Gazeta Wrocławska » Magazyn » Pałkiewicz - wielki zdobywca i odkrywca

Pałkiewicz - wielki zdobywca i odkrywca

Data dodania: 2010-09-03 09:12:01 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-09-05 17:17:22

Gazeta Wrocławska

Jacek Pałkiewicz

3KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Pałkiewicz - wielki zdobywca i odkrywca

Przeprawa przez dżunglę z całym bagażem na plecach była niezwykle uciążliwa. Musieliśmy przywyknąć do brudu i potu oblepiającego nas w dzień i w nocy (© Archiwum J. Pałkiewicza)

Dajaków, grupę spokrewnionych ze sobą plemion na Borneo, porozumiewających się kilkoma językami, rozsławiły okrutne rytuały. Postanowiliśmy przyjrzeć im się bliżej i dowiedzieć się czegoś nowego - pisze podróżnik Jacek Pałkiewicz

Przez najbliższe cztery tygodnie będziecie musieli przywyknąć do brudu i potu oblepiającego was w dzień i w nocy - dzielił się swoją wiedzą Jacek. - Przekonacie się podczas wieczornej toalety, że zęby są jedynym kawałkiem ciała zachowanym w jako takiej czystości. Jeśli oczywiście będziecie mieli siły i ochotę na mycie zębów. Odradzałbym także golenie, bo najlżejsze zadrapanie w tym klimacie zamienia się w wiecznie gnijącą ranę.
∨ Czytaj dalej


Instruktaż zrobił duże wrażenie. Także wizyta u gubernatora wyspy nie podniosła morale wyprawy. Gubernator nie krył zaskoczenia, dowiadując się o ich ambitnych planach.

- To dwa i pół tysiąca kilometrów przez dżunglę. Będziecie musieli pokonywać zdradliwe rzeki i łańcuch Gór Mullera ze szczytami sięgającymi ponad dwa tysiące dwieście metrów. Nie wiem, czy wiecie, że nazwa pasma pochodzi od nazwiska holenderskiego majora, szefa misji rządowej, zabitego w 1824 roku przez Dajaków. Porywacie się na wielką rzecz. Przed dwoma laty na równie szalony pomysł wpadli komandosi z Dżakarty, ale pokonały ich tropikalny las i góry.

Asystent gubernatora miał bardziej optymistyczne wieści.

- W rejonach zamieszkanych przez Dajaków panuje obecnie spokój, choć niedawno w malezyjskiej części Borneo wybuchły zamieszki. Uzbrojeni w maczety i włócznie Dajakowie palili domy i zabijali przywiezionych tam osadników. Jednak po indonezyjskiej stronie czaszki, jakie zobaczycie w "długich domach", pochodzą z czasów II wojny światowej, gdy Japończycy dokonali inwazji na wyspę. Wprawdzie niektórzy misjonarze donoszą o świeżych trofeach, lecz na pewno nie są to czaszki ostatnich buntów.

Borneo to etnograficzny tygiel. Dajaków, grupę spokrewnionych ze sobą plemion porozumiewających się kilkoma językami, rozsławiły okrutne rytuały. Nazwa "łowcy głów" przylgnęła do nich w wyniku uprawianego procederu pozbawiania nieprzyjaciół czerepów i kolekcjonowania ich czaszek w domach. Miały zapewnić urodzaj, płodność kobiet, prestiż wśród współplemieńców. Dekapitacja była niekiedy wyrównaniem rachunków za zaznaną krzywdę, obrazę, złe spojrzenie. Nazwa Dajakowie, choć powszechnie używana, ma w rzeczy samej pejoratywny wydźwięk. Wymyślili ją muzułmanie dla pierwotnych plemion zamieszkujących góry. Sami Dajakowie wolą być określani nazwami plemiennymi: Puna, Kajan, Kenjah, Iban, zaś w języku indonezyjskim istnieje nazwa orang gunung - ludzie z gór.

Wieczorem rozsiedli się w hotelowej restauracji. Żegnali cywilizację, opróżniając na zapas kolejne butelki piwa i słuchając ochrypłego głosu Elli Fitzgerald. Miejscowy folklor reprezentował Andy, w którego żyłach płynęła krew holendersko-angielskich kolonistów oraz malajskich piratów. A może w ogóle nie miał już krwi. Sądząc po szybkości, z jaką radził sobie z kolejnymi drinkami, jego erytrocyty mogły stanowić szczątkowy procent w morzu alkoholu. W zamian dzielił się bezcennymi informacjami.
1 2 3 4 5 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Turysta nie odkrywca

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ziomek (gość), 13.12.10, 21:39:48

Jak ktos to pocztyta, to odrazu widac, ze to nie zaden odkrywca tylko turysta ma kase zabiera profesorkow na wycieczki i potem pisza jakie to wielkie rzeki robia, a juz hitem jest El Dorado i komentarz, ze najwazniejsza jest droga. Bo jak tlumaczy sie z odkrycia niczego, tylko zbrania chmary ludzi po to zeby polazili sobie po dzungli i to z tragarzami. MASKRA

odpowiedzi (0)

skomentuj

pan Palkiewicz pisal tez , ze "odkryl nieskontaktowane plemie YAnomani"

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

alpinista 2 (gość), 12.12.10, 17:54:15

A jakze, prosze poszukac w cyber przestrzeni: ten dzielny odkrywca i zdobywca dzialal i dokonal wiekopomnych "odkryc" rowniez w Wenezueli. Ktos zwrocil mu uwage po samochwalczych artykulach w prasie krajowej, ze dotarli tam misjonarze wiele dziesiatkow lat przed nim i opisali pierwszy kontakt z "dzikimi." Pan Jacus zwalil wine na niesolidnych dziennikarzy. Zawsze znajdzie sie winny, a klamstwo poszlo w eter.

bojcie sie klamcy, poeta pamieta, beda spisane...

alpinista 2

odpowiedzi (0)

skomentuj

Palkiewicz = pusty balon i chore EGO

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

alpinista1 (gość), 11.12.10, 18:19:43

Wikipedia:
Jacek Pałkiewicz ur. w NIemczech w 1942 r.- wielki zdobywca i odkrywca ????? czego????? - nie uznawany w srodowisku podrozniczym. Specjalista od autoreklamy. Swoje watpliwe "odkrycia" i ich uznanie lokuje w samotnych dokonaniach (kto je zweryfikowal?), we wlasnych interpretacjach "osiagniec" i na krytyce uznanych autorytetow. Wymadrza sie nierzadko ublizajac ludziom, ktorzy osiagneli w zyciu i w eksploracji tysiac razy wiecej. Do wspolpracy wciaga watpliwe "autorytety", ktore jakoby nadaja wiarygodnosc rzeczom niebylym lub tuzinkowym.

Palkiewicz pozostaje o lata swietlne za polskimi gigantami wyczynu i eksploracji jak: Kukuczka, Kurtyka, Marek Kaminski, Cichy i Wielicki, Piotr Chmielinski i Wanda Rutkiewicz a nawet za Martyna Wojciechowska (gratuluje Everestu!) - to tylko pare nazwisk dla przykladu. Moglby za nimi robic za tragarza i stawiac im namioty w obozie bazowym o ile by tam dotarl. Wtedy moznaby sprawdzic jego zdolnosc "przetrwania" i zweryfikowac prawdziwosc "wyczynow" i "dokonan".

A wiec: przeplyniecie przez Atlantyk szalupa...debiut w serii wyczynow pana JP - podobno wylowili go radzieccy rybacy w poblizu wybrzezy Afryki. A co to w koncu za wyczyn: juz tyle osob przeplynelo Atlantyk chcocby Wikingowie czy Kolumb.... nie bylby pierwszym, ale moglby podac, ze byl jednak pierwszy np. w szalupie koloru czerwonego!

Oglosil sie "odkrywca zrodel Amazonki" - ktorych swiatli i skromni ludzie poszukiwali od ponad 400tu laty. Wzial ze soba ksiazke Joe Kane "Z Nurtem Amazonki" w jezyku wloskim -(watro przeczytac, wspaniala literatura podroznicza) i z jego mapa w reku "odkryl" zrodlo w dolinie przez ktora prowadzi slynny Szlak Inkow. Przed nim byli tam Polacy, wyprawe do Atlantyku rozpoczal kajakarz Piotr Chmielinski i nawet harcerze z Warszawy przeszli przez to zrodlo i powrocili szczesliwie do harcowki nie helpiac sie przetrwaniem w skrajnych warunkach jak nasz "gigant" (patrz National Geographic - Polska, art. Marcina Jamkowskiego). Oczywiscie "odkrywca" Palkiewicz podparl sie sie autorytetem swego patrona vice prezydenta Peru, ktorego z "wdziecznosci" opatrzyl epitetem "mafioso" w swojej ksiazeczce majacej sugerowac "Terra Incognita" - czyli odkrycie zrodla Amazonki w ziemi nieznanej. Klamstwo i manipulacja w pismach tego pana goni kolejne przekrecanie prawdy. Wielokrotnie wysmiewal Towarzystwo National Geographic z Waszyngtonu, oplul Lorena McIntyra - ktory doszedl do zrodla i opublikowal skromna prace o Amazonce w 1971 roku - czyli opiera sie na znanej zasadzie prymitywow: jak ponize innych to wywyzsze siebie. Przeczytajcie artykuly w internecie nt. pana JP i opinie na forum i w komentarzach. Dzisiaj "szaleje" w mediach krajowych tak jak nasi swiatli i ukochani politycy (np.powyzszy artykul) choc nie zasluzyl sobie na znaczaca i obiektywna nagrode na zadnym z wiekszych festiwali podrozniczym (Travelery, Kolosy, OSSOTT i podobne im ranga). Srodowisko unika go jak zapowietrzonego. Pozostaja naiwni dziennikarze i wspomniani politycy a zwlaszcza usmiech tego "twardziela" do kamery, najlepiej w 1 prog TVP o 9 wieczorem.

Ostatnio Palkiewicz dostal nawet medal od Jego Swiatobliwosci Benedykta XV. Gratuluje i czekam na rychla kanonizacje "najwiekszego odkrywcy i zdobywcy wszechczasow".

Balony maja jednak to do siebie, ze sa puste i kiedys pekna, czego temu panu serdecznie zycze.
CZYTELNICY: nie dajcie sie nabierac na blyskotki, sprawdzajcie sami, wszysto jest w internecie, na googlach, dziennikarze juz niczego nie sprawdzaja i pisza co sympatyczny kolesie im opowiedza.

Alpinista1

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdzie będziesz ogladał mecze Euro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.