Z polskiego na nasze: Nasza zima zła

    Z polskiego na nasze: Nasza zima zła

    Andrzej Górny

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Z polskiego na nasze: Nasza zima zła

    ©Polskapresse

    Wprawdzie niedźwiedzie nie włamują się do zabudowań gospodarczych, aby pożreć krowę, ani watahy wilków nie ścigają sań z przerażonymi podróżnymi, ale i tak problemów mamy nie mniej niż nasi waleczni przodkowie.
    Z polskiego na nasze: Nasza zima zła

    ©Polskapresse

    Liczba śmiertelnych ofiar mrozów zbliża się do setki; to głównie ci, którzy nie mają domów. Ale i w domach niebezpiecznie, mnożą się doniesienia o ludziach, a nieraz całych rodzinach zabitych przez czad lub pożary spowodowane podczas dogrzewania. Na drogach chaos i kilkudziesięciokilometrowe zatory - technika przegrywa z naturą. Wyczyny naszych rodzimych władców czterech kółek, mimo ślizgawicy jeżdżących po pijanemu lub z idiotyczną brawurą, uzupełniają kierowcy tirów, przeważnie ze wschodu lub południa Europy. Dla wielu z nich przepisy nie istnieją, a długie trasy też umilają sobie alkoholem albo narkotykami. Jeśli dodać do tego łyse opony i marny stan pojazdów, o katastrofę nietrudno.

    Szczęście w nieszczęściu, że powikłana historia i zaborczy sąsiedzi mieli wpływ na hartowanie charakteru Polaków. Przed byle czym nie pękamy. Wprawdzie i u nas można się natknąć na dowody zidiocenia, ale nie za często. Ostatnie przykłady to sadzenie drzewek podczas kilkunastostopniowego mrozu oraz posłanie przez jakiś urząd ludzi do koszenia trawy pod metrową warstwą śniegu. Jak zwykle tłumaczenia są jeszcze głupsze niż decyzje.

    Jeśli to jakaś pociecha, bogatszym wcale nie wiedzie się lepiej. Nowobogacką Moskwę zakorkowało kilka milionów tamtejszych pojazdów. Dojazd dokądkolwiek zabiera kilka godzin i tamtejsze firmy już zwietrzyły interes - podejmują się wyposażyć auto tak, aby można było z niego prowadzić interesy, zarządzać firmą, uczyć się czy bankietować.

    W krajach o znacznie dłuższej niż rosyjska demokracji nie brak niepokojących oznak mogących świadczyć o kryzysie państwa. W Grecji tysiące ludzi demonstrują przeciw rządowym decyzjom o obniżce płac, likwidacji miejsc pracy i świadczeń socjalnych. Kreatywna księgowość, czyli fałszerstwa i złodziejstwo uprawiane przez władze, doprowadziły do bankructwa ten kraj, w którym jeszcze niedawno niejeden rodak szukał pracy. Tym razem to nie ciemiężona klasa robotnicza (a przynajmniej nie tylko) powstała przeciw własnemu państwu. To z reguły przedstawiciele klas średnich, którym bieda nagle zajrzała w oczy. To samo w Wielkiej Brytanii, ongiś jednym z symbolicznych państw dobrobytu. Tam rząd zadarł z przyszłością narodu, czyli ze studiująca młodzieżą, podnosząc trzykrotnie koszty nauki. No to mają demonstracje i zamieszki.

    W Wielkiej Brytanii rząd zadarł z przyszłością narodu, czyli ze studiującą młodzieżą, podnosząc trzykrotnie koszty naukiU nas rząd robi swoje cichutko, boczkiem, półgębkiem. Tu coś skubnie, tam uściubi, ówdzie ulepszy (dla dobra narodu oczywiście). I w końcu nie wiadomo, czy to jego wina, że dostajemy w kość, czy tzw. obiektywnych praw gospodarczych. Prąd drożeje, benzyna ma być po 5 zł, jabłka trzy razy droższe od bananów…

    Przydałoby się zapaść w sen zimowy, ale co człowiek zastanie, gdy się obudzi? Może trzeba będzie z koktajlem Mołotowa ruszyć na barykady?

    Przepraszam, co ja bredzę, z jakim koktajlem? Przy tych cenach benzyny?!

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama