Ważne
    Wałbrzych: Awantura o nagrody w spółkach miejskich

    Wałbrzych: Awantura o nagrody w spółkach miejskich

    Artur Szałkowski

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Awantura wybuchła na wczorajszej sesji nadzwyczajnej w Wałbrzychu. Została ona zwołana na wniosek radnych klubu Wałbrzyskiej Wspólnoty Samorządowej. Zażądali, by wytłumaczyli się na niej szefowie miejskich spółek, po tym, jak dostali wysokie nagrody.
    Największe kontrowersje wśród radnych opozycji wzbudziło przyznanie wysokich nagród prezesowi i członkowi zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Wałbrzychu - łącznie około 45 tys. zł.

    - Za 2008 rok prezes MPK dostał nagrodę za zdobycie funduszy na zakup nowych autobusów, a rok później za ich... dostawę - mówi Alicja Rosiak, radna klubu Wałbrzyska Wspólnota Samorządowa. - To kpina i nieporozumienie.

    MPK przygotowuje się do przetargu na świadczenie usług komunikacyjnych w mieście. Tymczasem sytuacja spółki jest trudna. By jej oferta stała się konkurencyjna, musi ograniczyć koszty, zwalniając część pracowników. Zdaniem radnych w takiej sytuacji przyznawanie wysokich nagród jest niemoralne. Pytanemu o to prezesowi spółki zaczęły puszczać nerwy.

    - Niech pan zapyta, ile premii dostał prezes MPK w 2003 roku - odpowiadał Ireneusz Zarzecki, prezes MPK, jednemu z radnych, pokazując slajdy przestarzałych autobusów, które kursowały wówczas po mieście.

    Bardziej opanowana była na nadzwyczajnej sesji prezes Miejskiego Zarządu Budynków. Za 2009 rok razem ze swoim zastępcą i członkiem zarządu spółki dostali nagrody w łącznej wysokości ponad 70 tys. zł.

    - Według szacunków z 2004 roku, remont wszystkich budynków komunalnych przy tamtych nakładach inwestycyjnych miał potrwać 175 lat - wyjaśnia Grażyna Muszyńska-Szmaj, prezes MZB. - Teraz jesteśmy krajowym liderem w pozyskiwaniu funduszy na remonty przez wspólnoty mieszkaniowe. Dzięki temu remont wszystkich budynków może potrwać 20 lat.

    Radni podkreślali, że doceniają dokonania MZB. Nie zmienia to jednak faktu, że spółka wykonuje zadania zlecone przez gminę bezprzetargowo i ma podpisaną umowę na czas nieokreślony. Wobec tego nagrody finansowe powinny być zdecydowanie mniejsze.

    W trakcie nadzwyczajnej sesji nie udało się uzyskać odpowiedzi na pytania dotyczące spółki Zamek Książ. W przeciwieństwie do innych, w ubiegłym roku została prześwietlona przez Najwyższą Izbę Kontroli, która wykazała wiele nieprawidłowości. Mimo to na nagrodę dla prezesa i wiceprezes spółki przeznaczono ponad 55 tys. zł. - Nie mamy sobie nic do zarzucenia, bo realizowaliśmy umowę, która powstała przed 18 laty - tłumaczy Jerzy Tutaj, prezes spółki Zamek Książ. - Wyjaśnienia w tej sprawie zostały wysłane do NIK.

    Na początku sierpnia nadeszła też stamtąd odpowiedź. Radni nie zostali zapoznani z jej treścią. Sprawa ma być kontynuowana na jednym z kolejnych posiedzeń.

    45 tys. zł nagrody dostali w sumie prezes i członek zarządu MPK za 2009 roku

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ile zarabiają ci biedacy?

      wieszcz

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 11

      Zastanawiam się jak wysokie są wynagrodzenia państwa prezesostwa i za co je otrzymują? Czy aby nie za menadżerstwo? A może pensje dostają za samo przychodzenie do pracy? Jak czytam te...rozwiń całość

      Zastanawiam się jak wysokie są wynagrodzenia państwa prezesostwa i za co je otrzymują? Czy aby nie za menadżerstwo? A może pensje dostają za samo przychodzenie do pracy? Jak czytam te "wyjaśnienia", to mam wrażenie, że prezes MPK jest zatrudniony jako mechanik samochodowy, lecz zbrzydło mu się naprawianie starych gratów, więc załatwił pieniądze na zakup nowych autobusów, a następnie podczas urlopu je posprowadzał. Podobnie rzecz się chyba ma z panią prezes MZB, która zapewne tyrając jako konserwatorka powierzchni płaskich zauważyła, że będzie miała mniej pracy, jak budynki zostaną wyremontowane i - podobnie jak prezes MPK - zdobyła środki na ich remonty. Zaś prezesostwo Zamku Książ zasługuje chyba na odrębny rozdział w tej bajce. Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że takich pieniędzy, jakie ekstra otrzymali prezesi, niejedna wałbrzyska rodzina nie widziała nawet przez rok.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo