AK-owcy odchodzą, a pamięć trwa

    AK-owcy odchodzą, a pamięć trwa

    Aleksandra Buba

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Doktor Jerzy Woźniak, AK-owiec i znany lekarz

    Doktor Jerzy Woźniak, AK-owiec i znany lekarz ©Piotr Wojnarowicz

    Dziś na Dolnym Śląsku żyje około 700 żołnierzy AK. We wtorek ruszy poświęcona im konferencja
    Doktor Jerzy Woźniak, AK-owiec i znany lekarz

    Doktor Jerzy Woźniak, AK-owiec i znany lekarz ©Piotr Wojnarowicz

    Jeszcze 20 lat temu na Dolnym Śląsku było około 3 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej, dziś ich liczba waha się w okolicach siedmiuset, a średnia wieku naszych AK-owców to 87 lat. - Jesteśmy pokoleniem odchodzącym - przyznaje Jerzy Woźniak, znany wrocławski pulmonolog, przewodniczący Dolnośląskiego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Ale dzięki temu, że ośrodek Pamięć i Przyszłość gromadzi ich relacje, ich wspomnienia przetrwają.

    W piątek na ul. Świdnickiej stanęła wystawa 20 portretów AK-owców, którzy żyją współcześnie we Wrocławiu. Wystawa towarzyszy konferencji "Nie tylko walka... Żołnierze Armii Krajowej w powojennym Wrocławiu i na Dolnym Śląsku", która rozpocznie się we wtorek w Oratorium Marianum na Uniwersytecie Wrocławskim.

    - To wyjątkowa konferencja, bo nie będziemy na niej rozmawiać o samej wojnie, ale o miejscu żołnierzy AK we współczesnym Wrocławiu - wyjaśnia Wojciech Kucharski, historyk z Ośrodka Pamięć i Przyszłość. Jerzy Woźniak przypomina: - Po wojnie Wrocław był dla AK-owców azylem, brali oni udział w odbudowie miasta, a wielu z nich wchodziło w skład ówczesnej kadry profesorskiej.

    Na konferencję może przyjść każdy chętny, bo organizatorom zależy na tym, żeby dotrzeć do jak najszerszego grona osób. Z pewnością najciekawszym punktem spotkania będą wspólne relacje świadków i historyków. O rozwoju elektryfikacji w powojennym Wrocławiu opowiedzą wspólnie prof. Jan Wiesław Fitz i Kornelia Choroszy z Uniwersytetu Wrocławskiego.

    Także doktor Jerzy Woźniak opowie swoją historię. Droga, którą przebył z podkarpackiego oddziału Armii Krajowej do Wrocławia, była długa. Prowadziła przez Czechy, Słowację, Austrię do Wielkiej Brytanii, a stamtąd z powrotem do Polski. W międzyczasie Woźniak należał krótko do wrocławskiej straży akademickiej, przecierał idącą przez tereny Czech i Słowacji drogę wyjścia z Polski, skończył rok medycyny w Inns-brucku. Potem służył w 2. Korpusie Polskim we Włoszech. Kolejny rok studiów skończył w Edynburgu. Wreszcie został członkiem Delegatury Zagranicznej Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" w Londynie. Po powrocie do Polski w 1947 roku został aresztowany. Skazano go na śmierć, ale wyrok zmieniono na karę dożywocia. Odzyskał wolność w 1956 r.

    Losy swego pokolenia wspomina z dumą. - W 1939 roku sprostaliśmy zadaniu, które postawiła przed nami historia - wyznaje. Wierzy, że dzisiejsza młodzież też by sprostała wyzwaniu.

    Relacje AK-owców ukażą się w pokonferencyjnej publikacji w listopadzie. - Po wysłuchaniu opowieści portretowanych przez mnie żołnierzy nasze codzienne problemy wydają się banalne - wyznaje fotograf Wiktor Zakrzewski, który zorganizował wystawę i zrobił do niej zdjęcia. Będzie można je oglądać na ul. Świdnickiej do końca listopada.

    87 lat wynosi średnia wieku AK-owców, którzy mieszkają na Dolnym Śląsku

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama