Jak zebrać ponad 55 tysięcy dolarów na sałatkę ziemniaczaną

    Jak zebrać ponad 55 tysięcy dolarów na sałatkę ziemniaczaną

    Josh Glancy

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Szukanie funduszy w internecie ma na celu pozyskiwanie środków na poważne projekty, jednak - jak pokazuje sukces przepisu na sałatkę ziemniaczaną - żartownisie też mogą się przy okazji obłowić.
    Jak zebrać ponad 55 tysięcy dolarów na sałatkę ziemniaczaną
    W Ameryce sezon na sałatkę ziemniaczaną w pełni. Po Dniu Niepodległości, przypadającym 4 lipca, ziemniaki, majonez, szalotki i musztarda mieszane są na potęgę, by uzyskać to proste, ale jakże pożywne danie. Zack Danger Brown, programista z Ohio, zawsze chciał zrobić swoją. Dotąd jakoś się nie składało, ale poczuł, że w tym roku nadchodzi jego szansa.
    Zanurzony w wirtualnym świecie Brown skierował swoje kroki do strony crowdfundingowej Kickstarter, by zobaczyć, czy ktokolwiek będzie skłonny sfinansować jego kulinarną przygodę. Prosił o niewielkie datki w wysokości 10 dol., ale w ciągu nieco ponad tygodnia zebrał ponad 46 tys. (ostatecznie prawie 7 tys. "sponsorów" przekazało Brownowi ponad 55 tys. dol.).
    Darczyńcy z całego świata zaczęli walić drzwiami i oknami - tu pięć dolarów, tam 10. W zamian mieli możliwość spróbowania efektów pierwszej przygody Browna z ziemniakami. Ci, którzy wpłacili więcej, mogli pomóc mu w kuchni przy przygotowaniu sałatki.

    Za 50 dol. darczyńcy mieli otrzymać książkę kucharską z przepisami na sałatkę ziemniaczaną z "całego świata", zebranymi w internecie i "inspirowanymi tradycją każdego kraju, z którego wpłynął datek". W rzeczywistości większość z nich mogła sobie jedynie pogratulować, że padli ofiarą nadzwyczaj udanego żartu.

    O co chodzi? Kickstarter ma być platformą dla ludzi, którzy szukają finansowania na poważne, twórcze projekty. Filmowcy, tacy jak Zach Braff i Spike Lee, pozyskali w ten sposób miliony dolarów na swoje produkcje. Performerka Marina Abramović stworzyła dzięki pieniądzom z crowdfundingu własny instytut sztuki.

    Przykład Braffa pokazuje prawdziwą siłę crowdfundingu. Aktor, znany między innymi z rewelacyjnej roli Johna Doriana w popularnym sitcomie "Scrubs", postanowił zebrać na Kickstarterze dwa miliony dolarów, które miały pomóc sfinansować jego nowy film "Wish I Was Here". Tak ogromne pieniądze napłynęły do niego od ofiarodawców w ciągu zaledwie... trzech dni od rozpoczęcia całego projektu. Łącznie Zach Braff otrzymał wsparcie przekraczające trzy miliony dolarów od ponad 46 tys. ludzi z całego świata. Wspomniany wcześniej reżyser Spike Lee zebrał 1,7 mln dol. na film "Newest hottest joint".

    Portal Kickstarter.com to coś pośredniego między mecenatem a internetową stroną zakupową. Często wpłacając pieniądze na wsparcie jakiegoś przedsięwzięcia, dostajesz coś w zamian, na przykład kopię filmu na DVD lub wstępny projekt pióra 3D. Masz jednak również poczucie uczestniczenia w projekcie.

    W rzeczywistości jednak strony crowdfundingowe, takie jak Kickstarter czy GoFundMe, mają również swoją bardziej cudaczną wersję. Oprócz poważnych artystów wielkie wsparcie otrzymują także wszelkiej maści ekscentrycy.

    Tysiące dolarów zebrał człowiek, który postanowił policzyć wszystkie wiewiórki w Atlancie w stanie Georgia. Pewien artysta dzięki funduszom crowdfundingowym założył pierwsze na świecie muzeum pizzy.

    Jeżeli chcecie, możecie się też dorzucić do projektu Emoji Dick, którego celem jest napisanie od nowa klasycznej powieści Hermana Melville'a, "Moby Dick" - za pomocą emotikonów.

    - Projekt z sałatką ziemniaczaną przypomina mi prowokacje sytuacjonistów z lat 60. i 70. - mówi Clive Thompson, autor specjalizujący się w tematyce technologicznej.

    - Oni celowo mieszali konwencje artystyczne. Teraz ktoś robi to samo na Kickstarter. Wcześniej takie prowokacje odbywały się w realu, teraz trafiły do internetu.

    - Ludzie dają pieniądze, chcąc pokazać, że rozumieją dowcip, i mówią: "Jestem jednym z tych świrów, który wyłożył na to kasę". Kupili konwencję i są skłonni zapłacić, żeby zobaczyć, co z tego wyniknie.

    Jason Price, autor komiksów, które publikuje w internecie, dał 10 dol. na ten projekt i zgadza się z Thompsonem.
    - Przekazałem pieniądze, bo naprawdę trzeba mieć jaja, żeby wystąpić z czymś tak absurdalnym jak pomysł na sałatkę ziemniaczaną - mówi.

    - To żart z normalności, z tego, czego można by się spodziewać. A ja nawet niespecjalnie lubię sałatkę ziemniaczaną - dodaje.
    To może być nieszkodliwy metakomentarz do crowdfundingu - żart spuszczający powietrze z balona nadmuchanych oczekiwań dotyczących kreatywności. Czy jednak Kicstarter nie obawia się, że podważy on całą misję strony, a jej twórcy wyjdą na głupców?

    - Absolutnie nie - mówi rzecznik Justin Kazmark.

    - To wzmacnia cały ekosystem Kickstartera i przyciąga ludzi, którzy mają najróżniejsze projekty.

    - To również przypomnienie, że nie trzeba mieć opus magnum, by prosić ludzi o pieniądze. To może być dosłownie wszystko, choćby coś śmiesznego, na co wpadłeś podczas weekendu.

    Zaczęło się od żartu, ale Zack Danger Brown obiecał tysiącom ludzi, że będą mogli spróbować jego pierwszej w życiu sałatki ziemniaczanej. Obietnica musi zostać spełniona. Słynna już sałatka ma być gotowa w grudniu, więc lepiej żeby Brown wziął się do roboty.

    Tłumaczenie: Tomasz Krzyżanowski

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama