Ważne
    "Taśmy z Grasiem, moim zdaniem, są bardzo mocne". Rozmiar...

    "Taśmy z Grasiem, moim zdaniem, są bardzo mocne". Rozmiar afery w mediach zaskoczył KPRM

    Joanna Miziołek

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Taśmy z Grasiem, moim zdaniem, są bardzo mocne - mówi nam jeden z polityków PO. Jeśli to prawda, to znaczy, że najgorsze dopiero przed Tuskiem

    - Taśmy z Grasiem, moim zdaniem, są bardzo mocne - mówi nam jeden z polityków PO. Jeśli to prawda, to znaczy, że najgorsze dopiero przed Tuskiem ©Wojciech Barczyński/Polskapresse

    Wybory samorządowe razem z wyborami parlamentarnymi – to jeden ze scenariuszy, który w nocy ze środy na czwartek klarował się w kancelarii premiera. I choć Donald Tusk musiał być wstrząśnięty spiralą, którą z każdą minutą nakręcała prokuratura i ABW, to chyba najbardziej zaskoczył go rozmiar afery w mediach.
    - Taśmy z Grasiem, moim zdaniem, są bardzo mocne - mówi nam jeden z polityków PO. Jeśli to prawda, to znaczy, że najgorsze dopiero przed Tuskiem

    - Taśmy z Grasiem, moim zdaniem, są bardzo mocne - mówi nam jeden z polityków PO. Jeśli to prawda, to znaczy, że najgorsze dopiero przed Tuskiem ©Wojciech Barczyński/Polskapresse

    – Dziennikarze w Polsce oszaleli. Nie możecie bronić przestępczych procederów i przestępców . Żenada ABW! Powinni wejść, wywalić wszystkich, zrobić przeszukanie – twierdził pytany przez nas w nocy po akcji ABW polityk Platformy. I dalej krytykował dziennikarzy: "Idziecie na igrzyska. To niszczy społeczeństwo".

    WSZYSTKO O AFERZE TAŚMOWEJ - ZOBACZ NASZ SERWIS SPECJALNY


    Jego słowa były bardzo emocjonalne, ale nasz inny rozmówca mówi, że wizerunkowy doradca premiera Igor Ostachowicz właśnie media obwinia o aferę. - Jestem przekonany, że Igor mówi do Tuska: „Media są źle do nas nastawione, ale ludzie tak na to nie patrzą, oni nadal w ciebie wierzą”. Zresztą Donald od zawsze żył w przekonaniu, że media chcą mu zaszkodzić – stwierdza nasz rozmówca. Znamienne były podczas konferencji słowa dziennikarki, Moniki Olejnik do premiera: „Całe środowisko dziennikarskie jest przeciwko panu. Przykro mi”. Premier odpowiedział: „Zauważyłem”.

    Akcja ABW w tygodniku „Wprost” wywołała lawinę spekulacji na temat tego, jaką treść zawierają kolejne taśmy. Zapytaliśmy w środę w nocy polityka PO, czy następne taśmy „Wprost” mogą bardziej skompromitować rząd. – Taśmy z Grasiem, moim zdaniem, są bardzo mocne – stwierdził. Jeśli to prawda, to nagranie uderzy w samego premiera, bo dziś nie ma bliższego współpracownika niż obecny sekretarz generalny, kiedyś rzecznik rządu.

    Na konferencji prasowej Donald Tusk powiedział, że nie poda się do dymisji.

    - Wieczorem, kiedy rozpoczęła się akcja prokuratury, ABW i policji w redakcji "Wprost" skontaktowałem się z prokuratorem generalnym i szefem ABW i ministrem sprawiedliwości zadając pytanie, czy działania wobec redakcji jest koniecznością i kto podejmuje tego typu decyzje, które skazują nas na poważny konflikt między dobrem śledztwa a wolnością słowa. I prokurator poinformował mnie, że jest o tym absolutnie przekonany, i że nie ma żadnych wątpliwości, że czynności, jakie podjęła prokuratura, są uzasadnione - powiedział premier.

    Jak wyjaśnił, już w środę wieczorem zwrócił się do ministra sprawiedliwości, aby przygotował ocenę zdarzeń i zasadność postępowania w redakcji "Wprost".

    - Ale, jak wiemy, także są inne możliwości, z których, jeśli dobrze rozumiem, także redakcja tygodnika "Wprost" będzie korzystała, czyli złożenie zażalenia i możliwość wyjaśnienia sprawy, czy działania prokuratury są zgodne z prawem i czy były rzeczywiście uzasadnione. Mówię o tym konkretnym działaniu, czyli próbie uzyskania tzw. nośnika od redakcji "Wprost" - powiedział premier.

    A potem Donald Tusk oznajmił, że afera taśmowa to nasz wspólny, a nie tylko rządu i służb problem. - Chciałbym żebyśmy uznali, że mamy problem, który wspólnie powinniśmy rozwiązać. Wspólne rozwiązanie tego problemu to jest możliwie natychmiastowe ujawnienie przed oczami opinii publicznej zarówno materiałów, jak i pomoc, jeśli chodzi o działania organów prawa w możliwie szybkim ujawnieniu także drugiej części tego dość ponurego rachunku, jakim jest nielegalne podsłuchiwanie ludzi - dodał. - Jeśli będziemy się nawzajem blokować, to będziemy mieli jeszcze poważniejszy problem - ocenił. Na odpowiedź dziennikarzy ‘Wprost” nie trzeba było czekać. – W demokratycznym kraju o tym, kiedy ukazują się publikacje, decydują redaktorzy naczelni, a nie szefowie rządów – stwierdził zastępca redaktora naczelnego „Wprost” Marcin Dzierżanowski.

    Ostatecznie premier zasugerował możliwość wcześniejszych wyborów. - Nie wykluczam, że tą ceną będzie surowa ocena niektórych obywateli w wyborach, które być może odbędą się za kilka czy kilkanaście tygodni, jeśli okaże się, że ta wewnętrzna blokada polityczna jest nie do odblokowania - podkreślił premier. A na to potrzeba zgody prezydenta i Sejmu. Bronisław Komorowski mówi, że przedterminowe wybory mogą się odbyć, jeśli nie uda się zmobilizować władz.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      to już koniec tuska i platformy

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 2

      wydawało im sie sie ,że są bezkarni i wszechmogący

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo