Ważne
    Maja Nasza Mistrzyni (Zdjęcia)

    Maja Nasza Mistrzyni (Zdjęcia)

    Mariusz Junik

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Maja Nasza Mistrzyni (Zdjęcia)
    1/13
    przejdź do galerii

    ©archiwum prywatne

    Ma piękne imię, 26 lat, 170 cm wzrostu i waży 53 kg. Jest ambitna i wykształcona. Do tego jest mistrzynią świata. O pochodzącej z Jeleniej Góry Mai Włoszczowskiej, która jest dziś na ustach całej Polski, pisze Mariusz Junik
    Kiedy w ubiegłym tygodniu przyleciała z Kanady na warszawskie Okęcie, to ledwo zeszła ze schodów samolotu. Mimo że od morderczego wyścigu, w którym zdobyła mistrzostwo świata, minęły wówczas trzy dni, to wciąż bolały ją nogi. Najszybsze nogi na świecie.

    - To nieistotne. Nogi mogą mnie boleć jeszcze bardzo długo. Najważniejsze, że mam upragnioną tęczową koszulkę. Spełniło się moje największe marzenie w życiu - powiedziała Maja Włoszczowska zaraz po wylądowaniu w Polsce. Czekali na nią najbardziej zagorzali kibice kolarstwa górskiego.
    Czekała na nią również jej mama, Ewa, bez której Maja dziś nie byłaby naszym skarbem narodowym. To mama, sama jeżdżąc na rowerze, zaszczepiła w niej bakcyla do dwóch kółek.

    - Pierwszy raz pojechałyśmy razem, kiedy Maja miała kilka lat. Bała się wsiąść na rower. Później jeździła już coraz lepiej i więcej. To harda i dzielna dziewczyna - wspomina Ewa Włoszczowska, która dziś z synem Michałem prowadzi w Jeleniej Górze firmę Quest i szyje stroje dla sportowców z całej Europy. Maja również jeździ w strojach szytych w rodzinnej firmie.

    - Na pierwszy wyścig rowerowy zabrałam córkę do Karpa-cza. Miała wtedy 13 lat i była druga w swojej kategorii wiekowej. Rok później te same zawody wygrała - wspomina mama naszej mistrzyni.
    To wtedy Majkę zauważył trener klubu Śnieżka Karpacz. Po kilku dniach młoda dziewczyna zaczęła treningi, które po 12 latach, w minioną sobotę, zaprowadziły ją na szczyt sportowego Olimpu. W Kanadzie spełnił się sen i Maja włożyła koszulkę mistrzyni świata.

    Nigdy nie narzeka
    - Maja to uparta kobieta. Ale dobry sportowiec musi taki być. Jeśli obierze sobie jakiś cel, uparcie prze do jego realizacji. Myślę, że każdy trener na świecie chciałby mieć taką zawodniczkę - przekonuje Andrzej Piątek, trener Majki od 10 lat.

    Jak sama mówi, bez niego nie byłoby tych wszystkich sukcesów. To właśnie z nim chciała współpracować, więc nie wyjechała za granicę, kiedy rozwiązała się grupa Halls, w której wcześniej jeździła. Razem z Piątkiem pod koniec 2008 roku zaproponowali Dariuszowi Miłkowi, właścicielowi firmy CCC z Polkowic i jednemu z najbogatszych Polaków, utworzenie zawodowej drużyny MTB.

    Miłek jest wielkim fanem kolarstwa, które sam niegdyś uprawiał, więc długo się nie wahał. Do drużyny CCC Polkowice trafiły najlepsze polskie zawodniczki i najlepsza ekipa. Za zawodniczkami przeszli też sponsorzy sprzętu najwyższej klasy. Nic, tylko trenować i zdobywać medale. A tych Maja ma już 17 z samych mistrzostw Europy i świata.

    Ale ich zdobycie nigdy nie przyszło bez walki i cierpienia na trasie. Bo Maja potrafi wiele znieść. Pokazała to w ubiegłym roku, kiedy przeżywała ciężkie chwile po upadku na treningu przed mistrzostwami świata w Australii. Leżąc w tamtejszym szpitalu z opuchniętą twarzą i obrażeniami, po których niejeden facet zrezygnowałby z uprawiania sportu, zacisnęła pięści, otarła łzy bezsilności i postanowiła, że za rok będzie najlepsza na świecie. W ubiegłą sobotę pokazała wszystkim niedowiarkom, że tęczowa koszulka należała się jej już wtedy, w Australii...
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo