Zawsze z rosołu wybierałem warzywa, kiedyś nie cierpiałem bigosu a z pomidora do dzisiaj odcinam i wyrzucam "piętkę". - Taki francuski piesek z ciebie - narzekali rodzice. Ale - moi szanowni rodzice - czy Wy nie wiecie, że w każdym z nas drzemie przecież francuski piesek? Tak mówią na Włodkowica we Wrocławiu w bistro o tej samej nazwie.
Już sama ulica zobowiązuje: niedaleko Mleczarnia, Włodkowica 21, synagoga. Poziom trzeba trzymać. No i zaraz w sieci znalazłem całkiem przyjemne menu - niebanalne i niedrogie. Tam: kurczak z kurką - grillowany filet z kurczaka z sosem z kurek na białym winie z odrobiną tymianku, podany z ryżem i gotowanymi warzywami. Brzmi pysznie.
Sos z kurek chodził mi po głowie od czasu, gdy miałem okazję go spróbować w pałacyku Radziwiłłów w Antoninie.
Zawsze jednak okazywał się kulinarną ekstrawagancją, dość drogą.
Na dodatek moje grzybowe lenistwo i indolencja nigdy nie pozwoliły mi samemu nazbierać kurek.
Bistro - bo taka nazwa widnieje na szybie -
Francuski Piesek znajduje się na przeciwległej do Mleczarni ścianie. Jest nieco cofnięte od ulicy i - szczególnie po zmierzchu - może umknąć uwadze. W środku niewiele stolików. Wszystko utrzymane w ciepłych brązach: skórzane kanapy i krzesła, stoliki i obrusy, nisko zwisające lampy i niewielki bar. Na ścianach wiszą czarno-białe zdjęcia Paryża, w tle leci ledwo słyszalna muzyka, którą rozpoznać trudno, ale zdecydowanie do całości pasuje.
Zamawiam: upatrzony kurczak z kurką (23 zł), na deser jedno z dostępnych tego dnia ciast (10 zł), do picia grzaniec galicyjski z pomarańczami, przyprawiony goździkiem (10 zł) i wodę niegazowaną. Gdyby nie moje wcześnie postanowienie co do zamówienia, to i tak wybór byłby ciekawy, bowiem eleganckie lekko-złote, czytelne menu z czarnymi literami jest naprawdę oryginalne. Mamy zatem śniadania (sałatki, jajecznice, tosty - tu akurat klasycznie), kanapki, frittaty (rodzaj omletu),
crepes - czyli duże naleśniki, makarony, mięsa (schab, polędwiczki, kurczak) i ryby. Z wszystkiego po 5-6 dań najczęściej z dodatkiem ryżu, zgrabnie nazwane. Do tego dobrze opisane wina i duży wybór herbaty czy kawy. Karta zatem ma swój charakter i chociaż obszerna nie jest tak, jak chociażby ta w restauracji
Sicilia w Renomie, ale zdecydowanie bardziej przemyślana.
Malutki zgrzyt na początku, że nie było wody o temperaturze pokojowej, a o taką prosiłem. Zabrakło też łososia, co podsłyszałem przypadkiem, gdy zamawiał ktoś inny. Trochę głupio. Po chwili jednak dostaję grzańca i wszystko się prostuje. Długa łyżką wyławiam kawałki pomarańczy, a sam trunek nie jest zbyt słodki, co już zdarzyło mi się niestety kilkukrotnie. Na danie główne czekam chwilkę, ale czas się nie dłuży, bowiem sięgam po aktualną prasę i przeglądam jak tam skoczył nasz Adaś i dlaczego reszta tak słabo. Standardzik - wiatr nie ten, a nowy system nie oddaje tego, czego powinien, tłumaczy wielokrotny mistrz Uniwersjady Łukasz Kruczek. Podobno w nim też drzemie francuski piesek.
Standardzik - wiatr nie ten, a nowy system nie oddaje tego, czego powinien tłumaczy wielokrotny mistrz Uniwersjady Łukasz Kruczek. Podobno w nim też drzemie francuski piesek.
Gdy dostaje danie główne jestem doprawdy oczarowany. Pierś z kurczaka, chociaż gruba to jednak dobrze usmażona i soczysta zarazem, leży na świetnie przyrządzonym ryżu, który jest w sam raz - ani rozgotowany, ani za twardy. Mięso przykrywają kurki. Grzyby są niewielkie i może zanurzone są w trochę za małej ilości sosu. Smakują jednak bardzo dobrze, a między nimi kawałki czosnku chociaż dość spore to wcale nie przeszkadzają, a bardzo sprytnie podkreślają smak. Do tego warzywa: brokuły, kalafior i marchewki. Przyznaję, nie lubię gotowanej marchwi. Uraz z przedszkola. Ta jednak była znakomita: zachowała kolor, lekko słodka, delikatnie chrupiąca, ale nie za twarda. Podobnie pozostałe jarzyny.
Porcja jest jak w sam raz. Najadam się, jednak wrzuciłbym coś jeszcze. Zabieram się więc za firmowe ciasto na deser. Coś w rodzaju czekoladowego biszkoptu z bitą śmietaną. Estetycznie podane na czekoladzie. Bez rewelacji, ale z pewnością świeże i smaczne.
Całość lepiej niż dobra, a ja poczułem się dopieszczony i pogłaskany. Jak piesek bogatej paniusi.
Francuski Piesek
ul. Włodkowica 12A
50-072 Wrocław
Tel.: 71 725 40 70
e-mail: bistro@francuskipiesek.pl
pn-pt od 9:00 do 23:00
sobota od 11:00 do 23:00