Jak powodzianie nie dali wciągnąć się w politykę...

    Jak powodzianie nie dali wciągnąć się w politykę...

    Arkadiusz Franas

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Od razu powinienem dopisać do tytułu: na razie, ale jest dobrze. Przez chwilę obawiałem się, że z wydarzeń w Bogatyni niektórzy będą chcieli zrobić kolejną zadymę w kształcie tej z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim. Ale chyba udało się tego uniknąć.
    Pewnie też dlatego, że Bogatynia leży na końcu świata i polityczni zadymiarze mieliby duży problem z ciągłym brylowaniem w tym niespełna 20-tysięcznym mieście. I zanim jeszcze trochę więcej o geografii, to na chwilę zatrzymam się przy polityce.

    Otóż całą aferę próbowano rozdmuchać na podstawie wypowiedzi ministra spraw wewnętrznych i administracji Jerzego Millera, że: "Bardzo byłem ujęty skutecznością i profesjonalnym postępowaniem burmistrza Zgorzelca, to że Zgorzelec tak wygląda, to zasługa skutecznego działania władz miasta. W Bogatyni chyba tego zabrakło".

    Dodał również, iż burmistrz Bogatyni nie wiedział nawet, jaki jest poziom wody.
    Może dlatego, panie ministrze, że na niewielkiej Miedziance, na wodowskazie, jeśli takowy tam w ogóle jest, szybko skończyła się skala, a poza tym, gdy już się przelewało, to pewnie lepiej zająć się ratowaniem czego się da niż nurkowaniem z miarką. Koniec dygresji.

    I po tej wypowiedzi różni baczni obserwatorzy życia publicznego uknuli spisek. Aha. Miller to rząd PO, burmistrz Zgorzelca też z Platformy, a w Bogatyni rządzi człowiek PiS-u. Na szczęście wszyscy bohaterowie tej układanki dali sobie spokój z eskalacją konfliktu, zwłaszcza iż starcie Jerzego Millera z Andrzejem Grzmielewiczem (z całym szacunkiem, panie burmistrzu) byłoby dość nierównym pojedynkiem. Coś z serii Dawid z Goliatem czy, jak kto woli po piłkarsku, Granica Bogatynia kontra FC Barcelona. Ale na szczęście minister zajął się swoimi sprawami, burmistrz ratowaniem miasta, a czy spisał się dobrze? Ocenę pozostawmy tym, których to najbardziej dotyczy. Czyli mieszkańcom Bogatyni. Zwłaszcza że okazję do wystawienia cenzurki będą mieli już za kilka miesięcy podczas wyborów samorządowych. A co do meritum sporu, to będzie najlepiej, gdy nauczeni ciężkim doświadczeniem minister z burmistrzami usiądą do stołu i ustalą, co zrobić, by nie było kolejnego razu.

    Polacy potrafią sobie pomagać w takich sytuacjach. W chwilach krytycznych mobilizujemy się ekspresowo. To nauka, która przekazywana jest w genach.No i wróćmy do geografii, bo nie bez przyczyny napisałem, że cała rzecz miała miejsce na końcu świata, polskiego świata. On właśnie się kończy w Bogatyni, Zawidowie, Porajowie czy Sieniawce. Bo pamiętajmy, że wbrew temu, czym głównie żyją niektóre media, ucierpiała nie tylko Bogatynia, ale oprócz wspomnianych miejscowości także Radomierzyce, Leśna, Radzimów czy Gryfów. O wielu tych miejscowościach świat usłyszał po raz pierwszy dopiero teraz, gdy tamtejszych mieszańców dotknęła tak wielka tragedia. Ludzie często potracili dorobek całego życia. Musimy pomóc im się podnieść, ale o to jestem spokojny. Bo Polacy doskonale potrafią sobie pomagać w takich sytuacjach. W chwilach krytycznych mobilizujemy się ekspresowo. To nauka, która mam wrażenie, przekazywana jest w genach.

    Rzecz jednak w czymś innym. To właśnie teraz samorządowcy - burmistrzowie i wójtowie powinni zakrzyknąć: tu jesteśmy!!! Bo to, że żyjecie na pograniczu, nie oznacza, że musicie być na marginesie. I, przepraszam za wyrażenie, na fali tego zainteresowania okolicami Bogatyni i Zgorzelca urzędnicy powinni ugrać jak najwięcej dla swoich miast i wsi. To brutalna prawda, ale tak jest. Kiedy naprawdę odżył Wrocław? Po powodzi w 1997 roku. Tak samo jak na przykład Kłodzko czy choćby niewielkie Stronie Śląskie. Dolnoślązacy z pogranicza! Nie pozwólcie, by ktoś zmarnował taką szansę. Niech niedługo cała Polska przyjedzie do Was i zobaczy, że jeden z najbardziej uroczych zakątków tego kraju żyje i ma się dobrze.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      no nie

      emmos (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 4

      Franiu? Ty naprawdę tgak schudłes? Wyglądasz bosko:D A to jakas specjalna dieta, czy robota Cię tak wykończyła?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Zleconko na wygaszenie tematu?

      Niniol (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

      Bo wyszło, że od 3 lat Bogatynia czekała na pieniądze z urzędu marszałkowskiego na prace przy Miedziance? Panowie politycy, wojewoda i minister, skorzystali z okazji, aby przywalić w samorządowca z...rozwiń całość

      Bo wyszło, że od 3 lat Bogatynia czekała na pieniądze z urzędu marszałkowskiego na prace przy Miedziance? Panowie politycy, wojewoda i minister, skorzystali z okazji, aby przywalić w samorządowca z przeciwnej opcji i wdepnęli w potężne gówno.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama