Intelektualiści: Finansując Śląsk, Dutkiewicz chodzi na...

    Intelektualiści: Finansując Śląsk, Dutkiewicz chodzi na pasku ksenofobicznego elektoratu [LIST]

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Przed wrocławskim sądem toczy się proces w sprawie eksmisji Romów z koczowiska przy ul. Kamieńskiego

    Przed wrocławskim sądem toczy się proces w sprawie eksmisji Romów z koczowiska przy ul. Kamieńskiego ©fot. Tomasz Hołod

    - Rządzone przez pana miasto zamiast w edukację inwestuje publiczne pieniądze w działalność klubu sportowego Śląsk, podczas meczy którego wielokrotnie dochodziło w przeszłości do incydentów rasistowskich i ksenofobicznych. A być może dlatego, że chodzenie na pasku ksenofobicznego elektoratu może się okazać jedyną prowadzącą do zwycięstwa Pana Prezydenta strategią wyborczą?- piszą przedstawiciele wrocławskich intelektualistów do prezydenta Rafała Dutkiewicza.
    Przed wrocławskim sądem toczy się proces w sprawie eksmisji Romów z koczowiska przy ul. Kamieńskiego

    Przed wrocławskim sądem toczy się proces w sprawie eksmisji Romów z koczowiska przy ul. Kamieńskiego ©fot. Tomasz Hołod

    Czy eksmisja Romów powinna zostać wstrzymana? Kliknij i głosuj w naszej sondzie!

    To kolejny odcinek dyskusji w sprawie Romów z koczowiska przy ul. Kamieńskiego we Wrocławiu. W ubiegłym tygodniu grupa intelektualistów w liście otwartym domagała się od prezydenta wycofania pozwu w sprawie eksmisji Romów z Koczowiska.
    - Ani ja, ani podlegli mi urzędnicy przez chwilę nawet nie zapomnieliśmy, że prócz bycia urzędnikami jesteśmy przede wszystkim ludźmi i zapewniam ludźmi nie pozbawionymi wrażliwości na los innego człowieka, bez względu kim jest i skąd pochodzi - odpisał wtedy Dutkiewicz.

    Pierwszy list grupy intelektualistów w sprawie Romów
    Odpowiedź prezydenta Rafała Dutkiewicza na list intelektualistów


    Oto kolejny list przedstawicieli intelektualistów


    Szanowny Panie Prezydencie!

    Ze smutkiem i nie gasnącym niepokojem przeczytaliśmy Pana odpowiedź na nasz list otwarty, jaki wraz z przedstawicielami świata kultury, nauki i polityki wystosowaliśmy do Pana w zeszłym tygodniu. Zarzuca nam Pan brak rozeznania w sytuacji, my ją jednak dobrze znamy. Liczyliśmy na dobrą wolę Pana Prezydenta i wycofanie pozwu wobec Romów zamieszkujących koczowisko przy ul. Kamieńskiego. Taki gest byłby nie tylko prawdziwym aktem wrocławskiej życzliwości, której dzień obchodzimy hucznie co roku w dniu 21 listopada. Byłby też – nareszcie – urzeczywistnieniem mitu Wrocławia jako miasta spotkań, miasta otwartego, przyjaznego innym – nie tylko przyjeżdżającym tu w ramach programów Socrates czy Erasmus studentom czy też imigrantom, którzy znaleźli we Wrocławiu dobrze płatną pracę, ale wszystkim, którzy wybrali to miasto na stałe lub tymczasowe miejsce zamieszkania. Uważamy, że toczący się proces przeciw wrocławskim Romom dyskryminuje ich i skazuje na niepewną przyszłość.

    Żaden jednak gest Pana Prezydenta nie cofnie ostatnich lat, kiedy to środowiska mieniące się narodowymi rosły w naszym mieście w siłę. Ich wpływ na nastroje społeczne we Wrocławiu widać niemal na każdym kroku. Doświadczył tego sam Pan Prezydent podczas wykładu profesora Zygmunta Baumana, doświadczają tego na co dzień Romowie, którzy są wyszydzani i poniżani, a także wielu innych ludzi, mieszkańców naszego miasta. To wielka szkoda, że Pańska wrażliwość na ludzką biedę i cierpienie, którą Pan deklaruje, nie jest podzielana przez wielu wrocławian dorastających tu w czasie Pańskich rządów.
    Być może stało się talk dlatego, że w ciągu kilku lat Pana kadencji konsekwentnie utrudniano wprowadzenie we Wrocławiu skierowanego do uczniów i nauczycieli spójnego programu edukacyjnego przeciwdziałającego nacjonalizmowi, ksenofobii i wykluczeniom. Wiemy o tym, bo wielokrotnie taki program przedkładaliśmy w magistracie, bez skutku.

    Być może dzieje się tak dlatego, że rządzone przez pana miasto zamiast w edukację inwestuje publiczne pieniądze w działalność klubu sportowego Śląsk, podczas meczy którego wielokrotnie dochodziło w przeszłości do incydentów rasistowskich i ksenofobicznych. A być może dlatego, że chodzenie na pasku ksenofobicznego elektoratu może się okazać jedyną prowadzącą do zwycięstwa Pana Prezydenta strategią wyborczą?

    Problem Romów we Wrocławiu, w naszej opinii, jak w soczewce skupia w sobie prawdę o Pana polityce, której istotą nie jest bynajmniej tolerancja, otwartość na Innego, wielokulturowość i współczucie wobec słabszych. Istotą tej polityki jest przede wszystkim marketingowe wykorzystanie tolerancji, otwartości na Innego, wielokulturowości i współczucia wobec słabszych.
    Jej ceną zaś są realne problemy, takie jak głód. Romowie głodują. Odkąd ponad trzy lata temu pańscy urzędnicy zaczęli promować w przestrzeni miejskiej akcje społeczne namawiające do niedawania pieniędzy żebrzącym na ulicach ludziom, Romowie nie mają za co żyć. Nie mogą też podjąć żadnej pracy, by na jedzenie zarobić, bo po pierwsze nikt ich nie chce zatrudnić - wrocławianie są pełni uprzedzeń, a Romowie na ogół nie znają języka ani realiów lokalnego rynku pracy - po drugie nie mogą takiej pracy podjąć, nie mając stałego adresu zameldowania oraz bez rejestracji. Urzędnicy magistratu podlegli Panu Prezydentowi odmawiają zaś konsekwentnie rejestracji powołując się na przepisy prawa, mimo że Rzecznik Praw Obywatelskich oraz przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wielokrotnie podkreślali, że przeszkód do takiej rejestracji nie ma.

    Tymczasem Romowie nie chcą głodujących dzieci posyłać do szkół, a zamiast tego romskie matki wyprowadzają je na ulice, by żebrały o pieniądze na jedzenie, co prowokuje Pana Prezydenta do refleksji, że „nie pozostawią nam wyboru, będziemy zmuszeni tego rodzaju przypadki kierować do sądu”. Czy to nie jest metoda tak stara, jak ukrzyżowanie? Pozbawić słabego wszelkich możliwości obrony. Pozostawić mu tylko jedno wyjście – takie, za które będziemy mogli go ukarać, zrobić z niego sprawcę jego własnego upadku, kozła ofiarnego własnej niedoli i uzyskać z góry przewidziany efekt: postawić go przed sądem i skazać? A gdy już będzie winny, wyeksmitować go do noclegowni, rozdzielając przy okazji kobiety i dzieci od mężczyzn, a następnie najlepiej deportować?

    Czy to wszystko musi się dziać w myśl starego porzekadła „kowal zawinił, ale to Cygana powiesili” właśnie tu, w Europejskiej Stolicy Kultury 2016?

    Dr Monika Spławska – Murmyło
    Dr Mirosław Tryczyk

    Czytaj także

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama