Prof. Zbigniew Mikołejko: Janusz Korwin-Mikke tylko udaje...

    Prof. Zbigniew Mikołejko: Janusz Korwin-Mikke tylko udaje człowieka honoru. To kibol i menel

    Jakub Szczepański

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Udawanie, że Janusz Korwin-Mikke działa zgodnie z zasadami honoru, jest zwyczajnie absurdalne - mówi prof. Zbigniew Mikołejko z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN
    Prof. Zbigniew Mikołejko

    Prof. Zbigniew Mikołejko ©FOT BARTEK SYTA

    "Honorowy akt" spoliczkowania Michała Boniego to przekraczanie kolejnej granicy. Początek nowej ery?
    Owszem, to przekroczenie granicy. Ale wcale nie jest ona tak radykalna, jak mogłoby się wydawać. Polscy politycy już nadużywają i nadużywali przemocy fizycznej. Tyle tylko, że nie wobec kolegów. Przypadek agenta Tomka, casus Wiplera. Tym razem jednak, po raz pierwszy, polityk zaatakował polityka. Do tego musiało dojść. Przemoc symboliczna, językowa, która w Polsce doszła do bardzo drastycznych form, wręcz do spektakli nienawiści, ostatecznie musiała wybuchnąć w akcie przemocy fizycznej. I wybuchła w najgorszym momencie.

    Dlaczego w najgorszym momencie? Co ma Pan na myśli?

    Wybuchła w czynie polityka, który jest tak naprawdę kibolem czy menelem. A cała jego opowieść o sobie jako dżentelmenie to kostium. Ów "dżentelmen" przebiera się jedynie za człowieka honoru: zakłada muszkę, pozoruje nienaganne maniery. A za tym przebraniem kryje się zupełnie ktoś inny. Lecz wszyscy doskonale wiedzą, że jest to gra skierowana do konkretnego widza, dobrze spreparowane widowisko. W każdym społeczeństwie są bowiem ludzie skłonni do wszelkiego rodzaju przemocy motywowanej lękiem. Bo postawy autorytarne zawsze wiążą się z jakimś lękiem. Nie chodzi oczywiście o lęk - z odrazą wymieniam to nazwisko - Korwina, tylko o te grupy społeczne, które są nawiedzone lękiem i wspierają lidera Nowej Prawicy jako polityka mającego ów lęk ukoić. Ci ludzie oczekują spektaklu, przekraczania barier - bo to prostacki przekaz: "oto mocny człowiek po naszej stronie".

    Czyżby Pan sugerował, że w rodzimej polityce narodził się nowy trend? Trend agresywnej swawoli elity?
    Trend to my już mamy. Zawsze próbowano komuś przyłożyć, tylko narzędzia były inne. Nie wiem, czy bardziej bolesne są uderzenia wymierzane przez posłanki Pawłowicz, Wróbel albo Kempę, czy taki policzek. Poza tym, akty fizycznej agresji zdarzały się polskim politykom dość nagminnie. Kopaniny z policjantami, ataki na kelnerów…

    ...mamy aż tak przełomowy rok?
    Tak, widzimy przecież, że politycy z pierwszych stron gazet zostają przyłapani ze spuszczonymi spodniami. Wobec tego innym bardziej wolno. Hulaj dusza, piekła nie ma! I granica moralnego tabu została naruszona. W związku z tym osobnik w muszce posunął się dalej. Bo w końcu nie chodzi o formę. Udawanie, że działa zgodnie z regułami kultury honoru, jest absurdalne. Ponoć 23 lata temu Michał go uraził. Od tego czasu wielokrotnie się widzieli i mijali, a nagle wzburzyła się krew. Na dodatek nie żyjemy w kulturze z Kodeksu Boziewicza [polska publikacja o honorowym zachowaniu z początku XX w. - red.]. Dzisiaj honor wyraża się przez inne formy niż mordobicie. To zupełnie nieprzystawalne do norm kulturowych i moralnych. Symboliczna archaizacja, której Korwin używa, odwołując się do mitów honoru z XVII-XIX w., jest nie na miejscu. Żyjemy w XXI w. To, co zrobił, jest po prostu niegodne. Nie mówiąc już o tym, że zaatakował człowieka, którego znam od kilkudziesięciu lat jako niesamowicie łagodnego.

