Artur Olech, mucha na medal

    Artur Olech, mucha na medal

    Wojciech Koerber

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    "Dwa razy w finale igrzysk mnie oszukali. Sam Stamm to powiedział. Zresztą, tego Delgado to później sprałem jak kota, w Poznaniu chyba" - to słowa zmarłego przed tygodniem Artura Olecha, wybitnego boksera, który jako pierwszy - jeszcze w latach 60. - rozpoczął walkę o dożywotnie emerytury dla medalistów olimpijskich.
    Te nasze łobuzy Papy Stamma zaczęły się, niestety, wykruszać. W czerwcu żegnaliśmy mistrza olimpijskiego z Rzymu Kazimierza Paździora, wczoraj srebrnego medalistę z Tokio oraz Meksyku - Artura Olecha. Miał 70 lat. Spoczął na wrocławskich Osobowicach obok zmarłego w kwietniu 2008 roku brata bliźniaka.

    Schyłek życia spędził Olech w Domu Pomocy Społecznej k. Barda Śląskiego. Długo chorował, miał kłopoty z pamięcią i normalną egzystencją. Ostatni raz odwiedziłem go w 2008 roku, wtedy jeszcze w domu na wrocławskich Karłowicach, gdy przypominałem na łamach sylwetki dolnośląskich olimpijczyków sprzed lat. Umówienie takiego spotkania wymagało już wówczas pomocy i akceptacji siostry Anny, sprawującej opiekę nad bratem. Tylko ona odbierała w domu telefon.

    - Pani Aniu, a może bym tak z fotoreporterem Was odwiedził? - sugerowałem wówczas. - Turek! W tej chwili się ubierasz i lecisz do fryzjera loki kręcić. Jutro pan cię sfotografuje - usłyszałem niejako w odpowiedzi. Od razu poczułem, kto tam rządzi. Turek - tak właśnie zwracała się siostra do dwukrotnego wicemistrza olimpijskiego z Tokio (1964) i Meksyku (1968) w wadze muszej. I tak mówili doń bliscy. Od Arturka to się wzięło.

    - Różnie to bywa. Raz Turek w ogóle obiadu nie tknie, a innym razem zje dwa, bo nie pamięta, czy już jadł - szeptała na boku pani Ania, też mająca siostrę bliźniaczkę.

    - U nas to w ogóle prawie same bliźniaki były. Tylko jeden brat, Witek, luzem na świat przyszedł - zauważył wtedy Olech. To stwierdzenie o przyjściu na świat luzem zapamiętałem do dziś. Podobnie jak dowcip krążący w środowisku o tych z muszej, zwanych też pieszczotliwie planktonem. A idzie to tak:

    U nas to w ogóle prawie same bliźniaki były. Tylko jeden brat, Witek, luzem na świat przyszedłWrócili trzej pięściarze z długiego zgrupowania i siedzą przy obiedzie. Ten z wagi średniej spogląda na ciężkiego. Mówi, że ma problem. Wracając z obozu, nakrył żonę z kochankiem.
    - Sypnąłem mu, on padł, karetka, koniec.

    Ten z ciężkiej, okazuje się, miał to samo. Jeden cios, facet runął na ziemię, dramat. Wreszcie odzywa się ten malutki.
    - Myślałem, że tylko ja taki problem mam. Też nakryłem żonę.
    - I co, i co? - dopytują ciężki ze średnim.
    - No, na punkty chyba wygrałem.

    Nic zatem dziwnego, że w domu rządziła siostra. A Turek? On też w obu olimpijskich finałach tak naprawdę wygrał na punkty. Albo inaczej - on tych finałów z pewnością nie przegrał. Niestety, poległ jednak w oczach sędziów. W Tokio z Włochem Fernando Atzorim (1:4), w Meksyku z reprezentantem gospodarzy Ricardo Delgado (0:5), trenowanym wówczas przez Polaka Henryka Nowarę.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (4)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kacu SB- cji z Wrocawia

      rek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Rozmawia się teraz dużo o braciach bokserskch Olecach. A czy ktokolwiek pamięta ich "wytępy bokserskie" w zakamarkach milicyjnych we Wrocławiu w czasach komuny???!!! Jak katowali "podejżanych" w...rozwiń całość

      Rozmawia się teraz dużo o braciach bokserskch Olecach. A czy ktokolwiek pamięta ich "wytępy bokserskie" w zakamarkach milicyjnych we Wrocławiu w czasach komuny???!!! Jak katowali "podejżanych" w tychże??? Jak łamali kości szczęk i żebra normalnych i niewinnych ludzi, bo
      komuna tak chciała... Ilu ludzi wtedy zmarło za ich "medalistów" przyczyną....???? Czy ktokolwiek ich z tego rozliczał ??? Może i im teraz Polska będzie stwiać pomniki???!!! Hańba dla sportu i Polski !!!zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ArturOlech,mucha na medal...

      ROMAN ROŻEK (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 92 / 91

      Dla św. pamięci braci Olech,a szczególnie Artura nie było sprawy nie dozałatwienia na zgrupowaniu przed M.E. lub Olimpiadą. Jak go pytałem jak przewiduje ? które zajmie miejsce w Meksyku....rozwiń całość

      Dla św. pamięci braci Olech,a szczególnie Artura nie było sprawy nie dozałatwienia na zgrupowaniu przed M.E. lub Olimpiadą. Jak go pytałem jak przewiduje ? które zajmie miejsce w Meksyku. Odpowiadał krótko i zdecydowanie. Liczy się tylko finał i będzie to prawdopodobnie meksykanin Delgado. Z tą swoją charyzmą i wiarą w zwycięstwo był trochę lepszy od brata Zbyszka.Chociaż kto miał zdobywać mistrzostwa okręgu lub M.Polski,których latach decydowała mama Olechów.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Turek

      kkkk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 80 / 84

      Sam przyznał że najtrudniejszą próbę przeszedł w trakcie demonstracji w sierpniu 1982r kiedy to będąc w stopniu majora MO na etacie w OSMO, a wstanie wojennym w ROMO został wyznaczony na dowódcę...rozwiń całość

      Sam przyznał że najtrudniejszą próbę przeszedł w trakcie demonstracji w sierpniu 1982r kiedy to będąc w stopniu majora MO na etacie w OSMO, a wstanie wojennym w ROMO został wyznaczony na dowódcę otrzymanego z NRD pojazdu pancernego BTR152. (taki obudowany ZIS151 z lat 50-tych)
      Działał w rejonie ul. Legnickiej i Placu Czerwonego. Dla dodania sobie animuszu to z przydzielonego kałacha w powietrze przez lufę wyleciało mu wszystko z magazynka , a swoimi wrażeniami i przeżyciami z tego patrolu podzielił się zaraz na drugi dzień z Biernaczykiem wnioskując o odznaczenie dla swojego kierowcy.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Turek

      alto (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 112 / 70

      Artur pojechał w latach 70 do Warszawy do Ministra Przemysłu Maszynowego Kowalczyka - kolegi, wrocławianina, byłego zawodnika Gwardi po talon na fiata125.
      Minister mówi że ma tylko talony na...rozwiń całość

      Artur pojechał w latach 70 do Warszawy do Ministra Przemysłu Maszynowego Kowalczyka - kolegi, wrocławianina, byłego zawodnika Gwardi po talon na fiata125.
      Minister mówi że ma tylko talony na Pf126, i taki Artur dostaje, ale nie wychodzi z gabinetu.
      Na pytanie ministra co mu jest ze nie chce wyjść pomimo otrzymania talonu Artur odpowiada krótkim pytaniem.
      A dla Zbyszka?
      No i dostał drugi talon dla brata.
      Tacy są wszyscy bliźniacy zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama