Ważne
    Faceci w czerni walczą o wschód Ukrainy. Kim są członkowie...

    Faceci w czerni walczą o wschód Ukrainy. Kim są członkowie paramilitarnych bojówek [REPORTAŻ]

    Bojan Pancevski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    "Ciągle chcecie być w Rosji. To idziemy po was" - głosi plakat jednej z paramilitarnych grup ukraińskich
    1/2
    przejdź do galerii

    "Ciągle chcecie być w Rosji. To idziemy po was" - głosi plakat jednej z paramilitarnych grup ukraińskich

    Władze w Kijowie finansują tworzenie tajnych jednostek paramilitarnych do walki z rosyjskimi separatystami na wschodzie Ukrainy. Dziennikarz "The Sunday Times", narażając życie, dotarł do jednej z takich grup.
    Gdy mężczyźni w czarnych mundurach odbezpieczyli broń i skierowali ją w naszą stronę, zrozumiałem, że złożenie niezapowiedzianej wizyty ukraińskim siłom paramilitarnym w ich tajnej kryjówce w lasach było raczej kiepskim pomysłem.

    - Jak nas znaleźliście? Jesteście rosyjskimi szpiegami? - wrzasnął jeden z nich. Jego twarz wykrzywił grymas ogromnego napięcia. Zobaczyłem wymierzoną prosto w mój brzuch lufę pistoletu kaliber 9 mm.


    Do tego spotkania - najadłem się mnóstwo strachu - doszło po długiej jeździe krętą i zakurzoną drogą wiodącą do lasów w pobliżu leżącego nad Morzem Azowskim portowego miasta Mariupol. Prowizoryczna siedziba oddziału mieści na małej wysepce otoczonej wodami niewielkiego jeziora. To domek myśliwski lokalnego oligarchy wspierającego ich walkę.

    Jestem wśród członków azowskiego batalionu zwanego też "facetami w czerni". Ta tajna jednostka specjalna składa się z 70 wolontariuszy. To jedna z wielu grup paramilitarnych utworzonych przez ukraińskie ministerstwo spraw wewnętrznych w próbie walki ze wspieraną przez Rosjan zbrojną rebelią na wschodzie kraju. Próby te przybierają coraz bardziej rozpaczliwy charakter.

    Działaniom takich grup towarzyszy ryzyko eskalacji przemocy typu cios za cios. Tylko podczas jednego miesiąca w starciach zginęło niemal sto osób. Przed dwoma głosowaniami o kluczowym znaczeniu, które określą los Ukrainy, kraj znalazł się na krawędzi wojny domowej.Nie ufamy nikomu - mówią "faceci w czerni". Wielu ma za sobą służbę w wojsku lub policji. Inni przeszli tylko krótkie szkolenie

    W niedzielę w Doniecku i Ługańsku separatyści przeprowadzili nieuznawane przez władze i opinię międzynarodową referenda w sprawie odłączenia się od Ukrainy. Z kolei 25 maja kraj będzie wybierał nowego prezydenta.

    "The Sunday Times" zna wiele takich grup szkolonych i zbrojonych przez rząd przy częściowym finansowym wsparciu oligarchów lojalnych wobec Kijowa. Chodzi o czynne w rejonie Doniecka bataliony doniecki i dnieprowski oraz rozlokowane wokół Odessy bataliony Kijów-1 i Szturm.

    Mężczyźni, którzy otoczyli nas w lesie, byli uzbrojeni w karabiny automatyczne i pistolety. To zbieranina wolontariuszy głównie z terenów zachodniej i środkowej Ukrainy. Większość była przedtem żołnierzami, policjantami i weteranami powstania na Majdanie, które w lutym br. doprowadziło do obalenia prezydenta Wiktora Janukowycza.

    Rozmawiam z jednym z bojowników. Mocno zbudowany i z ogoloną głową, ale mówiący łagodnym głosem mężczyzna ma na przedramieniu tatuaż z używanym przez nazistów symbolem heraldycznym, tak zwanym wilczym hakiem. - Tu znajdujemy się poza liniami wroga. Wszyscy są przeciw nam - milicja, wojsko i ludzie. Nie ufamy nikomu.

    Jego grupa to część sił nazywanych armią wewnętrzną. Wielu jej członków ma za sobą służbę w wojsku lub policji. Inni jednak przeszli zaledwie dwutygodniowe szkolenie. Jeden z bojowników odzywa się do nas po niemiecku - studiował w Szwajcarii.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      "Poj...ało cię Dima? Wpisz co chcesz!" czyli jak Rosja organizuje

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 1

      plebiscyt w Doniecku
      "Służba Bezpieczeństwa Ukrainy opublikowała nagranie, z którego wynika że tzw. referendum na wschodzie Ukrainy to farsa a wyniki były wyciągnięte z kapelusza. - Wpisz, co...rozwiń całość

      plebiscyt w Doniecku
      "Służba Bezpieczeństwa Ukrainy opublikowała nagranie, z którego wynika że tzw. referendum na wschodzie Ukrainy to farsa a wyniki były wyciągnięte z kapelusza. - Wpisz, co chcesz, na przykład 99 procent, 89 procent i będzie w porządku – mówi Aleksander Barkaszow, lider partii Rosyjska Jedność Narodowa w podsłuchanej rozmowie z Dimą Bojcowem, jednym z liderów terrorystów w Doniecku.

      Rozmowa odbyła się przed wczorajszym głosowaniem w Doniecku. Bojcow zdaje sprawozdanie z przygotowań do głosowania. Kilka dni przed tzw. referendum lider separatystów mówił, że głosowanie trzeba przełożyć, bo jest za mało wojsk i nie uda się przeprowadzić plebiscytu. – Niezbędna jest pomoc Rosji – mówi w rozmowie telefonicznej Bojcow.

      Barkaszow oświadcza, że odwołanie referendum będzie oznaczało, że separatyści boją się władz w Kijowie. Następnie uspokaja rozmówce. - Poj...ało cię, Dima? Będziesz chodził i zbierał głosy? Wpisz, co chcesz, na przykład 99 procent, 89 procent i będzie w porządku – mówi Barkaszow.

      Wszystko poszło zgodnie z planem… Według danych separatystów za utworzeniem Donieckiej Republiki Ludowej głosowało... 89,07 proc uczestników referendum.

      Rozmowa została opublikowana na oficjalnym kanale youtube Służby Bezpieczeństwa Ukrainy"zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo