Politycy obiecują baseny i... grające ławki.

    Politycy obiecują baseny i... grające ławki.

    Małgorzata Moczulska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    W Lubinie, kolejną już kadencję, kandydaci na prezydenta obiecują budowę hali sportowej

    W Lubinie, kolejną już kadencję, kandydaci na prezydenta obiecują budowę hali sportowej ©wizualizacja inwestora

    Choć od jakiegoś czasu kandydaci na szefów miast wydają się bardziej powściągliwi w wyborczych obietnicach, wielu z nich wciąż ponosi fantazja. Są i tacy, którzy nie szukają wyjątkowych obietnic, a uderzają w to, co w danym mieście jest bolączką od lat.
    W Lubinie, kolejną już kadencję, kandydaci na prezydenta obiecują budowę hali sportowej

    W Lubinie, kolejną już kadencję, kandydaci na prezydenta obiecują budowę hali sportowej ©wizualizacja inwestora

    Tak jest w przypadku Patryka Wilda z Dolnego Śląska XXI. Niezwiązany dotąd z Wałbrzychem polityk zapowiada, że za jego rządów woda byłaby tańsza, a składowisko trujących odpadów - zlikwidowane. Chce w tych sprawach zwołać referendum, które miałoby się odbyć... w dniu wyborów samorządowych. Żeby było taniej, oczywiście.

    Są też obietnice uniwersalne.
    Marian Góra, kandydat PiS-u na burmistrza Strzegomia, w swoim programie napisał: przede wszystkim dbałość o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży w szkołach - STOP narkotykom, przemocy, alkoholowi, hazardowi i papierosom.


    Dla młodzieży właśnie kandydat Góra chce utworzyć Centrum Sportów Ekstremalnych na terenie byłego kamieniołomu. W programie ma również budowę nowych i remont istniejących budynków komunalnych i socjalnych, aby zapewnić mieszkania wszystkim młodym rodzinom i darmowy dostęp do internetu w całej gminie Strzegom.

    - Nikt nie głosowałby na kandydata, który niczego nie obiecuje. Bez obietnic nie byłoby kampanii wyborczej - mówi Piotr Tymochowicz, specjalista od marketingu politycznego.
    Okazuje się jednak, że są tacy odważni. Mieczysław Jarzębski, kandydat na radnego ze Ścinawy, postanowił niczego nie obiecywać, gdyż, jak mówi, to zwykła ściema. W ulotce napisał: "Nie przedstawiam programu wyborczego, gdyż nie chcę być posądzony o kłamstwo".
    - Obietnice wyborcze to jedno, a wywiązanie się z nich to drugie - mówi Rafał Krzemiński z Ogólnopolskiej Kampanii "Masz głos, masz wybór". - Dlatego, zanim zdecydujemy się, na kogo głosować, najpierw rozliczmy go z tego, co obiecywał.

    I dodaje, że od kilku lat zachęca, by świadomie wybrać swoich kandydatów. A to, zwłaszcza w wyborach samorządowych, nie jest trudne.

    - Znamy kandydatów, wie-my, jakimi są ludźmi. Czy są społecznikami, czy karierowiczami. Oceńmy też to, co obiecują. Od razu widać, czy są to rzeczy mało realne - dodaje.

    Rozdają miliony i mieszkania

    Najsłynniejsza i do dziś niespełniona obietnica wyborcza to "100 milionów starych złotych" dla każdego Polaka, które obiecywał Lech Wałęsa. Słynna deklaracja była nawet tematem piosenki Kazika Staszewskiego, gdzie w refrenie wykrzykiwane są słowa: "Wałęsa, dawaj moje sto milionów, Wałęsa, dawaj nasze sto milionów". Później były kolejne miliony: tym razem "milion miejsc pracy" Kongresu Liberalno-Demokratycznego czy bardziej aktualne "Trzy miliony mieszkań", które przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi obiecywało nam PiS.
    Były też obietnice abstrakcyjne. Te najsłynniejsze to "gruszki na wierzbie" Leszka Milera i cud na miarę Irlandii Donalda Tuska.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama