Ukraina chce skruszyć separatystów. Decydująca faza...

    Ukraina chce skruszyć separatystów. Decydująca faza konfliktu na wschodzie kraju

    Bojan Pancevski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Rząd ukraiński zdecydował się wysłać do walki przeciwko prorosyjskim separatystom samoloty myśliwskie. Miały one zaatakować położone przy granicy z Rosją bastiony separatystycznych bojowników. Według władz naloty wyrządziły separatystom potężne straty. Konflikt ukraiński wchodzi w nową i niebezpieczną fazę.

    Ukraińskie samoloty uderzyły też na cele na północ od Doniecka, gdzie okopali się rebelianci. Takie informacje podał rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego Andrej Łysenko.

    Według tych informacji zginęło około 500 separatystów. Zniszczono też dwa czołgi. Powyższych danych nie mogły jednak potwierdzić żadne niezależne źródła. Sami rebelianci odrzucili je jako przesadzone.

    Akcja ukraińskiego wojska nie pozostała bez odpowiedzi. Setki promoskiewskich bojowników i 20 wycofanych z eksploatacji rosyjskich czołgów T-72 natychmiast przekroczyły dziurawą jak sito, liczącą niemal 1600 km granicę Ukrainy z Rosją. Posiłki mają wzmocnić reduty separatystów. Informacje takie podały ukraińskie źródła wojskowe w Kijowie.

    Po takim wzmocnieniu oddziały rebeliantów liczą dziś około 10 tys. ludzi. To najwyższa ich liczba od czasu rozpoczęcia obecnego konfliktu. Te same źródła twierdzą, że większość bojowników stanowią najemnicy z Czeczenii oraz innych regionów rosyjskich na północnym Kaukazie. Oddziały rebeliantów dysponują moździerzami, wyrzutniami rakietowymi, pociskami przeciwlotniczymi i ciężką bronią maszynową.

    - Wyposażenie separatystów stanowi dowód, że wspiera ich Rosja. Dziś nikt nie powinien już mieć żadnych wątpliwości. Nie kupisz rakiety przeciwlotniczej czy czołgu w sklepie myśliwskim… Przywieziono je pociągami - mówi jeden ze starszych rangą ukraińskich wojskowych.

    Strona ukraińska twierdzi, że celem ostatnich operacji była uzbrojona w transportery jednostka stacjonująca niedaleko położonego na wschodzie kraju miasta Hołmiwskyj. Kolejny cel to licząca około 500 osób załogi baza rebeliantów znajdująca się blisko Pierewałska oraz stałe miejsce ich pobytu przy posterunku granicznym w miejscowości Izwaryne.

    Ostatnie walki są zagrożeniem dla podejmowanych wysiłków dyplomatycznych. Wywołają też dalsze reakcje militarne. Przypomnijmy, że chodzi o trwający już całe miesiące kryzys stanowiący teraz najpoważniejszą próbę dla relacji Rosja - Zachód od czasów zimnej wojny.

    Armia wysłała swoje myśliwce dobę po tym, gdy w niespodziewanym ostrzale ogniem artyleryjskim z udziałem wyrzutni rakietowych Grad ze strony separatystów zginęło 23 ukraińskich żołnierzy, a stu zostało rannych. Do ataku doszło w ostatni piątek w okolicach miasta Rowenki położonego blisko rosyjskiej granicy.

    Poruszony liczbą ofiar prezydent Ukrainy Petro Poroszenko obiecał wtedy publicznie akcję odwetową. - Za każdego naszego żołnierza bojówkarze zapłacą dziesiątkami i setkami swoich ofiar - przyrzekł Poroszenko. Od czasu zakończenia zawieszenia broni 30 czerwca br. siły ukraińskie odnosiły sukces za sukcesem. Teraz jednak Ukraina stoi w obliczu płynących z Zachodu wezwań o powstrzymanie działań.

    Kijów nie lekceważy tych apeli. Ukraińskie oddziały zmotoryzowane - na czołgach i transporterach flagi narodowe - przesunęły się w stronę rosyjskiej granicy. Ich celem jest okrążenie i odcięcie bastionów rebeliantów - Doniecka i Ługańska. Chodzi o pozbawienie separatystów możliwości otrzymywania posiłków.

    Donieck liczy 900 tys. mieszkańców. Podobno wyprzedano tu już wszystkie bilety pociągowe na wyjazd z miasta, policja drogowa uciekła, a gangi rabują banki. Ulice są całkowicie opustoszałe.

    Zastępca dowódcy proukraińskiej milicji batalionu "Azow" Ihor Misijczuk twierdzi, że większość jego towarzyszy walki sprzeciwia się przerywaniu ognia. - Separatyści ponownie nadużyją kolejnego zawieszenia broni i więcej Ukraińców znowu odda swoje życie za nic. Musimy wykończyć ich właśnie teraz. Na walkę nie może się doczekać także wielu z jego ludzi. - Pragnę, aby to właśnie mój batalion odebrał Ługańsk z rąk terrorystów - mówi 23-letni Bohdan, który przyjechał tu ze wschodu Ukrainy. Petro Poroszenko poinformował, że plan działania wojska będzie absolutnie mieć na celu ochronę cywilnej ludności Doniecka. Prezydent wyklucza użycie nalotów i artylerii, aby skruszyć opór znajdujących się w mieście rebeliantów.

    Kanclerz Niemiec Angela Merkel zwróciła się do przywódcy Ukrainy, by wykazał powściągliwość w swoich działaniach militarnych przeciw separatystom. W piątek ukraiński prezydent kontynuował rozmowy z burmistrzem Doniecka.
    Władimir Putin wykazuje obecnie oznaki wycofywania się ze swoich wcześniejszych gróźb inwazji. Międzynarodowe sankcje i dyplomatyczna izolacja przekonują go do cofania się znad krawędzi. Jednak silne straty po stronie separatystów mogą wzmocnić jego pozycję.

    W niedzielę Władimir Putin miał się spotkać z Angelą Merkel w Brazylii, gdzie oboje oglądali mecz finałowy piłkarskich mistrzostw świata. Przeprowadzone ostatnio przez państwowy ośrodek badawczy badania rosyjskiej opinii publicznej wykazały, że 66 proc. Rosjan jest przeciwnych wysyłaniu wojsk na Ukrainę.

    Tłumaczenie: Zbigniew Mach

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama