Kłodzko: Beatyfikacja Gerharda Hirschfeldera

    Kłodzko: Beatyfikacja Gerharda Hirschfeldera

    Natalia Wellmann

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Ksiądz Gerhard Hirschfelder to pierwszy błogosławiony w diecezji świdnickiej. Mimo że był postacią bardzo wyjątkową, w Kłodzku mówi się o nim niewiele. Być może dlatego, że był Niemcem, a cały proces beatyfikacyjny toczył się w niemieckim Münster.
    Urna z prochami duchownego została pochowana w Czermnej, w powiecie kłodzkim, gdzie 10 października odbędą się uroczystości związane z jego beatyfikacją.

    19 września z kolei uroczysta beatyfikacja odbędzie się w katedrze w Münster. Tam bowiem mieszkają bliscy księdza Gerharda i jego znajomi, dawni kłodzczanie. To na ich wniosek rozpoczął się proces beatyfikacyjny i trwał osiem lat.

    Franciszkanin Antoni Dudek z Kłodzka nie ma wątpliwości, że Gerhard Hirschfelder zasługuje na najwyższe uznanie.


    - Był księdzem idealnym i odważnym człowiekiem. Do wiary w Boga potrafił namówić tłumy, choć żył w czasach niezwykle trudnych i zapłacił za to najwyższą cenę - podkreśla ojciec Antoni.
    Ksiądz Gerhard urodził się 17 lutego 1907 roku w Kłodzku. Tam się wychował i tam kształcił. Po seminarium duchownym we Wrocławiu wrócił na ziemię kłodzką już jako wikary. Pracował najpierw w kudowskiej Czermnej, a potem w Bystrzycy Kłodzkiej. - Uwielbiał młodzież i miał na nią duży wpływ. Słynął z odważnych kazań, potępiających ideologię faszystowską - opowiada ojciec Antoni, który księdza Gerharda porównuje do księdza Jerzego Popiełuszki.

    Hirschfelder, choć kontrolowany i podsłuchiwany, też nie bał się wypowiadać ostrych słów. Gdy w Bystrzycy Kłodzkiej zniszczono kapliczkę, ksiądz Gerhard potępił ten fakt podczas kazania. W efekcie został aresztowany. Kilka miesięcy później trafił do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie 1 sierpnia 1942 roku zmarł po długich torturach. Ojciec Antoni Dudek ma nadzieję, że teraz o odważnym świętym kapłanie z Kłodzka będzie coraz głośniej.

    Wciąż trwają cztery procesy beatyfikacyjne innych Dolnoślązaków. Najwcześniejszy dotyczy biskupa Nankiera (Jan Kołda herbu Oksza, gdy został biskupem przyjął imię Nanker). W latach 1326-1341 był biskupem wrocławskim. Został pochowany w katedrze we Wrocławiu. Starania o wyniesienie go na ołtarze rozpoczęły się w 1719 roku. Wznowiono je w 1952 roku. Toczy się też proces beatyfikacyjny księdza Jana Schneidera, (1824- -1876), który we Wrocławiu założył Zgromadzenie Sióstr Maryi Niepokalanej. Mocno zaawansowany jest też proces beatyfikacyjny ks. Roberta Spis-kego. W styczniu 2009 roku papież Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności cnót duchownego. Teraz przygotowywany jest dekret o cudownym uzdrowieniu za jego sprawą.

    Wielkimi krokami zbliża się też początek procesu beatyfikacyjnego ks. Aleksandra Zienkiewicza, legendarnego duszpasterza akademickiego z Wrocławia, przez studentów nazywanego Wujkiem. - Formalnie początek procesu zostanie ogłoszony w październiku lub w listopadzie - zapowiada ks. Stanisław Jóźwiak, rzecznik archidiecezji wrocławskiej.Wciąż trwają cztery procesy beatyfikacyjne innych Dolnoślązaków

    Grupa legniczan zabiega też o wyniesienie na ołtarze ks. Henryka Pobożnego i żony księżnej Anny. Prośbę o rozpoczęcie starań złożyło Duszpasterstwo Lubin Pracy `90.

    Beatyfikacja to długi proces, w którym osoba zmarła uznawana jest za błogosławioną. Może się rozpocząć najwcześniej 5 lat po śmierci. Wniosek przekazywany jest do Watykanu. Tam rozpatruje go komisja. Najważniejsze jest stwierdzenie heroiczności cnót i uznanie, że za wstawiennictwem kandydata dokonał się co najmniej jeden cud. Współpraca AAG

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama