Ważne
    Nowy wojewoda chce godzić PO i rozwiązać problem koczowiska....

    Nowy wojewoda chce godzić PO i rozwiązać problem koczowiska. Stworzy zespół ds. Romów (ROZMOWA)

    Malwina Gadawa

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    W czym jest Pan lepszy od byłego wojewody Aleksandra Marka Skorupy? - Absolutnie nie mam zamiaru porównywać się z poprzednim wojewodą. Dobrze oceniam jego pracę, ale wiem też, w czym ja jestem dobry i to wystarczy - mówi Malwinie Gadawie, reporterce portalu GazetaWroclawska.pl Tomasz Smolarz, nowy wojewoda dolnośląski.
    Nowy wojewoda Tomasz Smolarz chce godzić działaczy Platformy i załatwić problem Romów z koczowiska

    Nowy wojewoda Tomasz Smolarz chce godzić działaczy Platformy i załatwić problem Romów z koczowiska ©fot. Paweł Relikowski

    To w takim razie, w czym, jak premier uznał, może być Pan lepszy?
    - To pytanie nie do mnie. Trudno mi to ocenić. Trzeba pamiętać o tym, że decyzja, żeby odwołać Aleksandra Marka Skorupę była skutkiem złożenia przez niego rezygnacji.

    On twierdzi, że oddał się do dyspozycji premiera, choć o swoim odwołaniu dowiedział się od nas. Jacek Protasiewicz mówił też, że marszałek Rafał Jurkowlaniec sam zrezygnował, choć to Platforma cofnęła mu rekomendację.
    - Nie brałem udziału w cofnięciu rekomendacji poparcia wojewodzie Skorupie. Nie znam powodów, które spowodowały, że został odwołany.

    W czym nowy wojewoda jest więc najlepszy?

    - Realizowałem się jako wiceburmistrz Dzierżoniowa. Mam analityczny umysł, umiem czytać prawo, doceniam rolę zespołu w rozwiązywaniu problemów. To powoduje, że mam zdolności organizacyjne i mam nadzieję, że sprawdzę się na stanowisku wojewody.

    Niektórzy jednak twierdzą, że praca w spółdzielni i dzierżoniowskim urzędzie to zbyt małe doświadczenie, żeby piastować tak wysokie stanowisko.
    - Rzadko się zdarza tak, że zostaje wojewodą osoba, która już wcześniej piastowała ten urząd. W karierze zawodowej każdego człowieka powinno być tak, że osiąga się coraz wyższe stopnie. Uważam, że moje doświadczenie jest wystarczające, żebym o ten szczebel kariery wspiął się w górę.

    Nie czuje się Pan trochę pionkiem w grze Platformy Obywatelskiej? Nie myśli Pan, że został tylko i wyłącznie wojewodą, bo trzeba było wymienić Marka Skorupę, który popierał Grzegorza Schetynę?
    - Musimy pamiętać, że choć propozycja wyszła od premiera, to ja ostatecznie musiałem podjąć decyzję.

    Długo prosili "Tomek ratuj?"
    - Nie. Spotkałem się z ministrem administracji i cyfryzacji Rafałem Trzaskowskim. Po kilkugodzinnej rozmowie nawet nie znałem jej efektów. Miałem pewne rozterki, bo jeżeli zostanę odwołany z funkcji wojewody, zostaję bez pracy. Mandat posła stanowił o bezpieczeństwie do czasu następnych wyborów. Premier na poniedziałkowym spotkaniu z wojewodami powiedział nowej czwórce, że będzie się nam bacznie przyglądał.

    A Pan przygląda się sytuacji w Platformie Obywatelskiej, która jest coraz bardziej skłócona?
    - Myślę, że wszystko to, co działo się przed wyborami w Karpaczu, czyli podczas kampanii wewnętrznej Schetyny i Protasiewicza, mieściło się w granicach zwykłej rywalizacji. Nieszczęściem było to, co wydarzyło się po wyborach, kiedy koledzy z ugrupowania ujawnili, że nagrywali rozmowy, często prowokując do mówienia rzeczy, które były potem wycinkowo ujawniane w mediach. To wszystko, co się dzieje teraz, jest tego pokłosiem. Prokuratura umorzyła sprawę. Komisja Etyki Poselskiej również nie widziała nic nieetycznego w tym postępowaniu. Sąd koleżeński ukarał polityków tylko karami nagan.

    Czyli jednak ukarał
    - Owszem, ale pewnie za to, że ich działanie zaszkodziło wizerunkowi partii, a nie dlatego, że dokonali korupcji politycznej. Pewnie gdyby mogli stanąć przed sądem koleżeńskim konkurencyjnych partii, zostaliby nagrodzeni.

    Mówił Pan, że ujawnienie taśm było nieszczęściem dla partii, a nagrane propozycje już nie?
    - Jak już wcześniej wspomniałem, prokuratura stwierdziła, że nie było to niezgodne z prawem.

    Jest jeszcze według Pana szansa na zgodę?
    - Funkcja wojewody zobowiązuje mnie do szerokiej współpracy, chociażby ze wszystkimi powiatami, których szefowie są przedstawicielami różnych opcji politycznych, więc mam nadzieję, że i w Platformie dojdziemy do porozumienia. Myś-lę, że im bliżej będzie wyborów, tym wspólna praca będzie łagodzić nastroje.

    Trudno mówić o łagodzeniu nastrojów, kiedy Piotr Borys mówi, że czuje się jakby Jacek Protasiewicz powiedział do niego "raus", a Piotr Lech mówi o nim "platformiana Doda"...
    - Uważam, że kiedy po decyzji Rady Regionu o wykreśleniu Borysa z listy kurz wreszcie opadnie, każdy skoncentruje się na kampanii wyborczej do europarlamentu.

    WOJEWODA: ROZWIĄŻE PROBLEM ROMÓW Z KOCZOWISKA. JAK? - CZYTAJ NA KOLEJNEJ STRONIE

    1 »

    Czytaj także

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo