Gazeta Wrocławska » Opinie » Miłość po polsku, czyli ciągniemy się na samo dno

Miłość po polsku, czyli ciągniemy się na samo dno

Data dodania: 2010-09-02 21:25:06 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-09-03 10:12:04

Gazeta Wrocławska

Arkadiusz Franas

6KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Miłość po polsku, czyli ciągniemy się na samo dno

(© Paweł Relikowski)

- Nie wolno ludźmi manipulować, nie wolno ludzi oszukiwać. Trzeba mówić, jak jest. Nie wolno zmieniać znaczenia słów, bo to też jest manipulacja - powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości na ostatnim zjeździe Solidarności, gdzie miano uczcić 30-lecie związku, ale raczej nic z tego nie wyszło. No to chyba trzeba posłuchać prezesa.

Refleksja o mówieniu prawdy naszła mnie już podczas przemówienia Jarosława Kaczyńskiego, a nasiliła się, gdy obserwowałem brukselskie spotkanie prezydenta RP Bronisława Komorowskiego z polskimi eurodeputowanymi. Choć z tymi "polskimi" to pewne nadużycie, bo byli głównie ci z PO i SLD. PiS-owskich w większości zabrakło. Zajęci byli. - Większość jest na posiedzeniu biura frakcji w Stambule albo gdzie indziej - wytłumaczył kolegów Konrad Szymański, który jednak na spotkanie z prezydentem przybył. I co więcej, podobało mu się. W swojej partii jest wyjątkiem.

Bo resztę smuci to, że nasi rodacy obejmują ważne stanowiska w Unii Europejskiej. Mamy przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Polka jest kwestorem w tej instytucji, a kolejny polityk znad Wisły komisarzem ds.
∨ Czytaj dalej
budżetu Komisji Europejskiej. Daleki jestem od generalizowania, ale my jakoś nie potrafimy się cieszyć z sukcesów rodaków. Nie bez przyczyny chyba powstają takie dowcipy, jak ten piekielny. Przechadza się naczelny szatan po piekle i zagląda do lochów, w których stoją ogromne kadzie, a w nich smażą się nieszczęśni grzesznicy. Zagląda do lochów, gdzie w kotłach są Francuzi, Amerykanie, a diabły ich pilnują, by nie wyskakiwali z kadzi. W kolejnym zauważa, że jego pracownicy siedzą z założonymi rękami i kurzą sobie fajeczki. - Czemu grzeszników nie pilnujecie? - pyta szatan.- Szefie, ich nie trzeba pilnować - odpowiadają. - To są Polacy. Jak któryś tylko łeb spróbuje wychylić, zaraz go reszta na dno kotła ściąga!

Coś w tym jest. Zwłaszcza gdy pamięcią wrócimy do nieszczęsnego zjazdu Solidarności. Ile tam wylano złości, jadu. A przecież mieliśmy świętować powstanie najwspanialszego ruchu społecznego w Europie w XX wieku. I to właśnie u nas. Ale nie, prezes, który do niedawna jeszcze głosił miłość do wszystkiego, co się rusza, tylko mu się znów odmieniło, musiał dolać oliwy do ognia, opowiadając, że już wtedy byli ludzie, którzy niekoniecznie chcieli iść we właściwą stronę. I oczywiście tylko jego brat sprowadził wszystkich na słuszną drogę. W tym kontekście nie dziwi wystąpienie Henryki Krzywonos: "Pan niszczy godność Lecha, to pan ją niszczy, dołuje". Czy bardziej dosadne Władysława Frasyniuka (przepraszam, ale zacytuję w pełnym brzemieniu): "Jarek, pierdolisz, nie było cię tam!".

No właśnie. Może nie trzeba było się wyrażać, ale warto rodakom przypomnieć, że gdy dział się sierpień 1980 roku, to Jarosława Kaczyńskiego nie było na Wybrzeżu. "Zbawcą narodu" został nieco później. A, i a propos wielkiego obrońcy praw pracowniczych, jakim głosi się prezes Kaczyński. Pamiętają Państwo czerwiec roku 2007, gdy bohater tej opowieści był premierem, a o swoje prawa walczyły pielęgniarki? Wtedy stwierdził, że "Domaganie się podwyższenia pensji dla dużych grup społecznych to domaganie się podwyższenia podatków". Dodał, że panie okupujące pomieszczenie w kancelarii premiera dopuszczają się przestępstwa. I trochę je poszarpał.Jarosław Kaczyński: Domaganie się podwyższenia pensji dla dużych grup społecznych to domaganie się podwyższenia podatków

Bo gdyby robiły to teraz, za rządów PO, pewnie walczyłyby w słusznej prawie. To wolno, panie prezesie, ludźmi manipulować, czy nie? A najlepszą pointą wydarzeń mijającego tygodnia jest wypowiedź Aleksandra Kwaśniewskiego: - Byłem na sali sejmowej (w 1992 r. - red.), gdy premier Jan Olszewski wygłaszał exposé. Nigdy nie zapomnę, gdy powiedział, że nieważne, jaka będzie Polska, tylko czyja będzie Polska.

To na koniec banał. Panie Kaczyński, panie Tusk. Od 1989 roku wreszcie jest: nasza. A to piekiełko: wasze.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

tato on się zdygał

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

/????????????? (gość), 10.09.10, 19:47:25

Tak powiedział moja córka gdy wkurzony włączyłem komputer aby skomentować pańskie wypociny w dzisiejszym wydaniu gazety . I co widzę faktycznie się zdygał bo w internetowym wydaniu redaktora Franasa nie ma .Nie dość ,że podlał wodą wcześniejszy artykuł red.Grzelińskiej to jeszcze myśli ,że w Lubinie półgłówki nie umiejący czytać ze zrozumieniem mieszkają . Czyżby w innych miastach Dolnego Ślaska nie było nic godnego pańskiego pióra , że pan i podobni panu pismacy waszej gazety tylko nasze miasto widzą i bez przerwy plują na nie ? Tutaj mądrzy ludzie mieszkają umiejący wyciągać wnioski i dobrze obserwują otoczenie więc pańskie jątrzenie jest zbyteczne . Tato daj spokój , przecież wystarczy popatrzeć w jego ślepia i widać ,że to mop .Szkoda twego zdrowia -dodała moja nastoletnia pociecha widząc moje podenerwowanie . Tak sobie myślę ,że te kibicowskie bójki to w pewnym sensie zasługa takich pismaków jak pan ,jątrzących , ziejących nienawiścią ,dolewających oliwy do ognia . W dzisiejszym wydaniu przeczytałem na pierwszej stronie informację o zwłokach znalezionych pod Lubinem gdy dotarłem do artykułu okazało się ,że znaleziono zwłoki w wiosce gminy Chocianów i tak sobie pomyślałem ,że niedługo zobaczę informację ,że znaleziono coś tam w Lubinie a potem okaże się , że to w wiosce w gminie Warszawa. Czyżby jakaś piękna Lubinianka dała kiedyś szanownemu redaktorowi kosza ,że tak zionie ogniem w kierunku naszego miasta ? Moja małżonka przyczepiła na lodówce plakietkę z napisem : "Nigdy nie zapominaj ,że jesteś kimś wyjątkowym , podobnie jak każdy inny człowiek" także ten mieszkający w Lubinie redaktorze Franas . Odrobina życzliwości w pańskim wydaniu przydałaby się a nie musiałby się pan dygać . Pozdrawiam na razie czytelnik Polski Gazety Wrocławskiej a w przyszłości może Faktu bo tam takie zachowanie nie dziwiłoby mnie .

odpowiedzi (0)

skomentuj

tato on się zdygał

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

/????????????? (gość), 10.09.10, 19:37:17

Tak powiedział moja córka gdy wkurzony włączyłem komputer aby skomentować pańskie wypociny w dzisiejszym wydaniu gazety . I co widzę faktycznie się zdygał bo w internetowym wydaniu redaktora Franasa nie ma .Nie dość ,że podlał wodą wcześniejszy artykuł red.Grzelińskiej to jeszcze myśli ,że w Lubinie półgłówki nie umiejący czytać ze zrozumieniem mieszkają . Czyżby w innych miastach Dolnego Ślaska nie było nic godnego pańskiego pióra , że pan i podobni panu pismacy waszej gazety tylko nasze miasto widzą i bez przerwy plują na nie ? Tutaj mądrzy ludzie mieszkają umiejący wyciągać wnioski i dobrze obserwują otoczenie więc pańskie jątrzenie jest zbyteczne . Tato daj spokój , przecież wystarczy popatrzeć w jego ślepia i widać ,że to mop .Szkoda twego zdrowia -dodała moja nastoletnia pociecha widząc moje podenerwowanie . Tak sobie myślę ,że te kibicowskie bójki to w pewnym sensie zasługa takich pismaków jak pan ,jątrzących , ziejących nienawiścią ,dolewających oliwy do ognia . W dzisiejszym wydaniu przeczytałem na pierwszej stronie informację o zwłokach znalezionych pod Lubinem gdy dotarłem do artykułu okazało się ,że znaleziono zwłoki w wiosce gminy Chocianów i tak sobie pomyślałem ,że niedługo zobaczę informację ,że znaleziono coś tam w Lubinie a potem okaże się , że to w wiosce w gminie Warszawa. Czyżby jakaś piękna Lubinianka dała kiedyś szanownemu redaktorowi kosza ,że tak zionie ogniem w kierunku naszego miasta ? Moja małżonka przyczepiła na lodówce plakietkę z napisem : "Nigdy nie zapominaj ,że jesteś kimś wyjątkowym , podobnie jak każdy inny człowiek" także ten mieszkający w Lubinie redaktorze Franas . Odrobina życzliwości w pańskim wydaniu przydałaby się a nie musiałby się pan dygać . Pozdrawiam na razie czytelnik Polski Gazety Wrocławskiej a w przyszłości może Faktu bo tam takie zachowanie nie dziwiłoby mnie .

odpowiedzi (0)

skomentuj

Franuś znów buja

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

dino cof (gość), 04.09.10, 11:43:10

Franuś manipulant poucza.Apostoł jedynie słusznej opcji goni w piętkę i coraz bardziej brak mu rozeznania w realu.Może krótki urlop?

odpowiedzi (0)

skomentuj

A co o pozostalych bohaterach przedstawienia

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kowalski Jan (gość), 04.09.10, 09:44:45

Panie autorze Franas.
Prosze o wiecej oboektywizmu w imie prawdy.
Prosze poczytac wszedzie dostepne materialy zrodlowe by miec prawdziwy obraz tego co dzieje sie w Polsce.
Chyba, ze to pana nie interesuje. Pozdrawiam.

Kowalski Jan

odpowiedzi (0)

skomentuj

Niech pierwszy rzuci kamień

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Arka_fan (gość), 03.09.10, 19:43:26

"resztę smuci to, że nasi rodacy obejmują ważne stanowiska w Unii Europejskiej" - nas smuci, że objął pan stanowisko naczelnego. - Nie wolno ludźmi manipulować, nie wolno ludzi oszukiwać - ma pan czyste sumienie?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Jaki to znajomy obrazek

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Maniek.... (gość), 03.09.10, 16:43:29

To są Polacy jak któryś tylko łeb spróbuje wychylić ,zaraz reszta go na dno kotła ściąga.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdzie będziesz ogladał mecze Euro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.