Świąteczny młyn w portfelach

    Świąteczny młyn w portfelach

    Beata Jarosz

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Zamiast góry zabawek pod choinką, lepiej dać jedną. Wtedy dziecko naprawdę się z niej ucieszy i zapamięta na długo. Z Beatą Jarosz, psychologiem i doradcą rodzinnym, rozmawia Hanna Wieczorek
    Świąteczny młyn w portfelach

    ©Wojtek Wilczyński

    Wchodzimy do sklepów i...
    ...wpadamy w młyn. Świąteczne ozdoby, choinki, z głośników płyną kolędy.

    Świąteczny nastrój, humor nam się poprawia. To źle?
    Nie wiem, czy poprawia nam się nastrój. Przede wszystkim dekoncentruje nas. Zapominamy, po co przyszliśmy do sklepu, w koszyku lądują rzeczy zupełnie nam niepotrzebne. Potem wpadamy na znajomego, który robi zakupy w innym sklepie niż my, idziemy z nim i sami też coś kupujemy. A na dodatek dziecko naciągnie nas na coś, co mu się strasznie spodoba. Przy okazji kupowania prezentu wydajemy jeszcze dodatkowe pieniądze.

    I to wszystko przez świąteczny nastrój?

    Raczej przez to, że wypatrujemy świąt, które mają poprawić nam nastrój. A w tym roku pogoda źle wpływa na nas, jesteśmy bardziej depresyjni i jeszcze niecierpliwiej czekamy na Boże Narodzenie.

    Do sklepów trzeba chodzić. Mamy zatkać uszy? Patrzeć tylko na półki?
    Znam ludzi, którzy zrezygnowali z kupowania prezentów w sklepie. Zakupy robią w internecie i są zachwyceni. Bo, jak mówią, kupują takie rzeczy, jakich potrzebują. Na przykład szukam obrusu czy filiżanki. Oglądam różne i wybieram takie, jakie mi są potrzebne i jakie mi się podobają.

    A Pani chętnie korzysta z internetowych zakupów?
    Ja najchętniej zamówiłabym wizytę Mikołaja. Powiedziałabym, jakich prezentów potrzebuję, określiła potrzebne parametry. A kiedy przyszedłby o umówionej porze, cieszyłabym się razem z innymi, bo przecież nie wiedziałabym, jakie prezenty dostaniemy.

    Nie ma Pani wrażenia, że w sklepach mamy przez okrągły rok święta. Kiedy kończy się Boże Narodzenie, od razu zaczyna się Wielkanoc...
    Nie, nie odnoszę takiego wrażenia. Dla mnie święta są tylko dwa: Boże Narodzenie i Wielkanoc. Z jednym wyjątkiem.

    Jakim?
    Producenci różnych rzeczy dla dzieci mają święta przez cały rok. Bo okazji do obdarowywania dzieci prezentami jest naprawdę dużo. Po Bożym Narodzeniu są walentynki, potem Wielkanoc z zajączkiem, pierwsze komunie, Dzień Dziecka, zakończenie roku szkolnego, rozpoczęcie roku szkolnego. Do wyboru i koloru. Nic tylko wydawać pieniądze na prezenty dla naszych dzieci.

    To co mają zrobić rodzice? Zrezygnować z kupna prezentów?
    Skądże. Ale myślę, że zamiast góry zabawek pod choinką, lepiej dać jedną. Wtedy dziecko naprawdę się z niej ucieszy i zapamięta na długo.

    Czyli jedną, ale solidną?
    Zależy, co rozumiemy przez solidną. Myślę, że zabawka może być zupełnie zwariowana. A jeśli weźmiemy pod uwagę, że za chwilę przyjdzie ciocia z zabawką dla siostrzeńców, babcia z prezentem dla wnuków, można pokusić się o prezent sytuacyjny.

    Czyli?
    Taki, na który składa się kilka wzajemnie uzupełniających się rzeczy.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama