Siatkówka. Grabowski: Przyznaję - były łzy. Teraz czekają...

    Siatkówka. Grabowski: Przyznaję - były łzy. Teraz czekają nas zmiany [WYWIAD]

    Jakub Guder

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Prezes Impel Volleyball SA Jacek Grabowski opowiada o minionym sezonie, wyjaśnia, dlaczego płakał po meczu z Atomem i przyznaje, że zespół czeka rewolucja kadrowa. Rozmawia Jakub Guder.
    Siatkówka. Grabowski: Przyznaję - były łzy. Teraz czekają nas zmiany [WYWIAD]

    ©impelwroclaw.pl

    Co Pan sobie pomyślał po ostatniej piłce rywalizacji z Atomem? Były łzy wzruszenia – to widzieliśmy.
    Tak, przyznaję – to był sukces okraszony łzami. Nawet telewizja to wychwyciła i zaraz szybko wyrwała mnie do wywiadu. Nie chciałbym sprowadzić tego tylko do mojej osoby, bo to osiągnięcie wielu ludzi, ale dla mnie to była piękna chwila. Spełnienie zawodowe na które pracowałem i czekałem wiele lat. Wreszcie udało się to osiągnąć. Po drugim meczu w Sopocie, kiedy mieliśmy piłkę meczową, trzy razy atakowaliśmy, by na końcu przegrać to spotkanie, wydawało mi się, że ten finał nie jest mi pisany. Ostatecznie się udało. Chwile po ostatniej piłce drugiego meczu we Wrocławiu były jednymi z najpiękniejszych w moim życiu zawodowym.


    Pan z Wrocławiem związany jest od zawsze. Przez lata trenował Pan tu zespoły, ale medal mistrzostw Polski udało się zdobyć jako działacz, nie szkoleniowiec. Myśli Pan, że smak srebra w każdej roli jest taki sam?
    Z pewnością inny. Ja jednak cały czas wczuwam się też w rolę trenera. Na meczach nie tylko jestem prezesem, ale analizuję je też pod względem szkoleniowym. Staram się dzielić swoimi przemyśleniami z trenerami. Nie da się tego oddzielić i myślę, że jest tak dla dobra naszego zespołu. Uważam, że tak powinno być. Nie spotkałem się z sytuację, żeby moje sugestie były źle odbierane.. Oczywiście trenerzy nie muszą się ze wszystkim zgadzać. Mają swoją koncepcję prowadzenia drużyny. Dyskutujemy i wymieniamy się spostrzeżeniami zarówno z Tore Aleksandersenem jak i Markiem Solarewiczem.

    Jest po finale niedosyt, że tak łatwo Chemikowi poszło?
    Liczyliśmy, że w Policach uda nam się na rywalkach wywrzeć taką presję, że to się przełoży na zwycięstwo. Wierzyliśmy, że jeśli zagramy swobodnie i bez obciążeń – bo przecież zawodniczki nie miały na sobie już żadnej presji – to może się to skończyć dla nas sukcesem. Tak naprawdę, niewiele się pomyliliśmy...

    Fakt – byłoby dobrze, gdyby sety grano do 20 punktów.
    (śmiech) W Brazylii to nawet testowano. W każdym razie było naprawdę blisko. Trochę też zabrakło nam szczęścia w końcówkach. Ono jest zawsze potrzebne. Były kontrowersje z videoweryfikacją, bo nagle okazywało się, że zwykłe telewizyjne powtórki potwierdzały, iż punkt powinien być dla nas, podczas gdy sędziowie po zastosowaniu systemu challenge, decydowali inaczej. Jedna taka sytuacja była przy stanie 20:19 dla nas. Trzeba jednak przyznać, że w końcówkach przeciwnik pokazał klasę. Gosia Glinka nie pomyliła się chyba ani razu. Pokazała, że jest kapitalną siatkarką. Wydaje mi się, że właśnie w Policach zakończyła się ta rywalizacja. Mimo wielkich chęci i mobilizacji, w głowach jednak potem siedziało, że wygranie trzech spotkań będzie bardzo trudne. We Wrocławiu już zabrakło wiary w to, że można odwrócić losy rywalizacji. Bez tego gra się bardzo ciężko z takim zespołem jak Chemik.

    Nie uważa Pan z perspektywy czasu, że udział w Pucharze Challenge był błędem? Dużo podróży, małe przerwy między meczami, a na dodatek jeszcze musieliście do tego dołożyć z własnej kieszeni.
    Trener chciał grać w europejskich pucharach, bo miał świadomość, że dysponujemy stosunkowo szeroką kadrą. Myślał o tym, aby dać szansę w Pucharze Challenge młodszym zawodniczkom. Szczególnie w meczach z mniej wymagającymi przeciwnikami. To stało za naszą decyzją. Wiedzieliśmy też, że te rozgrywki zakończą się stosunkowo wcześnie przed fazą play-off Orlen Ligi. Szkoda tylko, że nie udało nam się dojść do finału...

    Podobno nie najlepiej wypadli sędziowie w Turcji podczas waszego meczu z Beskitasem.
    Nie rozpieszczali nas. Turcja, Azerbejdżan – pod tym względem to bardzo trudne tereny. Szkoda też, że mecz z Turczynkami u nas trafił nam się dwa dni po przegranej rywalizacji z Dąbrową Górniczą w Pucharze Polski. Do tego doszła jeszcze kontuzja Kasi Koniecznej. Niewątpliwie to był dla nas trudny moment. Paradoksalnie jednak po tym lekkim kryzysie podczas dwutygodniowej przerwy udało się przygotować zespół do dalszej rywalizacji. Nie oceniam zatem, aby Puchar Challenge był straconym czasem,

    ...ale straconymi pieniędzmi pewnie tak.
    Oczywiście – na tym nie da się zarobić.

    Nie uważa Pan, że przydałaby się reforma pucharów?
    Na pewno. Mówimy o tym już od dłuższego czasu. Był nawet moment, że swoje niezadowolenie polskie zespoły demonstrowały dość ostentacyjnie, a niektóre rezygnowały z rozgrywek. To nie jest chyba jednak właściwa droga. Z pewnością przydałaby się jakaś zmiana. Dobrze, gdyby europejska federacja zarabiała jakoś inaczej, a w pucharach zapewniła klubom, że przynajmniej nie będą na nich stratne.

    Liga Mistrzyń, w której zagra Impel, bardziej się opłaci?
    Też nie rozpieszcza, chociaż tu jest większy prestiż i transmisje w telewizji.

    Z pewnością już działacie na rynku transferowym. Proszę przede wszystkim powiedzieć, które zawodniczki mają ważne kontrakty i zostają na kolejny sezon.
    Joanna Kaczor, Agnieszka Kąkolewska i Magdalena Gryka. Jesteśmy też na 90 proc. dogadani z Kasią Mroczkowską. Swoją drogą to budujące, bo jej przypadek pokazuje, że w sporcie liczy się coś więcej, niż tylko pieniądze.

    A co z pozostałymi?
    To trudny temat. Szczególnie w tym okresie. O pozostałych pozycjach rozmawiamy. Mogę powiedzieć tyle, że mimo iż ten sezon zakończył się sukcesem, to będzie dość dużo zmian. Myślę, że co najmniej połowa zespołu zostanie zmieniona.

    Trener Aleksandersen przedstawił listę zawodniczek, z którymi chciałby pracować?
    Tak. Jesteśmy po kilku rozmowach na ten temat. Mamy pewną dość precyzyjną wizję drużyny i pracujemy nad jej realizacją.

    Osobno zapytam o Frauke Dirickx, bo jak dla mnie to kluczowa postać Imepela.
    Tych kluczowych postaci było więcej, ale zgadam się, że Frauke jako mózg drużyny była bardzo istotna. Podobny wkład miały też inne zagraniczne zawodniczki – Maren Brinker czy Makare Wilson. Nie chciałbym jednak mówić dzisiaj o szczegółach rozmów transferowych.

    Przy Impelu pojawiła się pierwsza plotka transferowa, więc proszę szybko potwierdzić, lub zaprzeczyć. Elżbieta Skowrońska jest w kręgu waszych zainteresowań?
    Też o tym dziś przeczytałem... To plotka.

    Mówiło się, że w minionym sezonie mieliśmy budżet rzędu 7 mln zł. Zwiększy się jeszcze? Ma Pan mocne argumenty, by wnioskować o to do właścicieli.
    Pojawia się Liga Mistrzyń a i wymagania wobec zespołu nie będą małe. To oczywiście wiąże się z budżetem. Pracujemy nad nim bardzo intensywnie. Argumenty faktycznie są dość racjonalne, ale jesteśmy klubem prywatnym i nie jest łatwo zwiększyć ilość pieniędzy. Póki co bazujemy na podobnym budżecie, ale będziemy starali się zachęcić do współpracy innych partnerów, by go zwiększyć.

    A jest możliwe, że w nazwie klubu pojawi się w kolejnym sezonie nowy człon?
    Za wcześnie o tym mówić, ale to prawdopodobny scenariusz. Do tego chcemy dążyć.

    Jakie są efekty współpracy z Młodą Gwardią? Cele macie bardzo wysokie i w związku z tym chyba maleją szanse, by w pierwszej drużynie pojawiła się jakaś wychowanka.
    Łatwiej wprowadzać młode siatkarki, gdy zespół na przykład walczy o utrzymanie. We Wrocławiu też tak było przez wiele lat. Sam trenowałem zespół, który przede wszystkim miał zachować ligowy byt i miałem w składzie siedem juniorek. Awansowaliśmy nawet dwa razy do finału Pucharu Polski. Nie przypominam sobie drugiej takiej drużyny w historii powojennej siatkówki. Dodatkowo te starsze zawodniczki miały ledwo ponad 20 lat – Natalia Bamber, Ania Nowakowska. To było bardzo zdolne pokolenie, ale gdyby wtedy występowały na przykład w drużynie grającej w Lidze Mistrzyń, to pewnie nie wychodziłyby na parkiet tak często. Pod tym względem start w dorosłą siatkówkę miały bardzo dobry. Grały w ekstraklasie będąc nastolatkami. Asia Kaczor zadebiutowała w niej nie mając 16 lat, Ania Werblińska miała 17. Nie wiem, czy teraz mamy tak uzdolnione siatkarki, jak tamto pokolenie. Po drugie – chcemy grać o mistrzostwo Polski. Nie rezygnujemy jednak z tego pomysłu i cały czas chcemy zbliżyć najlepsze siatkarki z Młodej Gwardii do pierwszego zespołu. Zastanawiamy się jeszcze, jak to dokładnie zrobić. Być może będzie bardzo szeroka, 15-osobowa kadra, albo młode siatkarki będą z Impelem trenować rotacyjnie.

    Sytuacja lokalowa pierwszej drużyny w przyszłym sezonie się nie zmieni?
    Wszystko na to wskazuje. Jesteśmy po rozmowach z dyrekcją zespołu szkół na ul. Wietrznej i na 99 proc. tam będziemy nadal trenować. Mecze rozgrywmy w Orbicie. Póki co nie mamy zakusów na Halę Ludową.

    Jakieś zmiany w sztabie szkoleniowym?
    Nie. Trener Aleksandersen chce współpracować dalej z tym samym składem. Chcemy go trochę powiększyć o młode osoby, które pomagałyby w treningach. Być może będą to studenci lub absolwenci AWF-u.

    Na koniec – wie Pan już, jaka będzie Orlen Liga w przyszłym sezonie?
    Cieszę się, że siatkówka pojawiła się w nowych miejscach na mapie Polski. Chemik Police stał się potęga w jeden sezon. Oczywiście mam satysfakcję, że my włączyliśmy do walki o medale. Z pewnością Sopot będzie mocny, podobnie Dąbrowa Górnicza, bo ostatni rok był dla niech bardzo nieudany. Bielsko i Muszyna nadal będą w czubie. Ambicje mają Łódź i Legionovia. To będzie kolejny ciekawy rok, a do tego z dwunastoma zespołami.

    Zamknięcie ligi to dobry pomysł?
    Bardzo dobry. Pozwoli spokojnie planować budżety. To nie będzie stagnacja, jak niektórzy myślą, bo ludzie pracujący w sporcie są bardzo ambitni. Z pewnością nie pojawi się sytuacja, w której ktoś będzie chciał się za wszelką cenę utrzymać i zakontraktuje zespół ponad swoje możliwości finansowe. Mam też nadzieję, że powiększenie ligi i jej zamknięcie sprawi, że trafi do niej więcej młodzieży. Głęboko wierze, że odbije się to dobrze na reprezentacji.

    >

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wymiana

      też kibic (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5

      Wymieniają 2/3 składu, bo nie chcą tych zawodniczek - czy zawodniczki nie chcą?. Jeżeli to drugie to dziwne, jest sukces, jest stabilny finansowo-organizacyjnie klub a zawodniczki uciekają,...rozwiń całość

      Wymieniają 2/3 składu, bo nie chcą tych zawodniczek - czy zawodniczki nie chcą?. Jeżeli to drugie to dziwne, jest sukces, jest stabilny finansowo-organizacyjnie klub a zawodniczki uciekają, zastanawiające jakie są powody. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Gut lak

      Gut lak (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Gut lak

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Gratulacje

      wierny kibic (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 2

      Gratuluję udanego sezonu. Szkoda, że w Policach się nie udało, bo było bardzo blisko niespodzianki, ale i tak zespół osiągnął wiele! Powodzenia w następnym sezonie.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama