Na polskich świątecznych stołach jeszcze w różnych sałatkach i przystawkach pokutuje tradycja majonezu. Dziś, niestety, kupowanego.
To jest najgorszy majonez na świecie. Jeśli ktoś nie wyobraża sobie świątecznych biesiadnych smaków bez majonezu, to ma obowiązkowo zrobić własny, domowy majonez. Zróbcie to raz i zobaczycie, że różnica jest kolosalna. Jak między mercedesem i trabantem. W tytule przywołałem postać Marty Norkowskiej (1872-1930), autorki wielu książek kucharskich, m.in. "Najnowsza kuchnia wytworna i gospodarska" czy "Spiżarnie i zapasy zimowe".
Kto dziś wie, co to była spiżarnia, kraina niezwykłych zapachów i smaków? Babcia Marta pisała tak: "Główną zasadą majonezu jest wyborna oliwa i świeże, domowe jajka i właściwe proporcje przypraw: soku wyciśniętego z połowy cytryny, utartego w moździerzu pieprzu i soli akuratnej ilości".
Przepis na dobry domowy majonez oparty na tamtych starych przepisach przytoczę za królową dzisiejszej literatury kulinarnej Hanną Szymanderską, która grzebie w historii naszej sztuki jedzenia i biesiadowania z benedyktyńską pasją. Nie ukrywam, że czuję się jej uczniem. Bo można być tylko papierowym kuchcikiem kogoś, kto sprzedał ponad milion książek kulinarnych!
STARY PRZEPIS NA MAJONEZ
Składniki:
8 świeżych jaj
12 łyżek najlepszej oliwy
sok z cytryny
świeżo zmielony pieprz
sól
Przygotowanie:
Gotujemy na twardo 4 jajka. Nam są potrzebne tylko żółtka, które przecieramy przez sito. Dodajemy kolejno cztery surowe żółtka (po jednym), cały czas ucierając. Między kolejnymi wbijanymi jajami dodajemy parę kropel oliwy. Na początku po 2-3 krople. Potem coraz więcej. Najważniejsze jest pracowite ucieranie. Na końcu, kiedy sos zgęstnieje, przyprawiamy go sokiem cytrynowym, pieprzem i solą. Tu, jak zwykle, proporcje musi sobie dobrać każdy indywidualnie. Ja, na przykład, mocno przyprawiam pieprzem, nie zapominając o mieszaniu bez przerwy. Zobaczycie, jaki wyjdzie Wam wspaniały i puszysty majonez, który na świecie ma kilkanaście odmian. Na majonezie przecież oparte są m.in. sosy, np. tatarski, remoulade, gribiche, ravigote i nasz musztardowy, ale to temat na dłuższą rozmowę na papierze.