    Niesamowicie łagodny, czyli jaki? Słaby z punktu widzenia męskiej rywalizacji?
    Nieagresywnego. Gdyby zaatakował agenta Tomka - to by było interesujące.

    Przemoc fizyczna jest bardziej dotkliwa niż agresja słowna? Można je porównywać?
    Są oczywiście słowa, które bardziej ranią niż ciosy. Ale atak fizyczny to przekroczenie granicy najbardziej intymnej. W tym wypadku zresztą chodzi o uderzenie w twarz - a ta jest symbolem człowieka jako całości. Jest symbolem naszej tożsamości i jedyności, naszej godności człowieczej. Uderzenie w nią ma zatem na celu poniżenie człowieka, zszarganie jego imienia i osoby.

    Wszystko wskazuje na to, że obecnie - poza wulgaryzacją języka i gestów - w polskiej polityce będziemy teraz obserwować rozwój agresji fizycznej. Mamy szansę na krwawe spektakle znane chociażby z parlamentu w Wenezueli?
    Przemoc symboliczna przekształciła się w geście Korwina w przemoc fizyczną. To kolejny próg, ale nie tak radykalny, jak nam się zdaje. Wszystko szło w tym kierunku, choć dotychczas były to gesty językowe. Nasi politycy obrzucali się błotem, ale potrafili też użyć pięści w różnych sytuacjach życiowych. A teraz, w imię zasad - zresztą nie honoru, tylko popularności - stało się, jak się stało. Wszystko po to naprawdę, żebyśmy o tym mówili. Dlatego ja niechętnie i z niesmakiem mówię o Korwinie. Wolałbym, żeby obowiązywała formuła: ten człowiek powinien zostać ogarnięty milczeniem. Po pierwsze jednak, gest przemocy powinien zostać najpierw potępiony, co zresztą się stało. Po drugie - tak jak chcą niektórzy - ten człowiek powinien zostać przemilczany przez media i innych polityków. Stoczyć się w obszar publicznego nieistnienia.

    Czytaj także

      Komentarze (9)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Zdjęcie autora komentarza
      a kim pan jest panien profesorze???tak na prawde??

      Tadeusz Wronski

      Zgłoś naruszenie treści / 9 / 8

      to wstyd by bronic ludzi kapujących i donoszących na przyjaciół .Gdzie u pana etyka ???Kapuś może zniesławiać bezkarnie i zawsze znajdzie prawdopodobnie obrońców tez kapusiów Jak wyglądają...rozwiń całość

      to wstyd by bronic ludzi kapujących i donoszących na przyjaciół .Gdzie u pana etyka ???Kapuś może zniesławiać bezkarnie i zawsze znajdzie prawdopodobnie obrońców tez kapusiów Jak wyglądają ludzie,którzy bronili kapusia zaprzeczając ,ze donosił za pieniądze?/a ten po latach przyznaje się tylko dlatego by w nagrodę dostać stanowisko ministra??? SAM BY SIĘ DO TEGO NIE PRZYZNAŁ.KK NIE ZNA ZAŁATWIENIA SPRAWY HONOROWO.dziś pojęcie honor jest nieznane.Dług został spłacony nie za poglądy a za ordynarne chamskie zachowanie i znieslawienie człowieka tylko dlatego ,ze powiedział prawdę.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wreszcie stało się coś normalnego....

      sklave

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 12

      ....była ro reakcja na to co widzi i czuje zwykły człowiek od 25 lat patrząc i słuchając menażerii udającej parlament w Polsce, i za to Korwinowi należą się brawa
      Znaczy się nadejszła wiekopona...rozwiń całość

      ....była ro reakcja na to co widzi i czuje zwykły człowiek od 25 lat patrząc i słuchając menażerii udającej parlament w Polsce, i za to Korwinowi należą się brawa
      Znaczy się nadejszła wiekopona chwila na podziękowania bo inaczej to kółko różańcowe POPiSu w Wesołym Autobusie zabawiana przez sołtysa Pierdziołka i babcię Jagę po całej Polsce sobie będzie nadal na chałturę jeździło. Kochany urwis. Foto na stronie:sklave.manifo.com/smieszne-zdjecia
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Lac w morde !

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 1

      Ale tu kibel !!!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      korwin

      Zgłoś naruszenie treści / 47 / 20

      Dlaczego pomija się fakt,że żydokomuch boni obraził Korwina i to jest przyczyną reakcji Mikkego?


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      reakcja Mikkego

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 21 / 20

      reakcja Mikkego może być różna a ludzie się wzajemnie obrażają ale niedopuszczalne jest,
      że ktoś bije człowieka po twarzy i taki osobnik powinien byś izolowany

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Mokołejko

      Zgłoś naruszenie treści / 40 / 24

      Znaleźliście sobie "atorytet". Profesorów obrodziło w 25-leciu na pęczki. Czym on zasłynął? W ajkiej dziedzinie ma dorobek? Profesor wszechnauk. Normalnym cywilizowanym świecie profesorem się bywa...rozwiń całość

      Znaleźliście sobie "atorytet". Profesorów obrodziło w 25-leciu na pęczki. Czym on zasłynął? W ajkiej dziedzinie ma dorobek? Profesor wszechnauk. Normalnym cywilizowanym świecie profesorem się bywa zajmując to stanowisko i tylko wtedy. Najwyższy tytuł naukowy to doktor. U nas w Polsce jeszcze czasy "pańszczyźniane" i profesor to dożywocie jak kiedyś szlachcic.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      zależy od definicji „zasłynięcia”

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 29 / 7

      Prof. Mikołejko jest m.in. autorem książek:
      Katolicka filozofia kultury w Polsce w epoce modernizmu (1987),
      Kim jestem dla ciebie... (1987, antologia),
      Elementy filozofii (siedem...rozwiń całość

      Prof. Mikołejko jest m.in. autorem książek:
      Katolicka filozofia kultury w Polsce w epoce modernizmu (1987),
      Kim jestem dla ciebie... (1987, antologia),
      Elementy filozofii (siedem wydań, 1998–2008);
      Mity tradycjonalizmu integralnego (1998),
      Emaus oraz inne spojrzenia do wnętrza Pisma (1998),
      Żywoty świętych poprawione (2001; Nagroda Księgarzy „Warszawska Premiera Literacka”, czerwiec 2001; wznowienia – 2004, 2011; edycja dźwiękowa w wersji dla niewidomych – 2002),
      Śmierć i tekst. Sytuacja ostateczna w perspektywie słowa (2001),
      W świecie wszechmogącym. O przemocy, śmierci i Bogu (2009),
      We władzy wisielca. Z dziejów wyobraźni Zachodu, t. 1 (2012).
      Po drugie w Polsce żeby zostać profesorem trzeba mieć doktorat, potem habilitację, potem są trzy stopnie profesorskie i jak się te pięć kroków zrobi to mijają w praktyce dziesięciolecia, bo na każdy stopień trzeba odrębnie się wykazać nowym dorobkiem. Ponadto gość pracuje w PAN i wykłada na uniwersytetach czyli ma wybitne osiągnięcia a czy czymś „zasłynął” nie wiem, bo zależy od definicji „zasłynięcia” tak?
      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zależy od definicji???

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

      Po pierwsze: ten dorobek nie rzuca na kolana. Tematyka kanapowa.
      Po drugie: są dwa stpnie profesorskie: nadzwyczajny i zwyczajny.
      Po trzecie: A co może porabiać facet z takim "wykształceniem"....rozwiń całość

      Po pierwsze: ten dorobek nie rzuca na kolana. Tematyka kanapowa.
      Po drugie: są dwa stpnie profesorskie: nadzwyczajny i zwyczajny.
      Po trzecie: A co może porabiać facet z takim "wykształceniem". Ciepła synekura w PAN-ie a wykłada bo koledzy mu to umożliwiają.
      No i blisko kruchty.
      Dlaczego go w KUL-u i u Wyszyńskiego nie zatrudnili??
      Nie był u spowiedzi.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Korwin ma rację!

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 23 / 13

      Korwin ma rację! Idę na to i też chcę monarchii. Jeden warunek: królem będę ja a każdego błazna natychmiast pakuję do lochu a potem sam będę rządził długo i szczęśliwie, bo wybory będą już...rozwiń całość

      Korwin ma rację! Idę na to i też chcę monarchii. Jeden warunek: królem będę ja a każdego błazna natychmiast pakuję do lochu a potem sam będę rządził długo i szczęśliwie, bo wybory będą już niepotrzebne a każdy uwięziony błazen będzie miał na szyi obowiązkową tabliczkę: „niech żyje król, demokracja to najgłupszy ustrój świata”. zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama