Agnieszka Handler: Szyk i klasa z Wrocławia

    Agnieszka Handler: Szyk i klasa z Wrocławia

    Katarzyna Kaczorowska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Agnieszka Handler

    Agnieszka Handler ©fot. materiały prywatne a. handler

    - Bycie modelką to piekielnie ciężka praca - mówi Agnieszka Handler, organizatorka "Spotkań z Modą i sztuką".
    Agnieszka Handler

    Agnieszka Handler ©fot. materiały prywatne a. handler

    Byłaś modelką, jurorką Elite Model Look. Kobiety Ci zazdroszczą, a mężczyźni się za Tobą oglądają na ulicach? Czy też raczej kobiety Ci kibicują, a mężczyźni pomagają?
    Zdecydowanie to drugie i tę życzliwość ludzi, których spotykam na swojej drodze zawodowej, bardzo sobie cenię. A co do typowego modelingu - cieszę się, że ten etap mam już za sobą. W 1997 roku podjęłam decyzję, że kończę karierę typowo wybiegową i czas na nowy etap.
    Tak narodziła się "Moda i Sztuka", która towarzyszy wrocławianom od 15 lat. A jeśli chodzi o wspomniany przez Ciebie konkurs Elite Model Look, to myślę, że do tych castingów podchodziłam bardzo rozsądnie.

    W tej branży jest możliwy rozsądek?
    Nie tylko, że jest możliwy, jest wręcz niezbędny. Kilkakrotnie stanęłam w obliczu sytuacji wymagających poważnych interwencji, rozmów, wsparcia czy wręcz ingerencji rodziców. Miałam parę dziewczyn z typową anoreksją i z bulimią. One za wszelką cenę chciały pracować w zawodzie modelki, ale nie wiedziały, że się wyniszczają. Ważąc trzydzieści parę kilogramów, nadal myślały, że są za grube do tego zawodu. Pamiętam, jak trzy razy z rzędu rodzice przyjeżdżali na casting z Natalią i Natalia co roku była chudsza.

    Bycie modelką to szczyt marzeń wielu młodych dziewczyn. Co byś im powiedziała?
    Że jest to piekielnie ciężka praca. Zobacz, co się dzieje z polskimi modelkami, które zrobiły karierę na Zachodzie. Nie wytrzymują tempa, potwornego napięcia, zmian klimatycznych, latania z castingu na casting. Po części jest to świat, w którym chcą być, a po części jest to świat, który je wyniszcza. I trzeba mieć tego świadomość.

    Ale karierę w modzie zaczynają robić nastolatki w wieku 13-14 lat.
    To prawda, w pokazach gal "Mody i Sztuki" pracują 14-latki.

    I posłałabyś 14-letnią córkę do pracy w Japonii?
    Nie ma takiej możliwości, bo to jest jeszcze dziecko, które będzie bardzo tęsknić za domem, przyjaciółmi, może już za pierwszą miłością.

    A tam mogą czyhać na nią różne niebezpieczeństwa.
    Straszne niebezpieczeństwa. Sama czasem się zastanawiam, jak mocną trzeba mieć konstrukcję psychiczną i jak ogromną wewnętrzną potrzebę bycia modelką, żeby sobie poradzić z tymi wyzwaniami i zagrożeniami.Sama czasem się zastanawiam, jak mocną trzeba mieć konstrukcję psychiczną i jak ogromną wewnętrzną potrzebę bycia modelką, żeby sobie poradzić z tymi wyzwaniami i zagrożeniami

    "Moda i Sztuka" ma nowe dziecko - za nami już dwa "Spotkania z Modą i Sztuką". W pierwszym uczestniczyła Grażyna Wolszczak, w drugim - wczorajszym - Katarzyna Skrzynecka.
    Te spotkania narodziły się z potrzeby rynku. Kiedy spotykałyśmy się w gronie przyjaciółek, słyszałam, że "Moda i Sztuka" jest super, bo pokazuje, co w trawie piszczy, ale dziewczyny chciałyby się spotykać bardziej kameralnie, porozmawiać z jakąś gwiazdą, zobaczyć kolekcje autorskie, bo chcą się ubierać w rzeczy, których nie ma na wieszakach.

    Wrocławianki mają potrzebę oryginalności i luksusu?
    Ogromną. Chcą też mieć bezpośrednio kontakt z projektantem, bo zależy im na indywidualnych kreacjach. Dlatego też bardzo namawiam Maćka Zienia, żeby otworzył we Wrocławiu atelier. Odległość do Warszawy nie jest mała, a ja coraz częściej słyszę: "Jadę na jakąś galę i chciałabym mieć coś wyjątkowego". Obawy, że na bankiecie spotkamy kobietę ubraną identycznie jak my wcale nie są ani rzadkie, ani śmieszne.

    Dużo jeździsz nie tylko po Polsce, ale i Europie. Gdybyś miała coś powiedzieć o wrocławiankach, to...
    To powiem, że w takich momentach od razu budzi się mój patriotyzm lokalny - kocham Wrocław i uważam, że wrocławianki są pięknymi kobietami. Potwierdza się to, ilekroć mam gości z zagranicy, którzy zachwycają się szykiem, klasą i elegancją wrocławianek. I to samo mówiła Grażyna Torbicka, kiedy odbierała na "Modzie i Sztuce" statuetkę "Osobowość telewizyjna w modzie". A ja dodam: wrocławianki są bardzo wizerunkowe, potrafią się ubrać i bardzo mnie to cieszy, bo jest w tym trochę mojej zasługi. Przez te wszystkie lata dwa razy w roku pokazywałam im przecież trendy w modzie. Zień, Paprocki & Brzozowski, Plich, Sadowska, Izabela Łapińska i Ewa Minge to tylko część nazwisk, które tworzyły historię "Mody i Sztuki".
    rozmawiała: Katarzyna Kaczorowska

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama