We Wrocławiu to kobiety odśnieżają chodniki

    We Wrocławiu to kobiety odśnieżają chodniki

    Jacek Antczak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Ewa jest zmarzluchem. Ma w domu 30 stopni i ogrzewanie podłogowe. Gdy wczoraj, jak zawsze, gdy pada śnieg, o godz. 4.57 wsiadała do autobusu nr 122 w centrum Wrocławia, nie była tak pogodna jak zazwyczaj. Już wieczorem wiedziała, że - podobnie jak jedenaście jej koleżanek (plus jeden kolega) - o świcie znów będzie musiała złapać za odśnieżacz i wiadra z piaskiem. Jedyne pocieszenie, że "skuwacz lodu" wczoraj nie był potrzebny potrzebny.
    Pani Beata walczy ze śniegiem przy Idzikowskiego, Skrzydlatej i Tańskiego

    Pani Beata walczy ze śniegiem przy Idzikowskiego, Skrzydlatej i Tańskiego ©Janusz Wójtowicz

    Punktualnie o 5.25 (w ciemnościach i temperaturze minus 5) trzynastosobowa ekipa gospodarzy domu (chyba powinno być "gospodyń") Spółdzielni Mieszkaniowej "Szóstka" przystępuje do odśnieżania jednego z największych osiedli sypialni na zachodzie Wrocławia. To prawobrzeżna część - jeśli za środek przyjmiemy ulicę Bajana - Gądowa Małego (po lewej odśnieżają gospodarze domów z SM "Piast").

    - Zima to masakra - pani Beata, gospodyni domu (czyli kilkunastu klatek schodowych bloków przy Idzikowskiego, Skrzydlatej i Tańskiego), do pracy ma bliżej niż Ewa, mieszka kilka ulic stąd. - Panowie z gazety, z tej, co pan Rybak, mój lokator?
    To się świetnie składa, bo pewnie znacie redaktorów z Radia Wrocław. Wiele razy się przymierzałam, żeby poprosić pana Rybaka, który często gości w radiu, by zwrócił uwagę tym z radia, żeby o 13.30, kiedy kończymy pracę, podawali pogodę na wieczór i noc. To najważniejsze informacja dla gospodarzy domów w całym Wrocławiu - tłumaczy Beata. - To jest nasz najpopularniejszy serial, nasze "Z jak Zima". Bo musimy wiedzieć, co nas czeka nazajutrz: czy mamy być o piątej rano na posterunku.

    A od tego zależy, czy kilka tysięcy lokatorów (na jednego gospodarza przypada ok. 100 mieszkań i 4 tys. metrów kwadratowych do wysprzątania) nie będzie ślizgać się, wychodząc do pracy, na parking albo gdy idą wyrzucić śmieci.

    Pani Grażyna (gospodyni domu od 25 lat) i Renata (20 lat stażu) z rejonu Latawcowa-Bajana, mówią, że najgorszy jest pierwszy raz. - Przyszłam do pracy 11 grudnia 1985 i od razu chciałam się zwolnić. Jak ktoś zacznie od zimy stulecia, to od razu wie, jaka to robota - opowiada. Renata dodaje, że kiedy płakała po pierwszym styczniowym dniu pracy (odśnieżała 5 godzin), kolega poradził jej, by się zwolniła i zatrudniła na wiosnę, to pogodniej spojrzy na świat.

    Dziś wszystkie gospodynie są już zaprawione w bojach z zimą. Do godz. 7.15, kiedy mają "odprawę" w spółdzielni, dojście do klatek jest "czarne" i posypane piaskiem, ewentualnie solą. - Pod warunkiem, że cały czas nie sypie. W tamtym tygodniu, jak doszłam do ostatniej klatki, to już pierwszą miałam zasypaną. I tak siedem razy, w tę i z powrotem. Zwariować można - Ewa, gospodarz od 16 lat, prezentuje zestaw narzędzi zimowego gospodarza zgromadzony w kanciapie i idzie sprzątać klatki schodowe. Dziś przypada "mycie Bajana 65".

    Bo akcja "poranna walka z zimą" kończy się przerwą na śniadanie. I gospodynie domu przystępują do tego, co robią niemal przez 365 w roku: mycia klatek, wind, zamiatania, wpuszczania "śmieciarzy", roznoszenia dokumentów lokatorom i jeszcze dziesiątek innych czynności wchodzących w ich zakres obowiązków. Niestety, gdy pada śnieg, nie mają weekendów, czasem nawet Boże Narodzenie to dla nich Poranne Odśnieżanie. "Gospodarz domu ma obowiązek wykonywania w okresie zimowym w niedzielę, święta oraz dni wolne od pracy czynności odśnieżania i posypywania piaskiem dróg i chodników" - głosi zapis w umowach.

    - Wigilia, nie Wigilia, nie ma zmiłuj, odśnieżone ma być. Czasem się umawiamy, że jedna jedzie na święta, a druga odśnieża jej rejon - tłumaczy pani Jolanta (Bajana od 49 do 53a). "Gospodynie domu" śmieją się, że lokatorzy mówią o nich "dozorczynie", ale per "cieć" czy "ciećka" od dawna już nie. Jedna z gospodyń przyznaje szczerze, że zima skłania ją do grzechu: - Bo w niedzielę, po siódmym dniu odśnieżania, to już nawet do kościoła nie mam siły iść. Za to mamy codzienny naturalny fitness i siłownię.

    Sprzętu im nie brakuje: co roku dostają nowe "odśnieżacze" (- Widziałam fajne wczoraj w Castoramie po 40 zł - mówi Ewa, ale administrator uważa, że te z marketów są "zbyt miękkie"), sól im dowożą, a piasek mają z... piaskownic. Po lecie jest wymieniany, więc stary ląduje w skrzyniach i czeka na zimę. Szef kupuje im buty na lato i na zimę, gumiaki, fartuchy, dresy, kurtki ("w tamtym roku niebiesko-czerwone, ciepłe, z podszewką, nawet ładne"), czapki ("ostatnio czarne, brzydkie, za to letnie superowe, z daszkiem") czy rękawice ("grube, fajne").

    Lokatorzy osiedla nie zawsze zdają sobie sprawę, że chodniki przy blokach są odśnieżone, a te przy ulicy całe zasypane, bo należą... do miasta. Administrator "Szóstki" Romuald Czajkowski wydzwania do ZDIUM-u, a nawet centrum kryzysowego, tłumacząc, że jest dramat i ludzie będą sobie łamać nogi. Bez odzewu. - W tamtym tygodniu patrzę i oczom nie wierzę: pojawili się. Szkoda, że nie miałam aparatu, bo śnieg po kolana, a oni... przyjechali grabić liście - śmieje się Ewa. I ma prośbę, żeby gospodarzom miasta przekazać od gospodarzy domu, by zaczęli ogrzewać w autobusach i tramwajach, bo jak się jedzie do pracy pół godziny z centrum, to można zamarznąć. A jak gospodarze domów zamarzną, to wrocławianie będą chodzić po kolana w śniegu i przeklinać na czym świat stoi!

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      aaaa

      aa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 30 / 31

      spółdzielnie mieszkaniowe - relikt komunizmu,
      a ich prezesi - gwiazdy kapitalizmu

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama