Zaburzenie zdrowego rozsądku

    Zaburzenie zdrowego rozsądku

    Katarzyna Kozłowska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Podoba mi się zdrowy rozsądek minister Kopacz. Wykazała go m.in., gdy pod koniec ubiegłego roku nie kupiła za miliony euro szczepionek przeciwko świńskiej grypie, które Niemcom, Holandii i Francji wcisnęły koncerny farmaceutyczne.
    Katarzyna Kozłowska

    Katarzyna Kozłowska ©Polskapresse

    Podoba mi się świeżość i prostota, z którymi odpowiada przeciwnikom koncepcji przekształcania szpitali w spółki. Przypomnę: projekt minister Kopacz nie obliguje samorządów do przekształcania szpitali w podmioty prawa handlowego, ale stanowi, że gdy tego nie zrobią, a szpitale popadną w długi, będą je spłacać samorządy właśnie. Tym, którzy twierdzą, że takie zapisy stanowią szantaż i wymuszają prywatyzację, Kopacz odpowiada: "Ja nikogo nie straszę. Jeżeli ktoś jest organem założycielskim, to jest odpowiedzialny za podmiot, którego jest właścicielem. Właściciel ma przywileje, ale i obowiązki". Rozsądnie? Myślę, że bardzo.

    Możliwość umawiania się na wizyty lekarskie przez internet nie jest pierwszą potrzebą polskich pacjentów, a jedynie hasłem na potrzeby PRTym bardziej dziwi mnie, że w komunikacie rządu, który pojawił się na jego stronie internetowej po przyjęciu przez Radę Ministrów kilku z 12 projektów ustaw zdrowotnych, nie widać śladu zdrowego rozsądku osoby, która go pisała.
    Czytamy w nim między innymi: "Dzięki zmianom w szpitalach pojawi się więcej lekarzy, a pacjenci zyskają m.in. możliwość umawiania się na wizyty przez Internet". Autorowi zadedykować mogę słowa Cypriana Kamila Norwida (minister Kopacz, wśród wielu gości, usłyszała je na niedawnej gali z okazji 50-lecia Szpitala Bielańskiego w Warszawie): "aby mierzyć drogę przyszłą, trzeba wiedzieć, skąd się wyszło".

    Na jakiej podstawie mamy wierzyć, że "pacjenci zyskają m.in. możliwość umawiania się na wizyty przez Internet", skoro samo Ministerstwo Zdrowia do dziś informatycznie kuleje? Na przykład, choć proces certyfikowania polskich szpitali trwa od lat, a obecny gabinet rządzi już ponad 36 miesięcy, nie sposób dowiedzieć się ze stron resortu, które lecznice są godne zaufania (z ponad 600 polskich placówek medycznych certyfikowanych jest nieco ponad jedną dziesiątą). Dla odmiany na stronie internetowej amerykańskiego Secretary of Health funkcjonują doskonale działające wyszukiwarki, które umożliwiają pacjentowi nie tylko zapoznanie się z rekomendacjami placówek, lecz także wyszukanie najlepszej lecznicy osobie dotkniętej chorobą x, mieszkającej w stanie y, mieście z. Skoro samo ministerstwo do dziś nie jest w stanie ogarnąć się z informatyzacją, nie czarujmy się, że zrobią to szpitale i instytucje. A przy okazji: nie wmawiajmy sobie, że możliwość umawiania się na wizyty przez internet jest istotną potrzebą polskich pacjentów. Jest hasłem wygenerowanym na potrzeby PR.

    Przyznam, że wolę zdrowy rozsądek niż najseksowniejszy PR. Liczę więc, że powróci on rządowi, gdy 14 października zajmie się kolejną transzą ustaw zdrowotnych.

    W szczególności liczę na to, że rząd zacznie rozwiązywać prawdziwe problemy służby zdrowia, związane z zadłużeniem szpitali, niejednolitymi cennikami usług medycznych, brakiem odpowiedniego sprzętu i leków.

    Katarzyna Kozłowska

    Czytaj także

      Komentarze (13)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pani Kasiu, radzę się dokształcić

      Kamil (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 4

      Wtorek, 4 grudnia 2007

      Szczodra Ewa

      "GP": Kopacz zadłużyła gminę na ok. 3,5 mln zł


      Ewa Kopacz
      (fot. PAP / Paweł Kula)


      Nowa minister zdrowia w rządzie Donalda Tuska ma w Polsce...rozwiń całość

      Wtorek, 4 grudnia 2007

      Szczodra Ewa

      "GP": Kopacz zadłużyła gminę na ok. 3,5 mln zł


      Ewa Kopacz
      (fot. PAP / Paweł Kula)


      Nowa minister zdrowia w rządzie Donalda Tuska ma w Polsce nadzwyczaj dobrą prasę: jest "świetną organizatorką", "zdolną menedżerką", "wszechstronnym lekarzem" oraz kobietą "stawianą pod względem elegancji na równi z Condoleezzą Rice". Niestety – pod obfitą warstwą tego medialnego lukru kryją się faktyczne dokonania Ewy Kopacz, świadczące o jej całkowitym braku kompetencji do kierowania jakimkolwiek państwowym urzędem.


      Niewielkie w gruncie rzeczy doświadczenia minister Kopacz w sprawowaniu ważnych funkcji – a więc pięć lat pracy na posadzie dyrektora Zakładu Opieki Zdrowotnej (ZOZ) w 12-tysięcznym Szydłowcu oraz dwa lata przewodniczenia sejmowej Komisji Zdrowia – zwykły być dotąd usprawiedliwiane jej ogromnymi sukcesami na tym pierwszym stanowisku. Jako szefowa szydłowieckiego ZOZ Kopacz doprowadzić miała bowiem do rozkwitu tej niewielkiej jednostki – a styl, w jakim tego dokonała, stawiany jest przez czołowych polityków PO za wzór nowoczesnego zarządzania placówką publiczną.




      REKLAMA

      Czytaj dalej







      W licznych peanach na cześć menedżerskich zdolności nowej minister uparcie pomija się jednak pewien drobny fakt: Ewa Kopacz zadłużyła gminę oraz kierowany przez siebie ZOZ na ok. 3,5 mln zł.

      Popularność na kredyt

      Na pierwszy rzut oka okres kilkuletnich rządów Kopacz w szydłowieckim ZOZ to rzeczywiście pasmo sukcesów: dyrektor sprowadzała do zakładu nowy sprzęt, dbała o kadrę, była energiczna i przebojowa. Umiała przypodobać się lokalnej społeczności, zatrudniając w ośrodku wielu wdzięcznych jej później ludzi (jeszcze do niedawna w Szydłowcu poziom bezrobocia wynosił 25 proc.) – publicznie snuła też ambitne, lecz zupełnie nierealne plany otworzenia w mieścinie szpitala. Ewa Kopacz: – ZOZ w Szydłowcu był pod moim kierownictwem najlepszą placówką w byłym województwie radomskim. Jako pierwsi mieliśmy mammograf, dysponowałam taborem samochodów sanitarnych, jako pierwsza otwierałam oddział paliatywno-opiekuńczy, a moi pracownicy mieli najwyższe wynagrodzenia.

      Problemy zaczęły się w roku 2002, czyli niedługo po zdobyciu przez obecną minister mandatu posła i jej rezygnacji z kierowania ZOZ. „Wzorcowo” zarządzany zakład przejął Marian Kosno – i z miejsca zmuszony był przystąpić do jego ratowania... Okazało się bowiem, że Kopacz od wielu lat dbała o swój wizerunek kosztem gminy, podatników i pracowników. W jaki sposób? Jako zdolna menedżerka unikała płacenia przez ZOZ podatków, np. podatku od nieruchomości, który został spłacony (czyli umorzony) przez gminę dopiero w roku 2007 – czyli sześć lat po odejściu Kopacz z funkcji dyrektora! Całkowita kwota należności wyniosła aż 581 tys. zł... Tylko za rok 1999 – z tytułu samego podatku od nieruchomości – zaległość ZOZ pod dyrekcją Ewy Kopacz oszacowana została wraz z odsetkami na 220 tys. zł.

      To jednak nie wszystko. 1 stycznia 2001 r. weszła w życie słynna „ustawa 203”, nakazująca podniesienie pensji pracownikom ZOZ o przynajmniej 203 zł miesięcznie. Ewa Kopacz postanowiła nie realizować zapisów ustawy – mając świadomość, że ewentualne konsekwencje niedopełnienia tego obowiązku ponosić będą jej zastępcy. Tak się też stało: w 2002 r. Sąd Najwyższy orzekł, że ustawa może być podstawą do indywidualnych roszczeń każdej osoby zatrudnionej w ZOZ.

      Po „złotych” rządach Ewy Kopacz nad szydłowieckim Zakładem Opieki Zdrowotnej momentalnie zawisło zatem widmo bankructwa, bo zdesperowani pracownicy zgodnie z prawem wystąpili o wypłatę nieuregulowanych przez dawną dyrektor zobowiązań. Z szacunków dokonanych w 2004 r. – już po ostatecznej uchwale w tej sprawie Sądu Najwyższego – wynika, że zaległości szydłowieckiego ZOZ wobec kadry wyniosły ok. 2,7 mln zł! Aby choć częściowo spłacić tę olbrzymią sumę, nowe kierownictwo zakładu musiało wziąć pożyczkę z banku. Zwolniono kilku ludzi, zrezygnowano też z wynajmu karetek dla pogotowia ratunkowego... Dziś Ewa Kopacz tłumaczy: – Trzeba sobie uświadomić, że zadłużenie mojego ZOZ w Szydłowcu w niczym nie różniło się od zadłużeń prawie wszystkich placówek w Polsce. Na ówczesną sytuację nie wolno zatem patrzeć z dzisiejszej perspektywy, ale należy mieć na względzie okoliczności miejsca i czasu.

      Jako mąż i nie mąż

      W czasie, gdy ZOZ w Szydłowcu pogrążał się w długach, a pracownicy nie dostawali należnych wynagrodzeń, jego dyrektor pobierała niezgodnie z prawem kwartalne prowizje od pieniędzy pozyskanych z zewnątrz. Istnienie prowizji znosiła z 2000 r. „ustawa kominowa”, mimo to starosta szydłowiecki przez dwa następne lata przyznawał je Ewie Kopacz w pełnej wysokości. Gdy nieuzasadnione wypłaty wyszły na jaw, a sprawą zainteresowała się Prokuratura Rejonowa w pobliskiej Przysusze, Kopacz – byle tylko uciszyć aferę – oddała pobrane nielegalnie pieniądze. Dawna dyrektor ZOZ w Szydłowcu była już wtedy posłanką i chciała uniknąć negatywnego rozgłosu, ale nawet wtedy trudno jej było ukryć swoje zamiłowanie do szastania pieniędzmi. Jak donosiła lokalna prasa, wśród parlamentarzystów z Radomskiego to właśnie Ewa Kopacz spożytkowała najwięcej państwowych środków na przejazdy samochodem (w ciągu roku prawie 40 tys. zł) czy wydatki telefoniczne (23 tys. zł). Po uzyskaniu mandatu poselskiego Ewa Kopacz postanowiła zdecydowanie odciąć się od długów szydłowieckiego ZOZ, choć całkiem o swoim dawnym miejscu pracy nie zapomniała. Posłanka skupiła się wszelako na sprawach przyjemniejszych, takich jak pomoc w medialnym sprowadzeniu kilku karetek dla ośrodka czy załatwieniu w 2003 r. posady wicedyrektora ZOZ swojemu ówczesnemu mężowi, który wcześniej był... prokuratorem.




      REKLAMA
      Czytaj dalej






      Ta ostatnia decyzja była o tyle zrozumiała, że Marek Kopacz na gwałt potrzebował pracy, bo w roku 2002 został zawieszony w wykonywaniu swoich obowiązków prokuratorskich z powodu ucieczki z miejsca wypadku samochodowego (przedtem uderzył swym autem w nadjeżdżającego fiata punto). Choć nie postawiono mu wtedy zarzutu spowodowania kolizji, zarzucając jedynie niegodne prokuratora postępowanie (ucieczkę) – jego rozprawa dyscyplinarna nigdy się nie odbyła, gdyż za każdym razem przedstawiał on w prokuratorze zwolnienia lekarskie... Ostatecznie w 2003 r. chorowity prokurator zmienił taktykę obrony, rezygnując z pracy w zawodzie i stając się zastępcą dyrektora ZOZ w Szydłowcu, Andrzeja Piotrowskiego. Ponieważ Piotrowski był wcześniej wiceszefem zakładu „pod” Ewą Kopacz, zatrudnienie jej męża wzbudziło zasadne podejrzenia o nepotyzm – ale posłanka PO uparcie twierdziła, że ze zdumiewającym przekwalifikowaniem męża nie ma nic wspólnego.

      Marek Kopacz, były prokurator, prędko zadomowił się na nowej posadzie i pracuje jako wicedyrektor ZOZ w Szydłowcu po dziś dzień; co więcej – w 2004 r. zarząd powiatu szydłowieckiego wnioskował o przyznanie mu nagrody za „naprawę sytuacji ekonomicznej w zakładzie”!

      Biedne zadłużone szpitale

      Charakterystyczne, że Ewa Kopacz nie wydawała się przejawiać troski o stan finansów szpitali i ZOZ-ów nawet wtedy, gdy władze PO szykowały ją powoli na rzecznika ds. zdrowia w przyszłym „gabinecie cieni”. W 2005 r. posłanka zgodziła się na udział (jako prelegent) w lobbystycznej imprezie farmaceutycznej, organizowanej w Warszawie przez znaną firmę z branży PR. Oficjalnym celem kilkudniowej „konferencji” było przeszkolenie dyrektorów szpitali oraz ZOZ-ów w zakresie refundacji leków – chociaż zapowiadana obecność przedstawicieli koncernów farmaceutycznych, luksusowy hotel oraz bogate menu kulinarne nie wskazywały na naukowy charakter spotkania. Najbardziej bulwersujący był jednak fakt, że opłatę za udział każdego dyrektora (5 tys. zł od osoby) uiścić miała delegująca go jednostka budżetowa, a więc szpital lub ZOZ. Sami prelegenci – według zapowiedzi organizatora – wystąpić mieli za darmo, ale koszty ich parudniowego pobytu w hotelu InterContinental wraz z wyżywieniem planowano pokryć właśnie z wpłat uczestników konferencji, czyli de facto ze środków ZOZ-ów i szpitali.

      Mimo ogólnie znanych zasad finansowania imprezy (szczegółowe informacje o konferencji zostały rozesłane do izb lekarskich) i oburzenia niektórych lekarzy Ewa Kopacz wycofała się z udziału w imprezie dopiero po interwencji dziennikarzy „Gazety Wyborczej”. Przyszła minister zdrowia tłumaczyła prasie, iż nie wiedziała, że za jej kilkudniowy pobyt w luksusowym InterContinentalu mają płacić „biedne zadłużone szpitale”.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      gzdie tu rozum gdzie logikazdu u rzadu

      Fizyczny (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

      Musi to byc ekscytujaca perspektywa dla glownych pacjentow uspolecznionej "sluzby" zdrowia - staruszkow emerytow na niskich emeryturach. Jak wiadomo sa oni tez glownymi uzytkownikami internetu....rozwiń całość

      Musi to byc ekscytujaca perspektywa dla glownych pacjentow uspolecznionej "sluzby" zdrowia - staruszkow emerytow na niskich emeryturach. Jak wiadomo sa oni tez glownymi uzytkownikami internetu. Jezli nie moga sie dodzwonic do pzrychodni ze swoich ipodow to chetnie rusza online.
      Czekam na wiecej od tych geniuszy na czele z Pania Kopacz. Co nastepne? Karta stalego klienta? przychodnie z gps? zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      *** w 2011 koniec hochsztaplerów i ich POmagierów ***

      tE (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 4

      PO to dno. To każdy już wie.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Racja,

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 6

      „rząd zacznie rozwiązywać prawdziwe problemy służby zdrowia”. Prawda, za to, że nie ma bezpiecznych dróg w Polsce winny jest rząd. Wszystko to wina rządu. To rząd osobiście chodził od...rozwiń całość

      „rząd zacznie rozwiązywać prawdziwe problemy służby zdrowia”. Prawda, za to, że nie ma bezpiecznych dróg w Polsce winny jest rząd. Wszystko to wina rządu. To rząd osobiście chodził od wioski do wioski i otwierał te tysiące punktów z dopalaczami. Rząd ustawiał się przed nimi w kolejki żeby potem na dyskotekach wąhać te kleje. U nas zawsze za wszystko jest winny rząd. My czyści.

      No dobrze ale czy w takim razie wśród 40 milionów ludzi nie ma godnych zaufania? Czy my nie potrafimy takich wybrać? A może potrafimy a potem sami wszystko p..my? To nie rząd ma powiedzieć czego chce ale społeczeństwo. Jakie reformy? Czy nie za dużo wymagamy od rządu i polityków? W końcu to garstka ludzi w wielomilionowym społeczeństwie. Polityk, obojętnie z jakiej partii, rozwiąże wszelkie problemy 40-milionowego narodu? Polityk będzie usuwał śmieci wywalane przez nas do lasu i biegał z miotłą sprzątając nasze brudne podwórka.

      Polityk stanie przy lekarzu i będzie szeptał mu do ucha „nie bierz” a do pacjenta powie „nie dawaj”. Polityk chwyci za łopatę i zbuduje autostrady, przekona wszelkie władze i instytucje (po prostu wyda rozkaz!) żeby położyły szyny dla szybkich pciągów i rozbudowały lotniska. Polityk osobiście wyłapie wszelkich złodzieji i odprowadzi w kajdankach pod celę a potem będzie biegać od szkoły do szkoły z komputerkiem i uczyć dziatwę informatyki. Nie za dużo wymagamy od polityków?

      Dopóki polskie społeczeństwo będzie tak skłócone i podzielone jak obecnie, żaden polityk nam nie pomoże i dalej będziemy dreptać w miejscu. A jakie możliwości ma polityk aby zreformować służbę zdrowia na przykład? Próbował Buzek wprowadzić rozsądny model kas chorych to go żeśmy spie...li a teraz to chcemy darmowej służby zdrowia (darmowej! – widział kto w ekonomii coś za darmo?) i to najwyższej jakości a jak rząd mówi „to trzeba zapłacić z podatków albo podnieść składki” to mówimy „nie, nie, za darmo to za darmo – jakość ma być najwyższa, sprzęt światowy, top lekarze, krótkie kolejki a siostra do kaczki pod łóżko ma podawać do jedzenia taką ze śliwkami”.

      To może jakiego cudotwórcę Lepera od razu zawołać, bo ten miał proste rozwiązanie na każdy trudny problem – pieniądze są w bankach proszę państwa. Albo innego magika-elektryka, który obiecywał każdemu po 100 milionów, 100% podwyżki płac i 100% obniżki cen. To samo z koleją, pocztą, drogami, bezpieczeństwem, edukacją. Wszystko ma być lux i za darmo. Możemy sobie na to czekać następne 1000 dni i następne 1000 lat i żaden rząd i żadne wybory tego nie zmienią. A zamiast dróg wolimy pomniki budować. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      do Pablo 55

      Widukind (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 5

      Twoje zainteresowanie tematyką służby zdrowia jest w pełni zrozumiałe albowiem jak wielokrotny pacjent placówek odwykowych i psychiatrycznych dbasz o swój interes. Dokładnie tak samo jak obecny...rozwiń całość

      Twoje zainteresowanie tematyką służby zdrowia jest w pełni zrozumiałe albowiem jak wielokrotny pacjent placówek odwykowych i psychiatrycznych dbasz o swój interes. Dokładnie tak samo jak obecny Układ dba o swój .A więc macie wspólny interes. Swoją drogą żaden system nie jest w stanie zagwarantować skutecznego leczenia czego Ty jesteś dowodem. A powiedz że to nieprawda. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wadę przedstawmy jako zaletę a później jakoś to będzie

      Niniol (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 5

      O tak, brak zakupów szczepionek przedstawmy jako sukces, bo i zachorowań mało było (dzięki m.in. odmowie rejestracji stwierdzonych przypadków).

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      do kosza bez czytania.

      fufu (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 5

      Poprzednią wersję ustawy o ZOZach (zawetowaną na szczęście) pisały osoby związane ze szpitalami klinicznymi. To widać było po tym, że ustawa miała w nosie interesy mniejszych podmiotów,być może...rozwiń całość

      Poprzednią wersję ustawy o ZOZach (zawetowaną na szczęście) pisały osoby związane ze szpitalami klinicznymi. To widać było po tym, że ustawa miała w nosie interesy mniejszych podmiotów,być może dlatego, że ci, co pisali ustawę, na tym się nie znali. Dlaczego np. nie rozwiązano w niej problemu niejasnego statusu ZOZu, który czasem występuje jako podmiot prawa (podpisuje umowy z NFZ), a z drugiej strony nim nie jest (dla US, ZUS itd., gdzie reprezentuje go organ założycielski,np. sp. z o.o., partnerska, albo cywilna). Albo dlaczego proponowano zakaz prowadzenia ZOZu przez spółkę cywilną, czy też zakazywano zarządowi ZOZ prowadzenia innej działalności.
      W nowych ustawach też tak działano, że skrzyknięto grupę koleżków, którzy załatwiają swoje sprawy (swoich szpitali, kolegów ze swojej specjalności) przy pomocy ustaw i rozporządzeń.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pomijanie prawa w państwie

      Ewa Latoszek, Warszawa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 5

      Poza kwestią dot. działalności minister Kopacz to zadaniem polityków było i jest zrealizowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego o koszyku gwarantowanych świadczeń medycznych. Orzeczenie takie...rozwiń całość

      Poza kwestią dot. działalności minister Kopacz to zadaniem polityków było i jest zrealizowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego o koszyku gwarantowanych świadczeń medycznych. Orzeczenie takie zapadło za rządu J. Kaczyńskiego, a rząd Donalda Tuska przez trzeci rok sprawowania swojej władzy , a także parlament ,je ignoruje.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Do Pana Roberta

      Katarzyna Kozłowska (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 6

      Panie Robercie, nie ma dziś większego znaczenia, kto był organem założycielskim POZ-ów. Od kilku lat za szpitale odpowiadają samorządy. I to dobrze - a przynajmniej taki jest mój pogląd. Dobrze...rozwiń całość

      Panie Robercie, nie ma dziś większego znaczenia, kto był organem założycielskim POZ-ów. Od kilku lat za szpitale odpowiadają samorządy. I to dobrze - a przynajmniej taki jest mój pogląd. Dobrze więc przed wyborami samorządowymi wziąć to pod uwagę. Na pewno zna Pan w Polsce, choćby w swojej okolicy, szpitale świetnie zarządzane, jak i takie, w ktorych pieniadze sa marnotrawione. Nie ma sensu, zeby za wszystkie odpowiadala wladza centralna - to bylby powrot do PRL.
      Problemem naszego systemu opieki zdrowotnej jest wlasnie to, ze ciagle robimy krok do przodu i krok do tylu. Bo zawsze znajduje sie ktos, kto chce zdjac odpowiedzialnosc z jednostek, na ktore odpowiedzialnosc te narzuca ustawa. W ten sposob pozbylismy sie systemu kas chorych (ktory dobrze funkcjonowal np. w dwudziestoleciu miedzywojennym) i wrocilismy do NFZ.. Czas najwyzszy wyzwolic sie z PRL.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Do inzyniera

      Obserwator (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 6

      Drogi Panie, czy przeczytał Pan co napisał? Robert 15 opisał fakty. Pan pisze jezykiem PRL-u, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. W szpitalach też są ludzie kompetencji. Powiedziałbym, że nawet...rozwiń całość

      Drogi Panie, czy przeczytał Pan co napisał? Robert 15 opisał fakty. Pan pisze jezykiem PRL-u, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. W szpitalach też są ludzie kompetencji. Powiedziałbym, że nawet bardzo, jeśli potrafią działać w tak niestabilnych i niejasnych warunkach. Nie mają oni narzędzi do uzdrowienia sytuacji finansowej swoich placówek. Jest jedno proste rozwiązanie. Pozwolić na komercyjne wykorzystywanie sprzętu poza limitami NFZ-u. Nie wyobraża Pan sobie jakie to mogłoby przynieść zmiany dla kondycji szpitali. A pieniądze zostawałyby w placówkach. Ale Pani Minister woli mydlić ludziom oczy, Pani redaktor woli koncentrować sie na sprawach trzeciorzędnych, by felieton zgrabnie wyglądał. zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama