Gazeta Wrocławska » Kultura » Teatr: Dziesiątki premier na Dolnym Śląsku

Teatr: Dziesiątki premier na Dolnym Śląsku

Data dodania: 2010-08-31 08:30:11 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-09-03 17:11:33

Gazeta Wrocławska

Krzysztof Kucharski

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Teatr: Dziesiątki premier na Dolnym Śląsku

"Białe małżeństwo" Tadeusza Różewicza w reżyserii Krystyny Meissner (© Fot. Bartłomiej Sowa)

Czuję się tak jak ten osiołek, któremu w żłoby dano: w jednym owies, w drugim siano. Jestem nawet w gorszej sytuacji, bo oprócz siana i owsa mam jeszcze żyto (w butelkach), rzepak (bo może jestem uparty na biopaliwa), jęczmień (żebym kaprysił) i proso (dla przypomnienia). Wybrać trudno. Nowy sezon teatralny, dziesiątki spektakli na Dolnym Śląsku. Który zapowiada się najefektowniej?

Mnie chyba najbardziej intryguje kwietniowy "Romeo i Julia" Szekspira w ujęciu spółki z Legnicy: Krzysztofa Kopki i Jacka Głomba (Teatr Modrzejewskiej). Oni nie robią nic po bożemu. Może być skandal.

Najbliższą bombą już 10 września będzie pewnie "Białe małżeństwo" Tadeusza Różewicza w reżyserii Krystyny Meissner (Wrocławski Teatr Współczesny), bo ciągnie się za tym miejscem i sztuką legenda premiery z roku 1975 Kazimierza Brauna.

Wtedy w bramie obok teatru pojawił się napis na tynku: "lepsze niż maliny są cycki Haliny". Napis, jak widać, mało subtelny, dotyczył biustu Haliny Rasiakówny, która na scenie przy ul.
∨ Czytaj dalej
Rzeźniczej grała Paulinę. Spektakl zszedł z afisza po ponad... pięciuset przedstawieniach. Dla nowej obsady to duże wyzwanie.

Trzecim premierowym projektem jest monodram Bartosza Porczyka "Farinelli" (Teatr Polski). Byłby to specjalny prezent dla entuzjastów ciągle granej przy kompletach "Smyczy". Farinelli, który naprawdę nazywał się Carlo Broschi, do dziś uznawany jest za króla kastratów, czyli mężczyzn śpiewających sopranem. Nie wiem, co kombinuje Bartosz, ale przyznacie, że szykuje się ekscytująca jazda po artystycznej bandzie.

Od września 2006 roku czekamy na premierę spektaklu Krystiana Lupy, zawsze szumnie zapowiadaną przez dyrektora sceny na Zapolskiej we Wrocławiu. Myślę, że czekać warto, i może - tym razem - do czterech, a nie trzech razy sztuka. Swoją drogą, we Wrocławiu Lupa mógłby odbudować swój wizerunek po tych agresywnych pośladkach prezes Szczepkowskiej. Co wystawi we Wrocławiu, nikt nie wie. Byle czego nie chcemy.

Skoro już jesteśmy pod torami, to z jeszcze większą ciekawością czekam na premierę piekielnie zdolnej warszawianki Barbary Wysockiej. To będzie "Szosa Wołokołamska" - prosta droga do Moskwy, na której zatrzymał się Hitler ze swoją wojenną machiną. Dramat w pięciu częściach napisał Niemiec Heiner Müller. Gra trzech aktorów. W ubiegłym roku Wysocka wystawiła z kwartetem aktorów najlepszy spektakl na Dolnym Śląsku - "Kaspara" Petera Hand-kego we Wrocławskim Teatrze Współczesnym.

Kto ma trochę teatralnego czuja, od paru lat czeka na spektakle Jana Klaty. Jego przedstawienia mogą się podobać jednym bardziej, drugim mniej, ale to mistrz współczesnego teatralnego bajeru. Jego przedstawienia ogląda się jak komiks.

Reżyser zapowiada w Teatrze Polskim aż dwie premiery: "Kazimierza i Karolinę" Ödöna von Horvátha oraz głośny "Utwór o Matce i Ojczyźnie" Bożeny Keff (styczeń). Pierwsza premiera w październiku. Klata, który jest przede wszystkim teatralnym publicystą reagującym na to, co się dzieje w kraju i na świecie, wybrał tę sztukę, bo opowiada o miłości w czasach inflacji i bezrobocia oczami lewicującego dramaturga.

Witold Gombrowicz pojawi się z "Trans-Atlantykiem", który wyreżyseruje Jarosław Tumidajski, a za nim Ula Kijak, która miała gombrowiczowski falstart ("Zdarzenia na brygu Banbury") we Wrocławiu sześć lat temu. Już jej tego nie wypominajmy, bo szykuje feministyczny "Sztandar ze spódnicy". Oba te zdarzenia na scenach Wrocławskiego Teatru Współczesnego. Krzysztof Garbaczewski, który we Wrocławiu zrobił dwa koszmarne przedstawienia, ale w Wałbrzychu zaintrygował wszystkich "Opętanymi" według tego samego Gombrowicza, wróci na sprzyjającą mu scenę "Gwiazdą śmierci", która będzie polemizować z filozofią filmowo-telewizyjnej sagi "Gwiezdne wojny".

W podobnym kierunku pójdzie skompromitowany w stolicy Dolnego Śląska Wiktor Rubin (czas zmienić pseudonim), który w dawnym zagłębiu węgla ma się ślizgać wokół mitu Jamesa Bonda.

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Czy wybierasz się na pierwsze zakupy do Sky Tower?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.