Z polskiego na nasze: Anarchia czy bałagan?

    Z polskiego na nasze: Anarchia czy bałagan?

    Andrzej Górny

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Z polskiego na nasze: Anarchia czy bałagan?

    ©Fot. Polskapresse

    Co takiego łączy Szwajcarię, Rosję, Chile, Bułgarię, Francję i Niemcy? Jaki jest wspólny mianownik, który zdecydował, że do placówek tych państw, bądź ich przywódców, wysłano z Grecji eksplodujące przesyłki? Nie jest to akcja islamskich terrorystów, bo ci swoich wrogów i cele zamachów identyfikują precyzyjnie.
    Z polskiego na nasze: Anarchia czy bałagan?

    ©Fot. Polskapresse

    Wypada się zgodzić z opinią, że dali o sobie znać anarchiści, przeciwni każdej władzy i w ogóle instytucji państwa jako najwyższej formie ucisku. Co proponują w zamian jest mętne albo całkiem wyssane z palca. Anarchosyndykalizm, anarchokolektywizm, anarchoindywidualizm? W każdym razie anarchia dorobiła się swoich filozofii i doktryn, choć pojęcie państwo anarchistyczne to czysty oksymoron, czyli sprzeczność w rodzaju gorącego śniegu albo czarnej bieli.


    Niezależnie, czy terrorem steruje religia, idea, zemsta, czy chęć uszczęśliwienia ludzkości, musi on być krwawy, aby wzbudzić strach i posiać zamęt. Dlatego metody są obrzydliwe - zabijać, nie tylko VIP-ów, ale i przypadkowych cywilów, bez taryfy ulgowej dla kobiet i dzieci.

    Niezależnie, czy terrorem steruje religia, zemsta, czy chęć uszczęśliwienia ludzkości, musi on być krwawy, by wzbudzić strach
    Dawno temu przeczytałem pamiętniki rosyjskiego anarchisty z początków XX wieku. Miał on dokonać zamachu bombowego na carskiego dostojnika, przejeżdżającego powozem, ale przełożył termin, bo w okolicy było zbyt wielu przechodniów, a on nie chciał mieć na rękach krwi niewinnych.

    Wiele się od tamtych czasów zmieniło; skrupuły moralne nie nękają już zamachowców, a bywają też obce pewnej części funkcjonariuszy państwa. W ostatnich latach w Meksyku zanotowano 30 tysięcy śmiertelnych ofiar gangsterskich porachunków. Wprawdzie żyje tam prawie trzykrotnie więcej ludności niż w Polsce, ale i tak liczba mordów jest niewyobrażalna. Jak to wpływa na kondycję kraju? Czy narkotykowi mafiosi wyrzynają się w swoich enklawach, czy obrywa się też uczciwym obywatelom? Może władzom jest na rękę, że szumowiny uruchomiły proces samolikwidacji? Czy to już anarchia, czy tylko niewygodny bałagan, do którego można przywyknąć?

    Co nas obchodzi Meksyk? Tak mi się jakoś skojarzył z ojczyzną. U nas nie tak krwawo, ale wystarczy przestudiować sprawę zabójstwa gen. Papały albo posłuchać siostry zamordowanego Krzysztofa Olewnika. Matactwa, krętactwa, zła wola, pokątne interesy czy tylko nieudolność ludzi z resortów mających zapobiegać zbrodni? Nie można się oprzeć wrażeniu, że na tej anarchii ten i ów nieźle się obłowił.

    Może nadużywam tego słowa, ale anarchia zagnieździła się wielu dziedzinach obcych polityce. Czytamy o anarchii na kolei (bo szczyt przewozów), anarchii w służbie zdrowia, na stadionach i na drogach…

    Chyba znów przeginam z tymi drogami. Bo niby co to jest 39 zabitych i 532 rannych w wpadkach podczas 4-dniowego weekendu zaduszkowego? Albo tych 1880 kierowców przyłapanych na jeździe po pijaku. Gdyby założyć, że w drogę ruszyło ich 1 880 000, to tylko cotysięczny prowadził na podwójnym gazie. Pewnie by się ich zebrało ze dwa, trzy razy więcej, gdyby policja zdołała sprawdzić każdego. Pewien bałagan jest, ale to jeszcze nie anarchia. Gdzie nam tam do Meksyku.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ciepło, ciepło Andrzejku!

      kumpel (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Już prawie sekretną prawdę odgadłeś... i odpuściłeś?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama