Menu Region

Małe, ciasne, ale własne - najmniejsze mieszkanie we...

Małe, ciasne, ale własne - najmniejsze mieszkanie we Wrocławiu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Wrocławska

Robert Migdał

Prześlij Drukuj
Z Szymonem Hanczarem, doktorantem wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, specjalistą od zagospodarowania małych powierzchni mieszkalnych, który sam żyje na 13 metrach kwadratowych na nadodrzu
Małe jest piękne?
I piękne, i funkcjonalne.

Patrzę na te Pana 13 metrów kwadratowych. Klitka... Jakie są plusy takiego tyciego mieszkanka?
Przede wszystkim niskie koszty utrzymania. Płacę 40 złotych czynszu miesięcznie. Czyż to nie piękne? Można oszczędzić sporo pieniędzy, a potem je wydać na przyjemności.

Lub odłożyć na większe mieszkanie.
Też (śmiech). Po drugie - małe jest naprawdę bardzo funkcjonalne. Na moich kilku metrach kwadratowych mam wszystko to, co mi jest potrzebne do życia: toaletę, prysznic z podgrzewaną podłogą, żeby szybciej wysychała woda, dużą umywalkę...

No właśnie. Mała toaleta, ale umywalka jest spora.
Bo to błąd, że ludzie, jak mają małą łazienkę, to sobie wstawiają do niej małe umywalki.
Gdzieś przecież trzeba zrobić przepierkę, swobodnie się ogolić.

Idźmy dalej, a raczej obróćmy się trochę. Kuchnia. Świat jak z "Kingsajz". Mała lodóweczka, zlew, szafeczki, nad głową zamontowane schowki z butami. Nie gotuje Pan?
Żeby gotować, wystarczy wyciągnąć małą płytkę elektryczną z szafki i już można garnek na zupę wstawiać.

Nad kuchnią i łazienką - antresola. Na niej sypialnia. Znaczy się, na antresoli leży materac. Trzeba się wdrapać po drabinie i już się jest w sypialni. Na kacu to się chyba niezbyt łatwo schodzi?
Mam wprawę. Schodzenie to żaden problem, nawet po ciemku. Ale sypialnia to nie wszystko. Pod łóżkiem mam jeszcze szafę, w której są nie tylko ubrania, ale i ukryta pralka automatyczna, książki.
Każdy centymetr wykorzystany maksymalnie.

Pod łóżkiem mam jeszcze szafę, w której są nie tylko ubrania, ale i ukryta pralka automatycznaDodajmy, że w Pana mieszkaniu jeszcze jest kącik do pracy i garderoba.
Klaustrofobii się nie nabawiłem. Mieszkanie ma mi służyć do tego, żeby się w nim przespać, umyć, ewentualnie coś zjeść. Raczej nie można w nim odetchnąć pełną piersią, siedzieć w nim cały dzień, a już na pewno - pracować. Wielkim plusem jest to, że generalne porządki można zrobić w ciągu kilku minut, łącznie z myciem podłogi i odkurzaniem.

To rzeczywiście plus, że nie trzeba lecieć ze ścierą po 100 metrach kwadratowych. A minusy?
Że na tak małej powierzchni nie można "zaszaleć". Nie można wprowadzić innych rozwiązań, pomysłów, bo po prostu nie ma na nie miejsca. Takie mieszkanko nie jest rozwojowe. To lokal na jakiś czas, na przeczekanie i na pewno dla jednej osoby, bez rodziny.
1 »
Reklama
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Reklama
Reklama