Wrocław: zobacz, gdzie można budować markety
Data dodania: Ostatnia aktualizacja:
W dyskoncie można na zakupach sporo zaoszczędzić (© Janusz Wójtowicz)
W przyszłym roku liczba ta znacznie się powiększy. Tylko Aldi planuje bowiem uruchomić dwa kolejne obiekty. A właśnie trwa budowa nowej Biedronki przy ul. Przedwiośnie.
Wrocławski lider dyskontów poczuje jednak na plecach oddech konkurencji. Francuska sieć Carrefour już zapowiedziała wielką ofensywę. W 2011 roku planuje otworzyć w całej Polsce aż 200 sklepów typu express. Kilka z nich we Wrocławiu. Jednak nie, jak dotychczas, w centrach handlowych, a na osiedlach. Tam, gdzie teraz najwięcej sklepów ma właśnie Biedronka. - Chcemy być blisko klientów, dlatego zdecydowaliśmy się na sklepy na osiedlach - mówi Francois Vincet, dyrektor do spraw rozwoju Carrefoura.
Walka między dyskontami dla klientów oznacza tylko jedno: tańsze zakupy. Sklepy będą walczyły o nas atrakcyjnymi cenami, rabatami czy promocjami. Dodatkowo Carrefour ma w planach sprzedaż wyrobów własnej marki. Mają zastąpić one m.in. droższe towary znanych firm. Podobnie działają Biedronka i Lidl.
Z planów, które udostępnił nam urząd miejski, wynika, że nowe dyskonty mogą stanąć głównie na peryferyjnych osiedlach Wrocławia. Na wielu osiedlach wciąż nie ma dyskontów, a mieszkańcy są skazani na zakupy w drogich sklepach osiedlowych albo na wycieczkę przez pół miasta. - Mam nadzieję, że na Księżu Małym szybko powstanie taki sklep - mówi Daniel Nogieć, który mieszka przy ul. Gogolińskiej. - W dyskoncie ceny są niskie i dużo towaru do wyboru.
Sąsiedztwo marketów spożywczych stanowi jednak olbrzymie zagrożenie dla lokalnych sklepów osiedlowych. Na Ołtaszynie, gdzie dwa miesiące temu otwarto Biedronkę przy ul. Pszczelarskiej, sprzedawcy są załamani. - W ciągu dwóch miesięcy, od kiedy otwarto market, obroty spadły co najmniej o połowę - szacuje Maria Ciesielska, właścicielka sklepu "W Kuźni" przy ul. Strachowskiego.
Sklep działał od 18 lat, ale pojawienie się w bardzo bliskim sąsiedztwie dyskontu spożywczego może nawet doprowadzić do jego zamknięcia. - Różnica w cenach między moim sklepem a Biedronką to średnio nawet złotówka. Nie jesteśmy w stanie z nimi konkurować, bo markety kupują swoje produkty w takich ilościach, że mogą wynegocjować z producentami bardzo niskie ceny - ubolewa Ciesielska.
