Chodnik jak giełda

    Chodnik jak giełda

    Maciej Czujko

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Mieszkańcy Wrocławia mają coraz większe problemy z zaparkowaniem swoich aut w pobliżu domu. A to dlatego, że sprzedawcy samochodów urządzają sobie na osiedlach bazary.
    Sztandarowym przykładem jest ul. Poznańska - pełna samochodów z kartkami "na sprzedaż". Aut do upłynnienia jest tu tyle samo co pojazdów mieszkańców.
    - To nieznośne - skarży się Mirosława Kawłak, mieszkanka jednego z budynków przy Poznańskiej. - Wracamy z pracy i krążymy w poszukiwaniu miejsca do zaparkowania. Oczywiście tracimy tylko czas, bo w końcu zostawiamy samochody daleko od domu i drepczemy na piechotę do swojej klatki - tłumaczy.

    To szczególna sytuacja, bo na giełdę samochodową przy Gnieźnieńskiej zmierza się właśnie tamtędy. Handlujący liczą, że złapią klientów, zanim ci dotrą na bazar. Auta, którymi handlują w weekend, zostawiają na cały tydzień na chodnikach.
    Lecz problem samochodów wystawionych na sprzedaż, które blokują parkingi, ulice i chodniki, dotyczy także innych rejonów miasta. Można je spotkać w naturalnych centrach dzielnic, gdzie przewija się wiele osób. Nawet w tak peryferyjnych dzielnicach, jak Jagodno. Handel autami kwitnie, a wściekli wrocławianie upychają swoje pojazdy po kątach osiedli.

    Mirosława Kawłak zgłosiła sprawę do swojej spółdzielni. Ale pracownicy Stoczniowca rozkładają ręce. Twierdzą, że nic nie mogą zrobić, bo samochody parkują na drodze gminnej.
    - Jesteśmy bezradni. Odholowanie tych samochodów naraziłoby nas na poważne problemy w sądzie - bezradnie wzrusza ramionami Stanisław Wróblewski ze Stoczniowca.
    Chociaż droga należy do gminy, równie bezradny jest Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta. Ewa Mazur, jego rzeczniczka, twierdzi, że - jeśli auta są zarejestrowane i stoją prawidłowo - ZDiUM musi je traktować jak wszystkie inne samochody.
    - Można by je zabrać, gdyby nie miały kół i szyb, i były zniszczone tak, że można by je uznać za wraki - opisuje Ewa Mazur.

    Straż miejska również twierdzi, że nie ma podstaw prawnych, by interweniować w przypadku takich samochodów. Zapytaliśmy więc Barbarę Zdrojewską, przewodniczącą Rady Miejskiej, jak można pomóc mieszkańcom. Nie potrafiła nic poradzić, ale obiecała, że przyjrzy się sprawie.
    - Poszukamy z radą miasta rozwiązania tego problemu. Mam nadzieję, że się uda - mówi Zdrojewska.
    Pracownicy krakowskiego magistratu podpowiedzieli nam sposób.
    - Urzędnicy muszą udowodnić, że takie auto parkuje tylko w celach handlowych. Spisać dni, przez które nie ruszyło się z miejsca i iść do sądu, jeśli będzie potrzeba - twierdzi Michał Pyclik z Zarządu Dróg i Transportu w Krakowie.
    Z łatwością natomiast poradzą sobie spółdzielnie i wspólnoty, gdy auta na handel parkują na należących do nich drogach. Wystarczy podjąć odpowiednią uchwałę ograniczającą taki proceder.

    Czy należy usuwać z chodników auta na sprzedaż? Czekamy na opinie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama