Barbara Piwnik: Co zrobić by sądy działały sprawniej?...

    Barbara Piwnik: Co zrobić by sądy działały sprawniej? "Zaorać i zasiać od początku"

    Dorota Kowalska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Co zrobić, by sądy działały sprawniej i efektywniej? Moja babcia, ze swoim ziemiańskim pochodzeniem, powiedziałaby: "Zaorać i zasiać od początku" - mówi sędzia Barbara Piwnik w rozmowie z Dorotą Kowalską.
    Barbara Piwnik

    Barbara Piwnik ©Fot. Bartek Syta/Polskapresse

    Dobrych mamy sędziów?
    Ma pani jeszcze jakieś pytania? Nie mnie oceniać kolegów.

    Panią nazywano "szeryfem w spódnicy" albo "polskim sędzią Falcone"?
    Ładnie! To się wiąże z moją pasją poza zawodową: z jazdą konną. I na tym skończmy kwestie szeryfa. To tytuły z czasów, kiedy rynek mediów był duży i niektórych ponosiła wyobraźnia. Chodziło o to, aby tytuł przyciągał czytelników.

    Strasznie Pani skromna! Ale mamy rok 1998, proces "Rympałka" i nagle na sali sądowej pojawia się sędzia, który panuje nad sytuacją, świetnie pracuje. Wtedy, jak Pani pamięta, atmosfera wokół sędziów nie była najlepsza.
    Czasem mówię, że chyba nie przez przypadek w 1998 r.
    media zaczęły pokazywać moją pracę, bo pracowałam tak przez wszystkie lata. Nie robiłam nic na potrzeby mediów obecnych na sali. Zawsze uważałam, uważam i uważać będę, że każdy proces powinien mieć charakter edukacyjny. Trzeba uczyć i pokazywać, czym jest prawo. Trzeba uczyć szacunku dla prawa.

    Ale jakoś tak mimochodem stała się Pani synonimem niezawisłości i niezłomności.
    Bo tak mnie nauczono wykonywać ten zawód. To się nałożyło na cechy charakteru, jakie mam, i konstrukcję psychiczną. Pochodzę z tej starej szkoły sędziowskiej, z czasów, kiedy był sędzia patron, a aplikacja wyglądała tak, że od pierwszego dnia w sądzie było się wychowywanym w atmosferze: jesteś przyszłym sędzią. Nie aplikowałam w Warszawie, aplikowałam w woj. suwalskim, to był mój wybór. I podczas aplikacji cały czas pytano nas, co na ten czy tamten temat myślimy. Nie byliśmy na sali rozpraw prostymi maszynkami do zapisywania tekstu, każdy z nas musiał przeczytać wszystkie sprawy, jakie danego dnia były na wokandzie, i prezentować własne stanowisko, własny pogląd. To bardzo dalekie od tego, jak dzisiaj wychowuje się sędziów. Dlatego kiedy prowadziłam jedną ze swoich pierwszych spraw, doświadczona pani ławnik, zapytała mnie, jak długo sądzę. Odpowiedziałam, że to moje pierwsze sprawy. Kobieta cofnęła się z fotelem, pytam: "A co się stało?". A ona: "Bo patrzę na panią, jest pani młodą osobą, a sądzi pani, jak stary sędzia!".

    I z czego to się brało?
    Z wszystkiego: wybór studiów, bo to była moja własna decyzja. Nie przypadek. Ten zawód odpowiadał moim zainteresowaniom, mojemu temperamentowi. Studia wyglądały wtedy inaczej niż dzisiaj: rozmawialiśmy ze swoimi wykładowcami, nie rozwiązywaliśmy testów ściągniętych z internetu.

    Ale nie wszyscy sędziowie z Pani rocznika tak pracują jak Pani. Może to kwestia tego, że jest Pani silną kobietą wychowaną przez dwie inne silne kobiety - matkę i babkę?
    Pewnie to ma znaczenie. Coś się na pewno nałożyło na moją konstrukcję psychiczną. To, co się wynosi z domu, jest niesłychanie ważne. Jak mówi moja siostra: genetyka to święta nauka. I rzeczywiście coś w tym jest. Ważne jest to, co dostajemy, przychodząc na świat. To coś było potem dostrzegane przez moich profesorów i promowane. Albo dobrą oceną, albo świetną opinią, co na pewno miało wpływ na moją przyszłość. Niesłychanie istotny jest kontakt nauczyciel-mistrz. Nie uważam, że należy naśladować ślepo czyjeś zachowania, ale podczas aplikacji, mając możliwość obcowania z doświadczonymi sędziami, gromadzimy ich doświadczenia, a te pozwalają nam później dobrze funkcjonować w zawodzie: nie bać się sali, nie bać się ludzi, nie bać się podejmowania decyzji.
    1 3 4 5 6 »

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Piwnik

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 6

      Hipokrytka i koniunkturalistka jak całe polskie sądownictwo. Aby sprawa FOZZ musiała być prowadzona od początku lub aby się przedawniła "w nagrodę" została ministrem sprawiedliwości.

      Zdjęcie autora komentarza
      Niezbędna jest opcja "zerowa" i pełna weryfikacja do III pokolenia.

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 6

      Należy wyrwać wszystkie bolszewickie chwasty z wymiaru sprawiedliwości.
      Żaden skompromitowany osobnik typu Tulejka, nie ma prawa wydawać wyroków i
      żerować bezkarnie na pieniądzach podatników....rozwiń całość

      Należy wyrwać wszystkie bolszewickie chwasty z wymiaru sprawiedliwości.
      Żaden skompromitowany osobnik typu Tulejka, nie ma prawa wydawać wyroków i
      żerować bezkarnie na pieniądzach podatników.
      Jednak na początek, należy obalić przestępczą organizacją PO-PSL-SLD-Palikot
      i mity o "wolnej i niepodległej III RP".

      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie każda kobieta to dama …niepotrafiąca liczyć.

      Zgłoś naruszenie treści / 17 / 9

      W roku 2001 sędzia Barbara Piwnik przyjęła stanowisko Ministra Sprawiedliwości i Prokuratura Generalnego w rządzie Leszka Millera i w związku z pełnieniem tej funkcji musiała zrezygnować z...rozwiń całość

      W roku 2001 sędzia Barbara Piwnik przyjęła stanowisko Ministra Sprawiedliwości i Prokuratura Generalnego w rządzie Leszka Millera i w związku z pełnieniem tej funkcji musiała zrezygnować z orzekania. Było to powodem przerwania procesu w sprawie FOZZ, pani Piwnik prowadziła tę sprawę, wyznaczenia nowego sędziego (sędzia Andrzej Kryże) i rozpoczęcie procesu od początku. Przedłużyło to postępowanie i nieomal doprowadziło do przedawnienia się zarzutów stawianych oskarżonym.

      Ponieważ, tak wynika z załączonego zdjęcia, pani sędzia Piwnik nie jest blondynką pozwolę sobie zadać jej jedno proste pytanie + pytanie pomocnicze i drugie jeszcze prostsze pytanie + dwa pytania pomocnicze.

      Czy przyjęcie stanowiska Ministra Sprawiedliwości było świadomym, co najmniej, godzeniem się na branie czynnego udziału w działaniu mającym na celu uchronienie ludzi oskarżonych o zagarnięcie mienia publicznego o wielkiej wartości przed poniesieniem odpowiedzialności karnej za popełnione czyny? Czy też, mimo że nie blondynka, pani Barbara Piwnik odegrała rolę blondynki w spektaklu wyreżyserowanym przez Leszka Millera (+ това́рищи) mającym na celu zapewnienie bezkarności ludziom komunistycznych służb specjalnych oskarżonym o kradzież pieniędzy z FOZZ?

      Czy pani sędzia Barbara Piwnik nadal gustuje w futrach z norek? Czy zdarzyło się jej przyjąć futro z norek w prezencie (od kogo?) i czy można ten fakt połączyć z przyjęciem stanowiska w rządzie Leszka Millera? Czy Leszek Miller proponując posadę w rządzie, by zachęcić do jego przyjęcia, dał w jakikolwiek sposób do zrozumienia, że zna upodobanie pani sędzi do odzieży ze skór naturalnych?

      Pozdrawiam,
      Andrzej Kołczyńskizwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie każda kobieta to dama ...nie potrafiąca liczyć.

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 6

      W roku 2001 sędzia Barbara Piwnik przyjęła stanowisko Ministra Sprawiedliwości i Prokuratura Generalnego w rządzie Leszka Millera i w związku z pełnieniem tej funkcji musiała zrezygnować z...rozwiń całość

      W roku 2001 sędzia Barbara Piwnik przyjęła stanowisko Ministra Sprawiedliwości i Prokuratura Generalnego w rządzie Leszka Millera i w związku z pełnieniem tej funkcji musiała zrezygnować z orzekania. Było to powodem przerwania procesu w sprawie FOZZ, pani Piwnik prowadziła tę sprawę, wyznaczenia nowego sędziego (sędzia Andrzej Kryże) i rozpoczęcie procesu od początku. Przedłużyło to postępowanie i nieomal doprowadziło do przedawnienia się zarzutów stawianych oskarżonym.

      Ponieważ, tak wynika z załączonego zdjęcia, pani sędzia Piwnik nie jest blondynką pozwolę sobie zadać jej jedno proste pytanie + pytanie pomocnicze i drugie jeszcze prostsze pytanie + dwa pytania pomocnicze.

      Czy przyjęcie stanowiska Ministra Sprawiedliwości było świadomym, co najmniej, godzeniem się na branie czynnego udziału w działaniu mającym na celu uchronienie ludzi oskarżonych o zagarnięcie mienia publicznego o wielkiej wartości przed poniesieniem odpowiedzialności karnej za popełnione czyny? Czy też, mimo że nie blondynka, pani Barbara Piwnik odegrała rolę blondynki w spektaklu wyreżyserowanym przez Leszka Millera (+ това́рищи) mającym na celu zapewnienie bezkarności ludziom komunistycznych służb specjalnych oskarżonym o kradzież pieniędzy z FOZZ?

      Czy pani sędzia Barbara Piwnik nadal gustuje w futrach z norek? Czy zdarzyło się jej otrzymać futro z norek w prezencie (od kogo?) i czy można ten fakt połączyć z przyjęciem stanowiska w rządzie Leszka Millera? Czy Leszek Miller proponując posadę w rządzie, by zachęcić do jego przyjęcia, dał w jakikolwiek sposób do zrozumienia, że zna upodobanie pani sędzi do odzieży ze skór naturalnych?

      Pozdrawiam,
      Andrzej Kołczyńskizwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama