Sprzedam wieś, tanio

    Sprzedam wieś, tanio

    Sylwia Królikowska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Jest wieś na sprzedaż w powiecie kłodzkim. Rogóżkę chce podobno kupić Grażyna Kulczyk.
    Mogłoby się wydawać, że czasy feudalne już dawno minęły. Okazuje się jednak, że nawet w XXI w. można zostać właścicielem wsi. I to nie małej, bo lezącej na prawie stu hektarach. Chodzi o Rogóżkę, położoną w powiecie kłodzkim 10 km od Stronia Śląskiego. Władze gminy postanowiły wystawić ją na przetarg. Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, terenem interesuje się Grażyna Kulczyk, najbogatsza Polka.

    Podobno okoliczni mieszkańcy widzieli, jak oglądała ziemię. Pani Kulczyk ma już kilka hektarów w sąsiadującym z Rogóżką Konradowie. Okolice mógł jej zareklamować Sławomir Pietras, dyrektor Teatru Wielkiego w Poznaniu, który ma dom w Konradowie i zna się z Grażyną Kulczyk.
    Tego, że bizneswomen interesuje się wsią, nie potwierdzają jednak władze gminy.
    - Nic mi na ten temat nie wiadomo. Cały czas czekamy na oferty od inwestorów. Mamy nadzieję, że uda nam się znaleźć kogoś, kto zagospodaruje ten teren - zachęca Zbigniew Łopusiewicz, burmistrz Stronia.

    Cena wywoławcza to ponad 13 mln zł za całą miejscowość.
    - Mógłbym podzielić wieś na działki, ale to byłby dla nas większy koszt, bo musielibyśmy zapłacić za ich wytyczenie - mówi Łopusiewicz. Inwestor może tu wybudować domy, pensjonaty, dookoła są lasy, więc teren jest bardzo atrakcyjny. Ma też prawo nadać wsi nową nazwę, np. od swojego imienia. Miejscowość jest wyludniona od blisko 30 lat, więc referendum nie będzie potrzebne. W takich sprawach uchwałę podejmują radni i to do nich będzie należeć decyzja dotycząca nazwy wsi.

    Wieś powstała ponad 500 lat temu. Jeszcze w latach 70. ub. stulecia żyli tam ludzie. Prawie do końca lat 90. działał tu kamieniołom. Zaczęła się wyludniać zaraz po wojnie, kiedy przyłączono ją do Polski. W Rogóżce urodziła się i do 1968 r. mieszkała Hildegrada Osiecka, Niemka z pochodzenia.
    - Kościółek mieliśmy, sklep i szkołę. Ksiądz zimą na nartach do nas zjeżdżał - opowiada 83-latka. W Rogóżce poznała męża i wychowywała córkę. Przeniosła się do Lądka-Zdroju, kiedy zlikwidowano szkołę.

    Teraz mieszka w Stroniu.
    - Dzieci musiały chodzić parę kilometrów, nieraz ich kierowcy z kamieniołomu zabierali - tłumaczy. - A jak byłam mała, to mieliśmy bliziutko. Na boso się biegało.
    Przyznaje, że sąsiedzi bardzo się szanowali. Wszyscy byli zżyci. - Mój ojciec, jak wyjechał, to w Niemczech z tęsknoty za Rogóżką umarł - mówi ze łzami w oczach.
    Pani Hildegarda jak tylko może, wraca do ukochanej wsi.
    - Cieszę się, że ktoś tchnie w nią życie, bo kiedyś nim tętniła - mówi kobieta.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama