Wojewoda dolnośląski: Ostrzegaliśmy, ale nie posłuchali

    Wojewoda dolnośląski: Ostrzegaliśmy, ale nie posłuchali

    Rafał Jurkowlaniec

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    - W piątek w południe, na 24 godziny przed tymi opadami Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego wysłało ostrzeżenie o gwałtownych, bardzo intensywnych opadach deszczu i burzach - mówi w rozmowie z Jackiem Antczakiem wojewoda dolnośląski Rafał Jurkowlaniec.
    Z Rafałem Jurkowlańcem, wojewodą dolnośląskim, rozmawia Jacek Antczak

    Noc, poranek z soboty na niedzielę i wczorajszy spędził Pan w Bogatyni. Niedawno nazywał Pan to miasto najpiękniejszym miejscem na Dolnym Śląsku...
    W Bogatyni mieszkałem kilkanaście lat, do 19. roku życia. Wiele rzeczy tam widziałem, ale że kiedyś dotknie je taki kataklizm ani ja, ani nikt z mieszkańców nie mógł spodziewać. Miasto, które znam od 40 lat, żywioł zmienił w kilka godzin nie do poznania. Dom, w którym mieszkałem, stoi w wyższej części miasta. Nic mu się nie stało. Ale wiele miejsc, w których spędziłem swoją młodość, jest nie do poznania - zerwane mosty, drogi, gdzie teraz nie ma śladu po asfalcie. Piękna górna Bogatynia, czyli Markocice, jest zupełnie zniszczona, ruiny domów - to wygląda tragicznie.

    Burmistrz Bogatyni powtarzał, że nikt ich nie ostrzegał. Po co mamy Wojewódzkie Centra Kryzysowe, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, jeśli ludzie nie dostają informacji, że grozi im niebezpieczeństwo?
    To bzdura. Ostrzeżenia przygotowane przez służby hydrologiczne i meteorologiczne poszły. One zawsze są przekazywane do powiatowych centrów zarządzania kryzysowego. Problem w tym, że samorządy lekceważą je.

    Kiedy zostały przekazane?
    W piątek w południe, na 24 godziny przed tymi opadami Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego wysłało ostrzeżenie o gwałtownych, bardzo intensywnych opadach deszczu i burzach. Natychmiast wysłaliśmy także ostrzeżenie hydrologiczne, że znacząco przekroczone zostaną stany alarmowe na rzekach w tym rejonie.

    Do kogo wysłano ostrzeżenia?
    Działamy według ścisłej procedury. Wojewódzkie centrum informuje powiaty, które koordynują akcję ratowniczą na swoim obszarze. Powiaty przekazują te informacje do gmin. Tak to działa na Dolnym Śląsku i w całej Polsce. Problem w tym, żeby odbiorcy na poziomie samorządów robili użytek z tych informacji. Do podobnej dyskusji o ostrzeżeniach doszło rok temu, gdy huraganowy wiatr przetoczył się przez Legnicę. Wtedy też samorządowcy mówili, że nikt ich nie ostrzegał. Dopiero gdy przejrzeli dokumenty, zobaczyli, że ostrzeżenia o możliwości wystąpienia takich zjawisk do nich dotarły. Burmistrz Bogatyni też w niedzielę już nie mówił o braku ostrzeżeń.

    Rozumiem, że takie informacje są lekceważone. Ale dlaczego tak późno dotarło tam wojsko - szczególnie śmigłowce i amfibie, które mogłyby pomóc w ewakuacji ludzi?
    Sytuacja w Bogatyni była wyjątkowo trudna. W gotowości i do dyspozycji starosty oddano 6 śmigłowców - dwa policyjne, z obsadą strażacką (ewakuacyjną) i cztery wojskowe. Mały śmigłowiec Mi-2 dotarł na miejsce i przeprowadzał akcję ewakuacyjną, natomiast duże Mi-8 nie mogły tam wlecieć - był zakaz lotów, widoczność była tak niewielka, że groziło to katastrofą. Śmigłowce podleciały do Lubania i czekały na możliwość lecenia do strefy, by prowadzić działania operacyjne. Mieliśmy więc siły i środki, ale nie mogliśmy ich użyć.

    Amfibie, łodzie też dotarły tam późno.
    Po mojej rozmowie z ministrem Klichem ciężki sprzęt został zadysponowany do powiatu zgorzeleckiego natychmiast. Kiedy pierwszy transporter dojechał, okazało się, że most na Witce, między Zgorzelcem a Bogatynią, już jest nieprzejezdny. Wojsko dotarło do Bogatyni przez Czechy. Najszybciej były tam jednostki straży pożarnej przerzucone z innych rejonów Dolnego Śląska. Ale rzeczywiście to, że część gminy Bogatynia została praktycznie odcięta od świata, skomplikowało sytuację.

    Co się dzieje z urządzeniami hydrologicznymi na Dolnym Śląsku? Zbiornik, który został przerwany, zbudowano w latach 50. Nie obejmuje go program przeciwpowodziowy.

    To zbiornik do wewnętrznego użytku elektrowni Turów, zaprojektowany na określony przepływ. A to, co się wydarzyło w sobotę, znacząco przekroczyło te przepływy - to się musiało przelać. Podobnie było z rzeką Miedzianką. JA

    Powódź na Dolnym Śląsku - relacja na żywo

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (7)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      marszałek bzdura

      mak (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

      takie ostrzeganie jest .... warte, państwo to urzędnicy i im ma się dobrze reszta się nie liczy
      Czy po powodzi 1997 nie mozna było przewidzieć tej sobotniej
      I przygotować do tego odpowiednia...rozwiń całość

      takie ostrzeganie jest .... warte, państwo to urzędnicy i im ma się dobrze reszta się nie liczy
      Czy po powodzi 1997 nie mozna było przewidzieć tej sobotniej
      I przygotować do tego odpowiednia infrastrukturę
      Ostrzeganie w stylu będą burze - babcia i dziadek dziś noc na dachu - to poziom adekwatny do poziomu urzędujących.
      Na co dzień płać podatki, podporządkuj się pazernym przepisom i zadufanym w sobie funkcjonariuszom, a gdy jesteś w potrzebie usłyszysz radź sobie sam, lub apele o pomoc do sąsiadów.

      TRAGEDIAzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tama

      dyslektyk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

      Czy w ostrzeżeniu była informacja o przewidywanym przerwaniu tamy?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Platforma zawsze wszstko wie i przestrzega

      student ekonomii (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 6

      Ale przecież to PO rządzi od 3 lat i jak wygląda gospodarka?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To nieja to kolega

      sułek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

      Jurkowlaniec zastosowal klasyczną metodę spychotechniki: to nie ja to kolega. Przecież to wydarzyło się na Dolnym Śląsku a nie w Chinach za co odpowiedzialny jest Jurkowlaniec.Jrest przeciez...rozwiń całość

      Jurkowlaniec zastosowal klasyczną metodę spychotechniki: to nie ja to kolega. Przecież to wydarzyło się na Dolnym Śląsku a nie w Chinach za co odpowiedzialny jest Jurkowlaniec.Jrest przeciez wojewodą czyli przedstawicielem rządu na województwo a w terenie są tylko samorządy z małymi możliwościami. Od góry do dołu panuje polski bałagan a odpowiedzialnych nie ma. Czas z tym skończyc.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Hammurabi by pomogl

      Hammurabi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

      Wy ludzie jacyc glupi jestescie. Czy wam naprawde sie wydaje ze komus w tym kraiku czapka z glowy spadnie? Tylko na wysokich stanowiskach wolno byc totalnym idiota ktory nie odpowiada za nic....rozwiń całość

      Wy ludzie jacyc glupi jestescie. Czy wam naprawde sie wydaje ze komus w tym kraiku czapka z glowy spadnie? Tylko na wysokich stanowiskach wolno byc totalnym idiota ktory nie odpowiada za nic. Znalem swojego czasu kretyna kierownika we wroclawskim VOLVO, nie tak dawno dowiedzialem sie ze dzis jest jakims dyrektorem firmy w Warszawie. U NAS TAK MUSI BYC !!!!zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Rząd..to nie my...

      monika (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 7

      Czy przy każdym deszczu mają się wszyscy ewakułować! K R E T Y N I Z M.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      żelazna miotła konieczna

      zbs (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 5

      Państwo Polskie nie może tolerować tego rodzaju niefrasobliwości lokalnych burmistrzów i starostów, której skutki są aż tak dramatyczne. Gdyby ludność zalanych terenów wiedziała 15 godzin wcześniej...rozwiń całość

      Państwo Polskie nie może tolerować tego rodzaju niefrasobliwości lokalnych burmistrzów i starostów, której skutki są aż tak dramatyczne. Gdyby ludność zalanych terenów wiedziała 15 godzin wcześniej o nadchodzącym kataklizmie, to zdołałaby się do niego przygotować - zabezpieczyć obejścia, czy chociażby wynieść meble z niżej położonych pomieszczeń do wyższych, zgromadzić wodę pitną, świece, baterie, jedzenie, zabezpieczyć zwierzęta domowe itd. Komunikat był precyzyjny: "Od piątku (6.08) od godziny 11:00 do niedzieli (8.08) do godziny 9:00 możliwe są intensywne opady deszczu, chwilami o charakterze ciągłym. W prognozowanym okresie na metr kwadratowy ziemi może spaść od 30 do 50 litrów deszczu, a w Sudetach i na Przedgórzu Sudeckim do 60-90 litrów, lokalnie powyżej 100 litrów. Najsilniejsze opady spodziewane są w powiatach: wałbrzyskim, kamiennogórskim, jeleniogórskim, w Jeleniej Górze, lwóweckim, lubańskim i zgorzeleckim. Chwilami opadom mogą towarzyszyć lokalne burze z wiatrem do 80 km/h. Ulewy mogą powodować lokalne podtopienia. Należy unikać przebywania w pobliżu koryt rzecznych" Jeśli lokalna władza ignoruje takie ostrzeżenie, popełnia przestępstwo, za które powinna ponieść karę. Zobaczymy niebawem czy żyjemy w pełnym niedowładu zanarchizowanym kraju, gdzie sprawowanie władzy oznacza brak odpowiedzialności czy tez może jest inaczej i winnym zaniedbań zostaną przedstawione prokuratorskie zarzuty, po to aby następcy tych indolentnych wójtów, starostów i burmistrzów w przyszłości z należytą uwagą i zrozumieniem czytali wszelkie komunikaty i ostrzeżenia i potrafili stosować się do nich w praktyce.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama