Wywiad ze Stanisławem Melskim - aktorem Teatru Polskiego

    Wywiad ze Stanisławem Melskim - aktorem Teatru Polskiego

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    "Kandyd, czyli optymizm" (1986 r.). Z przodu Stanisław Melski i Bożena Baranowska

    "Kandyd, czyli optymizm" (1986 r.). Z przodu Stanisław Melski i Bożena Baranowska ©Fot. Archiwum Teatru Polskiego

    Ze Stanisławem Melskim, aktorem Teatru Polskiego i reżyserem, rozmawia Krzysztof Kucharski
    "Kandyd, czyli optymizm" (1986 r.). Z przodu Stanisław Melski i Bożena Baranowska

    "Kandyd, czyli optymizm" (1986 r.). Z przodu Stanisław Melski i Bożena Baranowska ©Fot. Archiwum Teatru Polskiego

    Wrocławski Teatr Polski ma lat 65, a ty w nim spędziłeś 30. Kawał czasu…
    Plus trzy lata Studium Aktorskiego w tym teatrze, to razem 33 lata. Ponad połowa mojego dorosłego życia… Wiem! Teraz spytasz, czy żałuję tych lat!

    Opowiedz o swojej drodze do Teatru Polskiego.

    W wojsku przeczytałem ogłoszenie o naborze do Studium Aktorskiego przy Teatrze Polskim i wystartowałem, nie myśląc o konsekwencjach tego kroku.
    Stanąłem przed komisją, w której pośrodku siedział Igor Przegrodzki, największa aktorska osobowość w historii tej sceny, i mnóstwo wspaniałych aktorów tego teatru: Iga Mayr, Jadzia Skupnik, Andrzej Polkowski, Sławka Dubiel, Mirka Lombardo, Ferdek Matysik, Zyzio Bielawski, no i Piotr Paradowski, który był szefem. To oczywiście nie wszyscy. W efekcie ich pracy w tym pierwszym naborze znalazła się razem ze mną Gosia Dobrowolska, która później zdobyła sporą popularność jako aktorka filmowa w… Australii, Czarek Harasimowicz - teraz scenarzysta filmowy i reżyser, nieżyjący Tadziu Szymków - bardziej spełniony w filmie niż w teatrze. Wreszcie Jurek Senator, który jest teraz aktorem Wrocławskiego Teatru Współczesnego. Było nas tylko dziesięcioro. Myślę, że reprezentacja jest dobra.

    Po dyplomie pojechałeś do Bydgoszczy, ale nie poszalałeś tam specjalnie…
    Poszalałem na scenie, zrobiłem salto i go "nie dokręciłem". Skończyło się półrocznym gipsem. I w tym gipsie przyjechałem do gabinetu nowego dyrektora Teatru Polskiego - Igora Przegrodzkiego, który powiedział tylko: "Widzę i wszystko wiem, złóż papiery". Po tym jednym zdaniu złożonym zostałem aktorem Teatru Polskiego.

    Wpadłeś w oko Tadeuszowi Mincowi, który wyreżyserował znaczące dla tej sceny przedstawienia.
    Chyba obejrzał "Szewców" Witkacego i mnie wybrał. Pierwsze jego pytanie brzmiało: "Czy umiesz gwizdać na palcach?". Po tym pytaniu zagrałem główną rolę w jego inscenizacji "Woyzecka" Buechnera. On mnie nauczył oszczędności środków i dokonywania trudnych wyborów wbrew sobie, bo też grałem w kilku jego przedstawieniach. Podobnie jak u Jerzego Jarockiego, a także w spektaklach Andrzeja Wajdy czy Mikołaja Grabowskiego…

    Wojciechem Pokorą i Maćkiem Wojtyszką pogardzasz…
    Z jednym i drugim przeżyłem wspaniałe przygody. Farsę "Okno na parlament" w reżyserii Pokory gramy do dziś od 1994 roku. A Wojtyszko obsadził mnie w tytułowej roli w swoim hicie na Zapolskiej: "Kandyd, czyli Optymizm" Woltera. Zagraliśmy to 200 razy przy kompletach na widowni liczącej 1212 miejsc.

    Pod koniec ubiegłego roku Twój spektakl "Piaskownica" Walczaka zbierał nagrody w Toruniu i Moskwie. Tym razem wystąpiłeś w roli reżysera, a aktorem był Rosjanin Siewa Czubenko, znany dobrze widzom WROSTJA.
    Szykujemy razem niespodziankę, w polsko-rosyjskiej wersji językowej zrobimy "Emigrantów" Mrożka.

    A w Trzech Króli na Twojej klapie zawiśnie Gloria Artis w trakcie jubileuszowej gali Teatru Polskiego.
    A skąd to wiesz? To przecież jest wiadomość nieoficjalna.


    Jubileuszowe świętowanie
    Świętowanie rozpocznie się w czwartek o godz. 12 w Teatrze Polskim (Scena im. J. Grzegorzewskiego) uroczystą galą jubileuszową. Zobaczymy m.in. dokument "Między świątynią a polem bitwy. Obrazy z życia teatru" w reż. Jolanty Kowalskiej.

    O godz. 15 odbędzie się promocja wydawnictw jubileuszowych teatru. Natomiast dwie godziny później na Scenie na Świebodzkim zobaczymy spektakl w reż. Jana Klaty "Utwór o Matce i Ojczyźnie". W piątek (godz. 20, Scena im. J. Grzegorzewskiego) widzowie przypomną sobie "Hamleta" Szekspira w reż. Moniki Pęcikiewicz. A w niedzielę o godz. 19.30, na tej samej scenie, pokazany zostanie "Sen nocy letniej" (też w reż. M. Pęcikiewicz).

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama