"Przecież jestem za młody, żeby tak szybko odejść" - tak miały brzmieć ostatnie słowa 50-letniego Larssona, który dostał zawału serca po pokonaniu kilkudziesięciu schodów do redakcji, w której pracował. Winda tego dnia była nieczynna...
W 2004 roku Szwecja żegnała go jako znanego publicystę, dziennikarza walczącego z prawicowymi ekstremistami. Dopiero po jego śmierci okazało się, że był też genialnym pisarzem (jego książki ujrzały światło dzienne i osiągnęły wieki sukces dopiero po jego pogrzebie). Ba, w 2008 roku został uznany za jednego z najlepiej sprzedających się autorów na świecie - zajął drugie miejsce tuż po amerykańskim pisarzu Khaledzie Hosseinim.
Czemu genialnym? Po pierwsze, bo jak mało który autor powieści potrafił wciągnąć czytelnikiów w wir wymyślonych przez siebie wydarzeń (wciągnąć i przytrzymać - a przy powieściach cegłach, liczących prawie tysiąc stron, to wielka sztuka).
Po drugie - bo jego książki robią furorę nie tylko w jego rodzinnej Szwecji, ale i szturmem podbiły światowe listy bestselerów. A pewnie to nie koniec szału na Larssona - skutecznie bowiem podgrzewają go kolejne ekranizacje jego powieści - dwie, znakomite, nakręcili już Szwedzi, a Hollywood właśnie szykuje się do przeniesienia na ekran "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet" - pierwszej części trylogii (główną rolę - dziennikarza Mikaela Blomkvista - zagra słynny agent 007, Daniel Craig).
Po trzecie genialnym, bo jego życie było nietuzinkowe, pełne zwrotów akcji, miłości, zagrożeń - identycznie jak losy jego bohaterów (wiele osób uważa, że Blomkvist to alter ego Larssona). Czy życie Stiega posłuży za scenariusz kasowego filmu? Być może. Już bowiem pojawiła się na rynku biografia Larssona, którą napisał Barry Forshaw, brytyjski dziennikarz zajmujący się literaturą kryminalną, filmem i sztuką "Stieg Larsson. Mężczyzna, który odeszedł za wcześnie". A kilka innych osób, w tym wieloletnia życiowa partnerka Stiega Eva Gabrielsson, szykuje się do wydania książki o pisarzu.
Na film o Larssonie pewnie nie będziemy długo czekać. Powód? Jego nazwisko działa jak magnes. I na czytelników, i na pieniądze, które idą za nimi. Jego trzy powieści zebrane w trylogię "Millennium" ("Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem" i "Zamek z piasku, który runął") osiągają milionowe zyski. Nie ma się co dziwić - sprzedawane są w milionowych nakładach. Dodatkowo atmosferę wokół Larssona podgrzewają kolejne opowieści o nim samym i spuściźnie po nim - o prawa do książek Stiega walczą: jego partnerka Eva Gabrielsson oraz ojciec i brat pisarza (na razie, zgodnie ze szwedzkim prawem, należą one do rodziny Stiega).
Jednak najbardziej fanów "Millennium" interesuje chyba to, co się stanie z 250 stronami kolejnej, czwartej powieści o przygodach Blomkvista, którą w swoim komputerze ma mieć Eva Gabrielsson, prawdopodobnie dysponująca też szkicem całej czwartej części.
Kim był Larsson? Co go ukształtowało? Był bardziej politykiem czy pisarzem? Dziennikarzem czy działaczem zaangażowanym w obronę demokracji i wolności słowa, który wykorzystywał do tego swój dziennikarski talent? Komunistą (przez lata był redaktorem naczelnym trockistowskiej gazety wydawanej w Szwecji, a do 1987 roku członkiem partii komunistycznej)? Antynazistą popierającym ruchy antyrasistowskie? Z pewnością każdym z nich po trochę...
Stieg Larsson urodził się w 1954 roku w niezbyt zamożnej szwedzkiej rodzinie. Jego ojciec był rysownikiem. Rodzinie nie przelewało się, więc oddali go na wychowanie i utrzymanie dziadkowi Stiega - zaciętemu komuniście. To z pewnością wpłynęło na dalsze życie przyszłego pisarza i jego poglądy. Jego dziadek był też antyfaszystą (w czasie II wojny światowej, kiedy Szwecja była neutralnym krajem i nie uczestniczyła w wojnie, choć jasne były jej pronazistowskie sympatie - dziadek Stiega został internowany, właśnie za swoje antynazistowskie poglądy).
Gdy miał dziewięć lat, jego dziadek nagle zmarł. Stieg wrócił do rodzinnego domu: do mamy, taty i młodszego brata.Jak mało który autor potrafił wciągnąć czytelników w wir wymyślonych przez siebie wydarzeń
Już od dziecka wykazywał talent i zacięcie pisarskie. Jego pierwsze próby doprowadzały rodzinę do szału: popełnili bowiem "wielki błąd" i kupili 13-letniemu Larssonowi... maszynę do pisania. Stukał na niej całe dnie, a co gorsza... noce. Decyzją całej rodziny został "wykwaterowany" do pokoju w piwnicy, z dala od rodziców i brata. Tam mógł pisać do woli (na górę przychodził tylko na posiłki).
Kolejnym przełomem w jego zyciu było poznanie, w wieku 18 lat, Evy Gabrielsson. Kobiety, z którą związał się aż do końca życia (mieli podobne poglądy i los ich zetknął w czasie protestu przeciwko wojnie w Wietnamie).
Stieg i Eva nigdy nie byli małżeństwem. Żyli "na kocią łapę" tylko dlatego, że... obawiali się ataków na swoje życie ze strony prawicowych ekstremistów, z którymi toczyli wieloletnie boje. Skąd takie tłumaczenie? Otóż zgodnie ze szwedzkim prawem wszystkie małżeństwa zawarte na terenie Królestwa Szwecji są zobowiązane do podania adresu swojego zamieszkania do publicznej wiadomości. A tego nie chcieli robić.
Na co dzień też byli bardzo ostrożni. Do pracy chodzili zawsze inną drogą, a siadając w jakimś publicznym miejscu, na przykład w restauracji, za-wsze musieli być twarzą do drzwi, żeby widzieć, kto wchodzi i wychodzi z lokalu.
Ich decyzja o życiu bez ślubu przysporzyła jednak Evie wiele problemów po śmierci Stiega - jako osoba niespokrewniona i niezwiązana z nim małżeństwem nie ma żadnych praw do literackiej spuścizny po nim, przynajmniej na razie, bo w sądzie trwa walka między Evą a ojciem i bratem Stiega. Nie ma się co dziwić, że walczą zażarcie - idzie przecież o wieeelkie pieniądze.
Nie tylko prywatne życie Stiega było pełne zwrotów akcji. Także zawodowe. Zanim został dziennikarzem zwalczającym prawicowych ekstremistów i pisarzem (po godzinach pracy - bo pisywał głównie w nocy i na urlopie), pracował m.in. na poczcie. Zarabiał też, i to spore pieniądze, jako grafik w szwedzkiej agencji prasowej (spędził w niej 20 lat) czy też jako korespondent jednego z brytyjskich pism (ciekawostką jest to, że już jako zaciekły działacz antynazistowski pisywał artykuły do polskiego pisma "Nigdy więcej").
Zarabiał także spore pieniądze jako wydawca pisemek science fiction (był wielkim fanem SF, a przez dwa lata nawet prezesem klubu miłośników science fiction).
Dużo podróżował. M.in. koleją transsyberyjską czy po Afryce (podczas pobytu w Algierii zabrakło mu pieniędzy na bilet powrotny do domu, więc... sprzedał część swoich ubrań, a resztę pieniędzy zarobił pracując przy zmywaniu garów).
W latach 80. zaczął się mocno interesować skrajną prawicą w Szwecji. Wydał na jej temat książkę, przez co stał się obiektem ataków ekstremistów - grożono mu nawet śmiercią. Przełomem w jego życiu było założenie fundacji, która zaczęła wydawać antynazistowski miesięcznik "EXPO" (prawdopodobnie pierwowzór miesięcznika "Millennium", z którym związani są bohaterowie jego książkowej trylogii). W swoim ukochanym "dziecku", w "EX-PO", pracował do końca życia. I to dosłownie. Zmarł w redakcji na zawał, po wdrapaniu się na ostatnie piętro kamienicy. Tego dnia winda w budynku była nieczynna.
Do śmierci Larssona z pewnością przyczynił się bardzo niezdrowy tryb życia: pracował na wysokich obrotach, bez odpoczynku, urlopu... W dzień w redakcji, nocami pisał książki. Do tego dochodził wielki stres, ciągłe poczucie zagrożenia oraz... bardzo niezdrowe odżywianie - Larsson był fanem niezdrowego, śmieciowego żarcia z fast foodów. I oczywiście to, że był nałogowym palaczem.
Po śmierci pisarza pojawiła się też teoria spiskowa, że do jego odejścia z tego świata przyłożyli rękę jego wrogowie, którzy wcześniej grozili mu śmiercią.Dużo podróżował. M.in. koleją transsyberyjską czy po Afryce
Stieg Larsson nie dożył oszałamiającego sukcesu swoich książek. Ciekawostką jest to, że się go wcale nie spodziewał. Liczył, że i owszem, jego powieści, sprzedadzą się może trochę w Szwecji, Niemczech. Liczył, że uda mu się spłacić długi, które mieli z Evą, że pojedzie z ukochaną na urlop. Odpocznie... W jego wielkiej, pisarskiej wyobraźni nie mieściło się jednak, że sprzeda miliony i zarobi miliony... RSM
W Polsce wydano właśnie biografię Larssona. Napisał ją Barry Forshaw ("Stieg Larsson. Mężczyzna, który odszedł za wcześnie"). Wydawnictwo Świat Książki
"Gazeta Wrocławska" Dział Prenumeraty ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 071 374 81 15 p.jastrzebska@ gazeta.wroc.pl Prenumerata domowa Prenumerata teczkowa
Reklama:
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 71 374 82 49 faks 071 374 81 35
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.