Trudno nam uwierzyć, że lat temu prawie osiemset, kilkunastoletnie księżniczki od rana pachniały piwem. Choć dziś pewnie wydaje się to wbrew zdrowemu rozsądkowi, by na śniadanie zamiast zupki mlecznej z ryżem jadały polewkę piwną, ale jadały. O czymś takim jak kawa i kakao nikt wtedy nie słyszał.
Piastówna Ryszka, księżniczka śląska, wnuczka Bolesława Krzywoustego i córka Władysława Wygnańca, wyszła za mąż za króla Kastylii mając lat piętnaście i na Półwysep Iberyjski zabrała ze sobą swoje kulinarne przyzwyczajenia.
Kastylijczycy nie mogli zrozumieć, jak można na śniadanie jeść coś takiego jak piwna polewka. W Kastylii wówczas o piwie nikt nie miał pojęcia, bo kraj z wina słynął. W zamian oferowano jej pyszną, do dziś, kastylijską zupę czosnkową, która młodej kastylijskiej królowej "nieprzyjemnie pachniała". Szybko jednak znalazła inne, owocowe smaki.
Natomiast na ziemiach dzisiejszej Polski oraz u naszych sąsiadów z zachodu i południa piwo od pradziejów było traktowane jako napój o wielu zastosowaniach w kuchni.
Zupa piwna czy polewka była czymś naturalnym. Krótko mówiąc, przez parę stuleci piwo było czymś takim jak dziś rosół czy bulion.
Najprostsza i najbiedniejsza polewka robiona była z piwa i pokruszonego chleba. Ta dworska, którą jadały księżniczki śląskie, to dość cienkie piwo (mocniejsze piwa rozcieńczano wodą), doprawione żółtkiem i cukrem. Właściwie podstawa polewki piwnej do dziś się nie zmieniła. Z czasem, kiedy zaczęły się pojawiać na naszych ziemiach egzotyczne przyprawy, dodawano imbir albo wanilię. Z latami poprawiała się jakość i smak piwa. Dziś polewka może uchodzić za nadzwyczajny przysmak, ale spróbujcie poszukać znajomych, którzy jak ich prapradziadowie jadają na śniadanie piwną polewkę.
My zaczniemy naszą smakową historię od polewki najprostszej. W smaku przypomina ona wspomniane wyżej stare polewki minimalnie. Teraz najważniejsze zdanie, które proszę wężykiem podkreślić trzy razy...
Żadna polewka nigdy nie może się zagotować!!! Ma być gorąca albo mocno ciepła.
STARA POLEWKA
* 3 l jasnego, lekkiego piwa
* 1 l wody
* 4 żółtka
* 100 g cukru
Gotujemy wodę, dodajemy do niej piwo. Ucieramy żółtka z cukrem, powinna powstać pulchna masa. Powoli dodajemy do piwa, tak by polewka lekko zgęstniała.
Chcąc mieć polewkę piwną, lecz nie heretycką,/Ani kacerską, lecz cystersko-katolicką,/Pomyśl najpierw o świętym cystersie Bernardzie,/Który wszelakie jadło miał wprawdzie we wzgardzie,/Ale piwną polewkę pozwalał jeść - w piątek...
Cysterskie piwa przed wiekami cieszyły się uznaniem w całej Europie. Kiedy w XII wieku śląski książę Bolesław Wysoki zaprosił do Lubiąża garstkę cystersów z Pforty nad Saalą w Turyngii, wiadomo było, że wcześniej czy później założą tu browar. Cysterski browar stoi w Lubiążu do dziś, choć nikt nie chce dać pieniędzy, by go wyremontować. A Lubiąż to jeden z najcenniejszych zabytków kultury śląskiej. Szkoda, że traktowany tak po macoszemu i bez wyobraźni.
Żółtka utrzeć z miodem. Zagotować piwo - wstawić do kąpieli wodnej. Wlać śmietanę, dodać żółtka z imbirem. Cały czas mieszać.Przez parę stuleci piwo było czymś takim jak dziś rosół czy bulion.
O cystersach i ich gospodarności można napisać całe tomy, a jeden opasły na pewno stanowiłyby kulinaria. Pierwsze przepisy z piwem znalazły się, oczywiście, w pierwszej polskiej książce kucharskiej - "Compendium ferculorum czyli zebraniu potraw" Stanisława Czernieckiego (1682 r.).
Polewkowe tradycje do XIX wieku kultywowali Radziwiłłowie. Czerniecki był ich kucharzem. Między innymi, upowszechnił przepis na raki gotowane w piwie. To był też składnik śląskiej kuchni, bo wody były na Śląsku czyste i raków w bród. Sam w wieku nastoletnim łapałem z latarką w ręku raki w Oławce.
Na Śląsku jeszcze na początku XX wieku polewka należała do dań śniadaniowych. To otwierające dzień danie miało swoich zwolenników wśród wrocławskich biskupów. Jadał ją biskup Władysław (1268-1270), administrator apostolski i warto o tym pamiętać - piastowski książe, jadał też Philipp Gotthard (1747-1795) - z zasłużonego dla Śląska i Wrocławia rodu Schaffgotschów.
Dość wyjątkowy przepis z kuchni biskupiej.
Żółtka utrzeć z cukrem na gładką masę. Piwo zagotować z kawałkiem laski cynamonu, 4 goździkami, kawałkiem oczyszczonej z miąższu skórki pomarańczowej i kawałkiem laski wanilii. Zestawić z ognia, wyjąć przyprawy. Dolać piwo do utartych żółtek, stale mieszając. Ponownie zagrzać, ale nie doprowadzać do wrzenia. Dodać szczyptę imbiru, wymieszać ze śmietanką.
Teraz przechodzimy do najpyszniejszej piwnej polewki, która powinna się pojawić przynajmniej w tych piwiarniach (nie wiadomo dlaczego zwanych powszechnie pubami), gdzie są odpowiednie warunki sanitarne. Ta receptura ma przynajmniej kilkanaście wariantów dotyczących proporcji. Moja jest mniej słodka. Wzór ściągnąłem z polewki podawanej na dworze Bolesława III, zwanego Hojnym albo... Rozrzutnym. Był protoplastą linii książąt brzesko-legnickich.
Kruszymy chleb i wrzucamy do piwa gotującego się na wolnym ogniu. Bierzemy na chochlę odrobinę gorącego piwa z garnka i powoli dolewamy do utartych żółtek z miodem, następnie przelewamy powoli do gotującego się piwa. Dodajemy też powoli śmietanę. Twaróg kroimy w kostkę i rozkładamy na sześciu talerzach. Zalewamy zupą.
Obok wszelakich polewek, oddzielny rozdział stanowią zupy piwne. Dziś bardziej popularne u Czechów czy Niemców, niż u nas, a kiedyś, to znaczy jeszcze przed wojną drugą, światową znajdowały się w jadłospisie każdej niemal restauracji. Dziś taką zupę spotkać można sporadycznie. Podobno najlepsze zupy piwne można dziś zjeść w Belgii. Naszych jest kilkadziesiąt rodzajów i spokojnie wystarczyłyby na przyzwoitą monotematyczną książkę kucharską.
Ta pochodzi ze Złotoryi i ma ledwo sto lat.Polewkę piwną księżniczki jadały nawet na śniadanie.
Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić na oleju. Następnie dodać obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki. Po kilku minutach zalać niewielką ilością bulionu. Po pięciu minutach dodać posiekaną kapustę, resztę bulionu i zioła. Gotować przez 10 minut, dodać piwo. Doprawić do smaku i gotować przez następne 20 minut.
"Gazeta Wrocławska" Dział Prenumeraty ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 071 374 81 15 p.jastrzebska@ gazeta.wroc.pl Prenumerata domowa Prenumerata teczkowa
Reklama:
"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy ul. św. Antoniego 2/4 wejście B, III piętro 50-073 Wrocław 71 374 82 49 faks 071 374 81 35
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.