Oleśnica: Kto grozi burmistrzowi?

    Oleśnica: Kto grozi burmistrzowi?

    KK

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Do oleśnickiej prokuratury trafiła sprawa listu, który w lipcu został wysłany na nazwisko burmistrza Jana Bronsia, do oleśnickiego ratusza. Anonimem z pogróżkami zajmuje się obecnie wydział kryminalny powiatowej policji.
    - Pierwszy, nieco zaskakujący list, dostałem kilka miesięcy temu - opowiada naszej gazecie Jan Bronś. - Wtedy sprawę zbagatelizowałem, bo zdaję sobie sprawę, że pod adres osób publicznych kierowane są różne słowa. I nie zawsze są one przyjemne, bo ludziom wiele rzeczy się w nas nie podoba, patrzą na nas krytycznie.

    Kolejny list przyszedł do burmistrza w lipcu. Ten, początkowo, też trafił do szuflady. Ale po wydarzeniach w Łodzi, gdzie w październiku bestialsko zamordowany został pracownik biura poselskiego, Jan Bronś zdecydował, że skieruje sprawę do prokuratury.
    Co znajdowało się w liście, który zaniepokoił burmistrza?

    - Jego autor napisał, żebym uważał na siebie, bo grzeją się już na mnie lufy, a dół na cmentarzu jest wykopany. Groził, żebym przestał zadawać się z Platformą Obywatelską, bo tegop pożałuję. List był napisany odręcznie. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał, by napisała go osoba sporadycznie chwytająca za długopis. To wyglądało na wytrawnego autora - mówi burmistrz, przyznając, że te słowa już go poważnie zaniepokoiły. - To było w lipcu. Wtedy potraktowałem to dość lekko, ale po łódzkiej tragedii, uznałem, że takich listów z pewnością nie wolno bagatelizować - dodaje w rozmowie z "Oleśniczaninem".
    Oryginał listu trafił do oleśnickich prokuratorów. Ci przekazali sprawę policji.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama