Skrajnie wychudzony Wiktor walczy o życie. Lekarze: Dziecko...

    Skrajnie wychudzony Wiktor walczy o życie. Lekarze: Dziecko umierało. Matka: Nie miał apetytu (FILM)

    Paweł Gołębiowski, współpraca: Magdalena Stokłosa

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Nowa Ruda. Tu mieszka rodzina jednorocznego Wiktora. Wśród sąsiadów cieszy się dobrą opinią
    1/2
    przejdź do galerii

    Nowa Ruda. Tu mieszka rodzina jednorocznego Wiktora. Wśród sąsiadów cieszy się dobrą opinią ©Paweł Gołębiowski

    Gdy roczny Wiktor 25 marca trafił do szpitala w Nowej Rudzie, ważył tylko 5 kg. Był w bardzo ciężkim stanie. Z trudem łapał oddech, jego temperatura wynosiła zaledwie 30 st. Lekarze wsadzili go do ciepłej wody, by trochę go ogrzać. Jak mówią, dziecko umierało. W krakowskim szpitalu nadal walczą o życie chłopca.
    - Cały czas istnieje zagrożenie życia dziecka z Nowej Rudy. Trzeba m.in. ustabilizować metabolizm. Dopiero później będzie prowadzona diagnostyka, bo niewykluczone, że wychudzenie jest następstwem jakiejś choroby - usłyszeliśmy wczoraj od Magdaleny Oberc, rzeczniczki Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.

    Gdy mały Wiktor 25 marca trafił do szpitala w Nowej Rudzie, ważył tylko 5 kg. Był w bardzo ciężkim stanie.
    Z trudem łapał oddech, jego temperatura wynosiła zaledwie 30 st. Lekarze wsadzili go do ciepłej wody, by trochę go ogrzać. Jak mówią, dziecko umierało. Zdecydowano się przewieźć je do Kliniki Endokrynologii i Diabetologii we Wrocławiu. Stamtąd 4 kwietnia Wiktorka przetransportowano do szpitala Krakowie.



    - Lekarze robią wszystko, by uratować chłopca - mówi Magdalena Oberc, rzeczniczka krakowskiego szpitala. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Wiktorek jest w stanie tzw. marazmu głodowego. Jest przytomny, ale skrajnie wycieńczony. Nie jest w stanie nawet sam podnieść główki, choć w tym wieku powinien już stawiać pierwsze kroki. Lekarze, którzy się nim opiekują mówią wprost: do takiego stanu nie da się doprowadzić w tydzień, to efekt wielomiesięcznego wygłodzenia.

    - Nie wiem, jak mogło do tego dojść. To normalna rodzina - mówi pani Agnieszka, sąsiadka rodziny z Nowej Rudy. Wiktorek ma bowiem troje rodzeństwa (4,7 i 10 lat). - Dzieci są zadbane, dobrze odżywione, grzeczne. Widuję ich mamę, jak idzie z zakupami do domu - opowiada nam sąsiadka.

    Ojciec pracuje jako budowlaniec. - Na pewno się tam nie przelewa, ale nigdy nie było informacji, że dzieje się coś złego. Pracownik socjalny był u nich na przełomie stycznia i lutego - zapewnia Anna Frankowska, kierowniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nowej Rudzie.

    CZYTAJ DALEJ: Matka Wiktorka tłumaczy, że od lutego synek nie miał apetytu
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (20)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Zdjęcie autora komentarza
      Szaman parafialny też nie wiedzial...

      Gwardian Pompejan

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      A może tak sklerykalizowane media zainteresują się czy w tej rodzinie od 5 lat ksiądz po kolędzie chodził?
      Czy miejscowy katabas parafialny interesował się życiem swoich owieczek które doi?
      O...rozwiń całość

      A może tak sklerykalizowane media zainteresują się czy w tej rodzinie od 5 lat ksiądz po kolędzie chodził?
      Czy miejscowy katabas parafialny interesował się życiem swoich owieczek które doi?
      O sakralna obłudo! O eklezjalna hipokryzjo!zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ania

      do gościa gdzie był lekarz... (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

      Dziecko nie miało żadnych szczepień, nie było u lekarza odkąd się urodziło, a kobieta z MOPS-u widziała je zawsze ubrane lub przykryte kołderką. Tylko, że na twarzy na pewno było widać wychudzenie...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ostrożnie

      mara (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 3

      Ostrożnie z osądzaniem. Sama byłam dokładnie takim dzieckiem, tylko że to czasy komuny były i moim rodzicom nikt prokuratury na głowę nie ściągał. Mam starsze rodzeństwo, sama mając ponad rok i...rozwiń całość

      Ostrożnie z osądzaniem. Sama byłam dokładnie takim dzieckiem, tylko że to czasy komuny były i moim rodzicom nikt prokuratury na głowę nie ściągał. Mam starsze rodzeństwo, sama mając ponad rok i ważąc niewiele więcej niż Wiktorek wylądowałam w szpitalu na zapalenie płuc, ucha... Lekarze prawie zaszlachtowali moich rodziców, że dziecko chude, zabiedzone. Jak to za komuny, do chorego dziecka nie dopuszczali, ale po 3 dniach zadzwonili ze szpitala do rodziców, że mają mnie odbierać, bo choroba została opanowana, ale im umrę z głodu! Nie chciałam NIC jeść. Moja mama spędzała godziny ze mną na rękach lub biegając po domu z łyżeczką jedzenia, bylebym choć troszkę podjadła. I gdyby nie poświęcenie rodziców, pewnie bym sama zagłodziła się na śmierć i żaden lekarz nie potrafił im nic na to poradzić, bo chodzili nie raz i nie dwa z prośbą o pomoc. Dziś jestem dorosła, lubię jeść, ale nie wytworzyła mi sie tkanka tłuszczowa i nadal jestem raczej chudzielcem i również spotykam się z niemiłymi komentarzami, czy ja przypadkiem anoreksji nie mam (ludzi się nie krępują kompletnie, choć grubemu nikt nie powie, że gruby jest). Sprawia mi to ogromną przykrość, bo marzę od lat, żeby przytyć i wyglądać normalnie. Teraz ćwiczę intensywnie i w końcu widać efekty - rosną mi mięśnie. W każdym razie, nie zawsze wszystko jest takie, jak się wydaje na pierwszy rzut oka.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie zgadzam się

      Ania (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 3

      Bez przesady mówimy o rocznym dziecku. Jak widać, że nie chce jeść to idziesz do lekarza. Czasy się zmieniły. 5 kg... jak po urodzeniu średnio dziecko waży 3,5 kg. 1,5 kg przez rok?! Jest wiele...rozwiń całość

      Bez przesady mówimy o rocznym dziecku. Jak widać, że nie chce jeść to idziesz do lekarza. Czasy się zmieniły. 5 kg... jak po urodzeniu średnio dziecko waży 3,5 kg. 1,5 kg przez rok?! Jest wiele chorych dzieci, które potrzebują np. PEG i nikt w XXI w. nie powinien umierać z głodu. Można dożywić pozajelitowo, nikt nie musi się modlić z łyżeczką. Tak małe dziecko jest bezwzględnie zależne od rodziców. Prokuratura już przyznała, że policja tam wielokrotnie interweniowała. Niestety, służby często nie są uczulone na sprawdzanie co się dzieje z dzieckiem.
      Mój syn urodził się kilka lat temu w Trzebnicy. Wróciłam z nim do domu w innej części województwa. Położna zadzwoniła raz czy przyjść na patronaż. Powiedziałam, że nie musi, bo akurat doglądała nas znajoma neonatolog. I położona nigdy nie przyszła. A gdybym kłamała? Wiele dzieci nie jest objętych opieką zdrowotną i nie ma tego jak sprawdzić. Dziecka nie będziesz szczepić, bo taka moda. Możesz powiedzieć w przychodni, że chodzisz prywatnie. Ja sama dzwoniłam się pytać, kiedy jest bilans... itd. Prawda jest taka, że w Polsce można bezkarnie katować dzieci... nie ma żadnej kontroli - Szymon z Cieszyna, Wiktorek z Bytomia... można wymieniać...zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Rodzina wielodzietna - prawie zawsze jakaś patologia...

      p (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7

      J/w


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      rodzina

      babcia (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      prawie...............................

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Moze ma celiakie

      M (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5

      Moze ma celiakie, wtedy faktycznie nie przybiera na wadze i " cofa " sie w rozwoju dopóki nie wyeliminujemy glutenu.tylko nie wiem czy jak sie karmi piersią tez moze występować ta choroba.... Tu...rozwiń całość

      Moze ma celiakie, wtedy faktycznie nie przybiera na wadze i " cofa " sie w rozwoju dopóki nie wyeliminujemy glutenu.tylko nie wiem czy jak sie karmi piersią tez moze występować ta choroba.... Tu pytanie do lekarzyzwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      re

      mała 34 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Bo chłopczyk ma tą chorobę jak pani tu pisze. A nie że był głodzony! Nie głodziła żadnego dziecka ,jak by miała głodzić to wszystkie dzieci a nie tylko jedno.Osobiście znam ta panią i wiem że...rozwiń całość

      Bo chłopczyk ma tą chorobę jak pani tu pisze. A nie że był głodzony! Nie głodziła żadnego dziecka ,jak by miała głodzić to wszystkie dzieci a nie tylko jedno.Osobiście znam ta panią i wiem że dzieci mają zawsze obiad zrobiony śniadania do szkoły, czyste są.I z tego co mi wiadomo położna przychodziła do Wiktora do domu po urodzeniu to wiedzieli że taki chłopczyk się urodził a teraz odwracają kota ogonem że nie ma go w systemie.Jak nie ma go w systemie to po co była Położna??????zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      SSR Marcin IV

      Myczek sryczek ssr - (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 7

      Trzeba wsadzić chłopca za kraty ! Ja tak zrobie jak tylko zamieszka na fabrycznej!
      Nie będzie chodził po moim biskupinie !!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      MOPS czy policja - do roboty

      Kasi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 2

      Ja nie kumam czemu takie pracownice MOPSU czy policja jak przyjeżdża do awantury rodzinnej nie oglądają dzieci. Każde dziecko powinno być rozebrane i obejrzane i policja i MOPS powinni mieć prawo...rozwiń całość

      Ja nie kumam czemu takie pracownice MOPSU czy policja jak przyjeżdża do awantury rodzinnej nie oglądają dzieci. Każde dziecko powinno być rozebrane i obejrzane i policja i MOPS powinni mieć prawo tego żądać.

      Ja mam normalną rodzinę, awantur nie wyprawiamy, dziecko zadbane ale był taki okres że synek był bardzo płaczliwi. Nowi sąsiedzi, dzieci nie mają, trochę nadwrażliwi wezwali policję. G****** sprawa, bo mogli chociażby zapukać do nas wcześniej, ale ja tam wychodzę z założenia że lepiej 100 razy wezwać policję niepotrzebnie niż 1 raz coś przeoczyć. I co... przyjeżdża policja, roczne dziecko bawi się, uśmiechnięte, mamusia bierze na rączki to uważają że nic się nie dzieje, do widzenia i po sprawie. Ale ja się pytam, skąd oni wiedzą czy ja te pół godziny wcześniej tym dzieckiem o ścianę nie rzucałam skoro sąsiedzi twierdzą że przeraźliwie płakało?! Ja wiem, że oni lekarzami nie są ale przecież mogli poprosić żebym synka rozebrała, to jakby co byłoby cokolwiek widać. A tak to sobie napisali "dziecko spokojne, ufne do matki i ojca". A czy ktoś widział nieufne do matki roczne dziecko? Nawet do patologicznej matki?zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Przykręcić śrubę

      Maczeta (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

      a wszystko się dowiecie.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      system

      realista (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 16 / 2

      taki jest nasz system, trzeba się liczyć z pomyłką rodziców, LEKARZ PEDIATRA jest odpowiedzialny.

      Byłem ze swoim synkiem (7 miesięcy - 10 kg) na szczepionce, przed nami była dziewczynka 3-letnia...rozwiń całość

      taki jest nasz system, trzeba się liczyć z pomyłką rodziców, LEKARZ PEDIATRA jest odpowiedzialny.

      Byłem ze swoim synkiem (7 miesięcy - 10 kg) na szczepionce, przed nami była dziewczynka 3-letnia ważąca 8 kg - pani pielęgniarka pogroziła palcem,że trzeba coś zrobić.... i tyle!!! to jest reakcja służby zdrowia!!!!!!!!!!!!!! patologia się szerzyzwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      dokładnie

      a gdzie byl lekarz? (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11

      W pierwszym roku zycia dziecka co kilka/kilkanascie tygodni sa szczepienia, wtedy dziecko bada lekarz, i co nie widzial jak maluch wyglada? Dzieci tez sa wazone, czy prawidlowo przybieraja na...rozwiń całość

      W pierwszym roku zycia dziecka co kilka/kilkanascie tygodni sa szczepienia, wtedy dziecko bada lekarz, i co nie widzial jak maluch wyglada? Dzieci tez sa wazone, czy prawidlowo przybieraja na wadze, i nie zdziwilo go, ze wazy tak malo??
      No halloooo....zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Podawali

      someone (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      W innej gazecie czy TV, że dziecko nie istniało dla systemu służby zdrowia. Nawet karty nie miało, bo chyba gdzieś zaginęła. Lekarz to ponoć ostatni raz widział matkę z dzieckiem, jak poród...rozwiń całość

      W innej gazecie czy TV, że dziecko nie istniało dla systemu służby zdrowia. Nawet karty nie miało, bo chyba gdzieś zaginęła. Lekarz to ponoć ostatni raz widział matkę z dzieckiem, jak poród przyjmował.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      T

      D (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 2

      To wyglada na jakas chorobe ale dlaczego nie poszli do lekarza?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama