Paweł Graś: Bartosz Arłukowicz dostał od premiera jasne...

    Paweł Graś: Bartosz Arłukowicz dostał od premiera jasne zadanie i zostanie z tego rozliczony

    Joanna Miziołek

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Paweł Graś

    Paweł Graś ©fot. Bartek Syta / Polskapresse

    O tym, że premier nie jest brutalny, ale nie kieruje się osobistymi sentymentami, oraz że Rosji jest na rękę utrzymywanie stanu rozedrgania wokół katastrofy smoleńskiej, mówi Paweł Graś
    Paweł Graś

    Paweł Graś ©fot. Bartek Syta / Polskapresse

    Kto jest rzecznikiem rządu?
    Rzecznikiem rządu jest minister Małgorzata Kidawa-Błońska. Dziennikarze są z niej zadowoleni. Odpowiada na wszystkie pytania. Wzorowy rzecznik.

    A na pewno nie Pan?
    Ja?

    Dlaczego zachowuje się Pan, jakby nie zrozumiał, że już nie jest rzecznikiem? Jeździ Pan na wszystkie wyjazdy z premierem.
    Jeżdżę z premierem, bo taki jest charakter mojej pracy.
    Pozostałem w Kancelarii Premiera jako sekretarz stanu. Biorę udział w przygotowywaniu zagranicznych i krajowych wizyt szefa rządu. Jestem odpowiedzialny za kontakty zarówno z parlamentem, jak i organizacjami i instytucjami zarówno w Polsce, jak i zagranicą.

    W parlamencie jakoś Pana nie widać.
    To, że się jest odpowiedzialnym za kontakty z parlamentem…

    Nie znaczy, że trzeba się z parlamentem kontaktować?
    To nie znaczy, że trzeba spędzać cały czas w parlamencie. Jestem w Sejmie wtedy, kiedy to jest potrzebne.

    Pewnie kiedy przestał Pan być rzecznikiem rządu, odetchnął Pan z ulgą. Pomyślał Pan sobie: "Uff". Teraz odpocznę". A premier: "Paweł, potrzebuję cię 24 godziny na dobę". Tak się trudno rozstać?
    To jest zupełnie inny rodzaj pracy. Miałem sporo innych obowiązków również wtedy, gdy byłem rzecznikiem.
    Teraz, dzięki temu, że minister Kidawa--Błońska koncentruje się na współpracy z mediami, dostarczaniu za Państwa pośrednictwem informacji, ja mogę się skupić na innych zadaniach.

    Ale jaki to komfort dostarczania informacji, kiedy tych informacji się nie ma, kiedy nie jest się najbliższą osobą przy premierze? Małgorzata Kidawa-Błońska nie jeździ z premierem, nie ma z nim bliskich relacji jak Pan.
    Małgorzata Kidawa-Błońska jest osobą z najściślejszego kręgu Pana premiera.

    Ma dostęp do ucha Donalda Tuska?
    Ma. Jest z premierem w stałym kontakcie.

    Czyli nie ma potrzeby, żeby wyjeżdżała z premierem?
    To zależy od sytuacji, charakteru wyjazdu. Czasem wyjeżdża ona, czasem inne osoby. Na przykład szef gabinetu politycznego premiera albo szef kancelarii. Czasem wyjeżdżam ja.

    Więc nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o zakres Pana obowiązków?
    Zmieniło się o tyle, że mam teraz więcej czasu, żeby się spotkać z panią redaktor.

    Teraz ma Pan czas, żeby się kontaktować z mediami, bo jako rzecznik go Pan nie miał.
    Teraz mogę pani udzielić wywiadu.

    Zejdźmy z Pana i wróćmy do rocznicy katastrofy smoleńskiej. Chciałby Pan, żeby powstał pomnik Lecha Kaczyńskiego?
    Dzisiaj w Gdańsku premier mówił o najlepszym ze sposobów upamiętnienia dzieła i pamięci tych ludzi, którzy w tej katastrofie zginęli. Przykładem takiego "pomnika" jest Wspólnota Domowa dla Dorosłych Osób z Autyzmem im. Arama Rybickiego. Dziś w Gdańsku premier miał zaszczyt wziąć udział w uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Wspólnoty. Aram Rybicki i jego rodzina zajmowali się opieką nad takimi osobami. To właściwy i godny sposób upamiętnienia.
    Tak długo, jak katastrofa będzie wykorzystywana do walki politycznej, trudno będzie znaleźć wspólny mianownik na upamiętnianie ofiar, w tym prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Pomnik ofiar smoleńskiej katastrofy stanął na warszawskich Powązkach, chcemy też, by stanął w Smoleńsku. Czy powinien pojawić się jeszcze jeden w centrum Warszawy? Taką decyzję trzeba podjąć wtedy, gdy będzie powszechnie akceptowana, gdy nie będzie budziła kontrowersji.

    Pana kolega Michał Kamiński mówi, że pomnik Lecha Kaczyńskiego powinien powstać teraz.
    Michał Kamiński należał do jednego z najbliższych współpracowników prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To jest jego zdanie. Każdy ma prawo do własnej opinii.

    Docelowo pomnik 96 ofiar w centrum Warszawy czy Lecha Kaczyńskiego?
    Zawsze trzeba pamiętać, że w Smoleńsku zginęły osoby z różnych opcji politycznych.

    Cztery lata temu pojechał Pan do Smoleńska razem z premierem. Co teraz tak po ludzku Pan czuje, gdy publikowane są zdjęcia "uśmiechniętego", zaciskającego kciuki Donalda Tuska z Władimirem Putinem?
    Złość. Dlatego, że towarzyszyłem premierowi tamtego dnia. Pamiętam każdą chwilę emocji. Pamiętam niemal każdą sekundę tego, co tam się działo. Pamiętam ból, który wtedy wszyscy przeżywaliśmy. I teraz wyciąganie wniosków z jakiegoś kompletnie nic nieznaczącego gestu czy grymasu twarzy uważam za cyniczne wykorzystywanie do gry politycznej. Zresztą w internecie krąży też zdjęcie uśmiechniętego ojca Rydzyka i posła Brudzińskiego zrobione chyba po pogrzebie matki braci Kaczyńskich. Nikt nie wyciąga z tego takich wniosków, jakie są wyciągane przy okazji Smoleńska.

    Radosław Sikorski stwierdził, że Rosja nie zwraca nam wraku, Ukrainie Krymu. Będziemy musieli się przyzwyczaić, że taki to już kraj. Odpuściliście sobie?
    Rosji jest na rękę utrzymywanie w Polsce nieustannego stanu rozedrgania wokół katastrofy smoleńskiej. To nie jest pierwszy raz, kiedy Rosja wykorzystuje swoją pozycję i swoje możliwości do tego, żeby sytuację w naszym kraju podtrzymywać w stanie wrzenia. Ma wygodne wytłumaczenie, że wrak wróci, kiedy zakończy się śledztwo w Rosji. Mam nadzieję, że tak się stanie.

    Jednak błędem było nieustanowienie międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy. Jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę Rosji. Dziś z czystym sumieniem może Pan sobie powiedzieć: "Zrobiliśmy wszystko, by tę katastrofę wyjaśnić"?
    Jestem przekonany, że zrobiliśmy wszystko, co można było zrobić, by tę katastrofę wyjaśnić. Ostatnie cztery lata pokazały, że wszystkie absurdalne teorie, które się pojawiały, nie mają odzwierciedlenia w faktach. Wykazały to zarówno badania komisji Millera, jak i badania prokuratury. Apelowałbym o większe zaufanie do polskich instytucji i polskiego wymiaru sprawiedliwości.

    A jak jest z tym odpuszczeniem Krymu? Liderzy międzynarodowi położyli na niego kreskę?
    Ocena tego, co stało się na Krymie, w ocenie międzynarodowej jest jednoznaczna. Referendum nie zostało zaakceptowane, nie zostało uznane przez społeczność międzynarodową.
    Czym innym jest sposób reakcji społeczności międzynarodowej na to wydarzenie. Używa ona takich narzędzi i możliwości, jakie są dostępne. Mówię tu o sankcjach i pomocy Ukrainie. Dlatego, że kluczowe jest teraz wzmocnienie państwa ukraińskiego i gospodarki. Inaczej Rosja zawsze będzie miała karty w ręku.

    A to nie jest tak jak w tym dowcipie, że UE zajęła stanowisko, a Rosja Krym? Tacy jesteśmy bezradni?
    To nie jest dowcipne. Unia Europejska, między innymi również na skutek działań Polski (bo podkreślam: pomoc Ukrainie jest w naszym interesie), dba o swoje bezpieczeństwo na wschodniej granicy. Ale za Ukraińców trudnej sytuacji nie rozwiążemy. Ich los leży w ich rękach.

    Ich los leży w ich rękach, ale to Donald Tusk zaprosił Witalija Kliczko na Radę Krajową. To pomieszanie spraw partyjnych ze sprawami międzynarodowymi.
    Nie widzę w tym żadnej sprzeczności. Nie rozumiem, dlaczego miałby go nie zapraszać.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Zdjęcie autora komentarza
    Czy najbardziej znany polski Cieć przeprowadził już wiosenne porządki

    Zgłoś naruszenie treści

    w obejściu niemieckiego gospodarze?
    Jeżeli nie to przypominam. Korzystając z ładnej pogody czas chwycić za taczkę,
    łopatę i grabie.
    Koniec z politykierstwem !! Do roboty !

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo