Wrocław: Strzały na Brochowie. Poranna akcja CBŚ na ulicy...

    Wrocław: Strzały na Brochowie. Poranna akcja CBŚ na ulicy Chmurnej (ZDJĘCIA)

    M. Rybak, B. Józefiak, A. Wojciechowska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Dom z którego wyprowadzono zatrzymanego
    1/5
    przejdź do galerii

    Dom z którego wyprowadzono zatrzymanego ©fot. Bartosz Józefiak

    Około szóstej rano przy ulicy Chmurnej na wrocławskim Brochowie słychać było wystrzały. To jednak nie strzelanina tylko działania policjantów z Centralnego Biura Śledczego. Szczegółów akcji policja na razie nie ujawnia. Za to od rana na Brochowie o niczym innym się nie mówi. Nieoficjalnie wiadomo, że przy zatrzymaniach chodziło o narkotyki.
    Wielka akcja CBŚ i Prokuratury Apelacyjnej może mieć związek ze śledztwem dotyczącym przestępstw narkotykowych - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie. Głośno o niej rana za sprawą "wystrzałów" na ul. Chmurnej na Brochowie. Te wystrzały to nie broń a - najprawdopodobniej - granaty hukowe, używane przez antyterrorystów.

    - To jest wielka akcja policji, pościągali policjantów i z komendy miejskiej i z wojewódzkiej do pomocy - opowiada jeden z naszych rozmówców. - Podobno kilkadziesiąt osób jest do zatrzymania.

    - Zatrzymano bardzo wiele osób - potwierdza inny z naszych informatorów. Według nieoficjalnych informacji dowodów o handlu narkotykami na potężną skalę dostarczyć miał prokuraturze "skruszony przestępca" współpracujący od pewnego czasu z organami ścigania.

    - Mogę powiedzieć, że Centralne Biuro Śledcze prowadzi działania w różnych miejscach. Na pewno przy Chmurnej na Brochowie nie doszło do strzelaniny - uspokaja rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski.

    A co mówią o akcji policji świadkowie porannych wydarzeń? - Kilka minut przed godziną szóstą zbudził mnie odgłos strzałów. Strzelali chyba pięć razy. Nasza ulica jest bardzo spokojna, nigdy nie działo się tu nic nadzwyczajnego - mówi Jadwiga Mróz, mieszkanka ulicy Chmurnej.

    Sąsiedzi twierdzą, że policjanci rozpylili gaz łzawiący. Wyważyli drzwi i wdarli się do mieszkania na pierwszym piętrze. Od kilku miesięcy wynajmowali je mężczyzna i kobieta w wieku ok. 30 lat. W budynku pojawiło się 7 funkcjonariuszy CBŚ w kominiarkach i z karabinami, a także około 5 funkcjonariuszy policji.

    W kajdankach wyprowadzono mężczyznę. Według relacji sąsiadów jego współlokatorka również była na miejscu, ale nie została aresztowana. Mówiła, że musi znaleźć adwokata, a jej towarzysz został wrobiony. Z pomocą psa policyjnego przeszukano mercedesa należącego do mężczyzny. Policjanci niczego jednak nie wynieśli ani z auta, ani z mieszkania. Akcja zakończyła się po godzinie 9.

    Według relacji mieszkańców dom należy do pani Lucyny, która mieszka tam od kilkudziesięciu lat. Sąsiedzi twierdzą, że nigdy nie działo się tam nic podejrzanego. Prawdopodobnie w jednopiętrowym domu wynajmowane były dwa pokoje, a w jednym z nich mieszkał młody chłopak i dziewczyna. Według sąsiadów to właśnie po tę parę rano przyjechała policja.

    Jak udało się dowiedzieć reporterowi GazetaWroclawska.pl to działania prowadzone w związku ze śledztwem Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu. Czy to prawda, że dziś od rana trwają zatrzymania?

    - Przedwczesne pytanie - odpowiada rzeczniczka Prokuratury Apelacyjnej Anna Zimoląg. - Prawdopodobnie dopiero jutro będziemy udzielać więcej informacji w tej sprawie.

    Wrocławski sąd w środę po południu aresztował osiem osób zatrzymanych w ostatnich dniach w wielkiej akcji policyjnej przeciwko gangsterom zajmującym się handlem narkotykami na wielką skalę. Do sądu trafiło łącznie 15 wniosków o areszty. Siedem rozpoznawanych będzie w piątek.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama