Czyli co? Za kilka dni rozpoczynamy kolejną kampanię

    Czyli co? Za kilka dni rozpoczynamy kolejną kampanię

    Arkadiusz Franas

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Mam dla Państwa dobrą wiadomość. Właśnie zakończył się festiwal dziwnych obietnic i wyznań miłosnych, jakie czynili nam do tej pory rzadko widywani politycy.
    Czyli co? Za kilka dni rozpoczynamy kolejną kampanię

    ©Paweł Relikowski

    A ponieważ mam jakieś skrzywienie zawodowe i dość dokładnie wsłuchiwałem się w te reklamówki typu: głosuj na..., bo tylko on zagwarantuje Ci... (szczęście, dobrobyt, spełnienie wszelkich marzeń, miłość i uczciwość małżeńską - to jednak chyba gdzie indziej słyszałem - że twoja gmina w pięć minut stanie się New Yorkiem itd., itp.). Żaden z kandydatów nie powiedział mi jednak, jak chce to zrobić. Dlatego uważam, że i ta kampania wyborcza była mało udana i nie odbiegała poziomem od poprzednich. Jednym słowem pójdziemy zagłosować trochę w trybie chybił trafił, a jak uczy doświadczenie, pewnie częściej wygra ta pierwsza opcja. - Ale nic to - jak mawia mój ulubiony bohater Jerzy Michał Wołodyjowski, herbu Korczak. Bo prawdziwe novum, jakie pojawiło się w ostatnich tygodniach, to hasło: wreszcie zaczęła się debata.

    Generalnie słowo to staje się modne nie tylko w kontekście wyborów samorządowych. Nawet secesjoniści spod znaku PiS Light głoszą, że musimy wreszcie zacząć debatę o Polsce. A tak przy okazji: nie wiem, czy Państwo słyszeli, ale teraz podobno PiS w w wersji oryginalnej każde swoje posiedzenie rozpoczyna taką piosenką: "Mało nas, mało nas do pieczenia chleba, tylko nam, tylko nam Ciebie tu potrzeba!".

    Wróćmy jednak do tej tak często zgłaszanej potrzeby debaty samorządowej. Co więcej, na przykład kandydaci na prezydenta Wrocławia uważają, że w tej kampanii ona już się zaczęła. Śmiem wątpić, choć cieszy mnie ta gotowość do poważnej dyskusji, bo rozmawiać trzeba, zwłaszcza, jak jest o czym. Ale realnej debaty nie było, bo każdy z pretendentów do fotela na pierwszym piętrze we wrocławskim ratuszu powtarzał kilka fantastycznie opanowanych wersetów na zadany temat. Coś na zasadzie znanej wszystkim użytkownikom komputera: ctrl c/ctrl v. Wiem, wiem, że tych spotkań z kandydatami odbyło się dużo. Nawet mieliśmy przyjemność gościć Panie i Panów w naszych redakcjach. I proszę się nie gniewać, że ja tak z grubej rury, bo bardzo było nam miło i mogliśmy usłyszeć co nieco. Więc dlaczego się czepiam? Bo debata to jednak coś więcej. To żywa dyskusja polegająca na obronie swoich racji i próbie przekonania innych do tych poglądów. I nie da się tego zrealizować w kilkanaście dni. Tak doraźnie.

    A jak podpowiada mi doświadczenie (obym się pomylił, obym się pomylił...), to gdy tylko usłyszymy, że the winner is..., znaczy się wójtem, burmistrzem, prezydentem jest..., to reszta zabierze swoje zabawki i wróci do swoich zajęć. I na to nie ma mojej zgody. Jak debata, to debata. Chcieliście jej, to proszę bardzo. Zacznijmy już w ten poniedziałek lub za dwa tygodnie (zależy, czy gdzieś się skończy w pierwszej turze, a gdzie indziej dopiero 5 grudnia). I nie chcę słyszeć za kilka tygodni, że: "Teraz właściwie to my już się dogadaliśmy, ustaliliśmy wspólne cele, bo przecież nie chodzi o to, by się kłócić". Wszak tylko zgoda buduje...

    I nastąpi podział stanowisk, funkcji, foteli i innych dóbr urzędowych.

    Żaden z kandydatów nie powiedział mi jednak, jak chce to zrobić. Dlatego uważam, że i ta kampania wyborcza była mało udana i nie odbiegała poziomem od poprzednichOczywiście, zgoda buduje. Ale nie tylko Pań i Panów kariery. I żeby było jasne, niczego nikomu nie żałuję. Zajmujcie stanowiska jakie chcecie, byleście wiedzieli, co chcecie dla nas zrobić. Zarabiajcie grube tysiące, bo ja chcę, by mój prezydent, burmistrz, wójt żył na poziomie, który przystoi najważniejszym urzędnikom w gminie, powiecie czy województwie. Ale za to urządźcie nam wreszcie korepetycje. Nauczcie nas tego, jak mają wyglądać porządne wsie i miasta, pokażcie już teraz, dlaczego za cztery lata mamy na Was głosować. I na tym polega właśnie ta tak podobno pożądana debata. Ja codziennie chcę słyszeć, co mój wójt, burmistrz, prezydent schrzanił, a za co należy mu się pochwała.

    Czyli co? Panie, Panowie! Kilka dni wypoczynku i zaczynajmy nową kampanię wyborczą.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama