Nie ma wolności bez niepodległości

    Nie ma wolności bez niepodległości

    Andrzej Godlewski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Nie ma wolności bez niepodległości

    ©Polskapresse

    Prezydent namawia, by radośnie obchodzić Święto Niepodległości. Ma rację. Na jesieni 1918 r. zaczęły się w Polsce dziać cuda. Stronnictwa polityczne zgodziły się przekazać władzę Józefowi Piłsudskiemu, choć wzajemnie sobie nie ufały i niewiele brakowało, by wybuchła wojna domowa.
    Nie ma wolności bez niepodległości

    ©Polskapresse

    Czytaj także w "Magazynie":
    * Norman Davies: Dzisiejsza Polska to silne państwo
    * Legia Cudzoziemska - ojczyzna niechcianych bohaterów
    * Jaraczewski: Polskość? To był wolny wybór

    * Były doradca Václava Havla: Polska dorosła do demokracji

    Warszawiacy masowo rozbrajali niemieckich żołnierzy, chociaż było ich znacznie więcej niż sił polskich. Bolszewikom nie udało się wywołać rewolucji nad Wisłą, chociaż komunistyczni agitatorzy święcili wtedy triumfy nie tylko w Rosji, ale też w Niemczech i Austrii. To było pasmo wielkich polskich sukcesów, jakich przez wieki skąpiła nam historia. Wreszcie nikt z Polaków nie musiał się pocieszać, że odnieśliśmy "moralne zwycięstwo", mimo że znów przegraliśmy politycznie i militarne.

    Nie wiem dlaczego, ale radosny nastrój nie chce mi się udzielić. Czy winny jest prof. Norman Davies, który tak sugestywnie przypomina, że wszystko kiedyś się kończy? Z drugiej strony ten "polski Walijczyk" przekonuje, że współczesna Polska ma się dobrze i daleko jej do słabości I Rzeczypospolitej. Ale zawsze, gdy ktoś prosi, by nie myśleć o białych niedźwiedziach, zaczynam je sobie wyobrażać. Słaba armia, pusta publiczna kasa, zagraniczne ingerencje, skłóceni i słabi politycy - czy to wszystko już nam nie grozi?

    Kilka lat temu minęło równo trzysta lat, od kiedy wojska rosyjskie po raz pierwszy wkroczyły do Warszawy. Od tego czasu - nie licząc krótkotrwałych okresów polskich powstań i buntów - tylko dwukrotnie mieliśmy prawdziwie niepodległe państwo. Po raz pierwszy właśnie po 1918 r., a po raz drugi teraz. Gdyby historia miała się powtarzać, to III Rzeczpospolita już nie powinna istnieć - o tej porze, po niecałych 21 latach suwerenności, II RP już nie istniała. Wygląda jednak na to, że dostaliśmy dłuższy kredyt historyczny. Czy znacznie dłuższy?

    W XVIII w., kiedy polska niepodległość z każdym rokiem stawała się coraz bardziej fikcyjna, duża część Polaków była spokojna o swoje prawa i wolności. Płacili znacznie niższe podatki niż gdzie indziej w Europie, nie mieli wielu obowiązków publicznych, a wpływowi obywatele mogli jeszcze liczyć na dodatkowe pensje od zagranicznych dworów. Do tych obywatelskich swobód należało też prawo do samowoli wobec słabszych. Wszystko to mieli po wsze czasy zagwarantowane przez ościennych przywódców. Dopiero po upadku Rzeczypospolitej przekonali się, że "nie ma wolności bez niepodległości".

    "Myśląc o tym, co chcecie zyskać, nie zapominajcie, co możecie stracić. Poprawiajcie, jeśli możecie, błędy tej konstrukcji, ale nie pogardzajcie nią, to ona uczyniła was tym, czym jesteście" - pisał do Polaków tuż przed pierwszym zaborem Jean-Jacques Rousseau. Francuz przestrzegał za późno, Rzeczpospolita już zaczynała odchodzić. Może więc teraz powinniśmy się pośpieszyć, by pokochać ją (choć trochę)?

    Andrzej Godlewski, komentator "Polski"

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Dobrze napisane

      Leipziger kumpel (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 26 / 29

      ...chociaż bardzo delikatnie w tej rzeczywistości.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama