Straszny bilans powstania

    Straszny bilans powstania

    Hanna Wieczorek

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Rozmowa z prof. Jerzym Maroniem, historykiem wojskowości z Wrocławia.
    Powstanie warszawskie, to jedno z najważniejszych wydarzeń w polskiej historii.

    Bez wątpienia.

    Jednak Pan od dawna mówi, że do powstania nie powinno dojść.

    Tak.

    Dlaczego?

    Ponieważ doprowadziło do zniszczenia miasta, wymordowania 150 tysięcy cywili i nie przyniosło żadnych efektów.

    Dowództwo Armii Krajowej było w stanie przewidzieć, jakie będą konsekwencje powstania?

    Jak najbardziej. Miało ku temu wszelkie dane. Decyzja o rozpoczęciu powstania była polityczna, a wszelkie decyzje polityczne są irracjonalne. To była wręcz zbrodnicza decyzja i tu się zgadzam z szerszą perspektywą historii polskiej myśli, jaką zarysowała profesor Maria Janion.

    Bo zginęło tylu cywilów?

    Ależ oczywiście! W imię celów politycznych, może i skądinąd słusznych, 150 tysięcy ludzi poniosło śmierć. Musimy o tym pamiętać. I w podobnych sytuacjach brać pod uwagę tego typu kalkulacje. Przecież tych ludzi nikt nie pytał, czy chcą zginąć!

    Rozgranicza Pan bohaterstwo powstańców i polityczną odpowiedzialność ludzi, którzy doprowadzili do wybuchu powstania?

    To są zupełnie inne rzeczy. Powstanie warszawskie doprowadziło do daleko idących konsekwencji i w związku z tym ma jedno z najważniejszych miejsc w polskiej historii, a w polskiej historii najnowszej zajmuje chyba najważniejsze miejsce. Myślę, że dla decydentów z Komendy Głównej Armii Krajowej było wówczas oczywiste, że ci, którzy chwycą za broń, będą bohatersko walczyć do końca. Jednak bilans powstania był straszny. "To może było piękne, ale to nie była wojna" jak powiedział francuski generał obserwujący szarżę brytyjskiej lekkiej brygady pod Bałakławą na Krymie.
    Na wojnie należy twardo kalkulować. Z decyzją o wybuchu powstania warszawskiego porównywalna jest tylko decyzja o nieewakuowaniu mieszkańców Leningradu w czasie II wojny światowej. Miliony ludzi zmarło z głodu podczas blokady tego miasta. Oczywiście, tam ofiar było więcej, ale i Leningrad był większy od Warszawy.

    Jest Pan pacyfistą?

    Jak najbardziej jestem. Może dlatego, że zajmuję się historią wojskowości. Jestem przeciwnikiem analizowania działań wojennych tylko z punktu widzenia zasad sztuki wojennej.
    Sprawdzanie, czy były przestrzegane zasady, czy sztuka wojenna nie ucierpiała, jest jak najzupełniej zasadne i racjonalne. Jednak trzeba pamiętać o drugim wymiarze - ludzkim. "Wojna przecież nie jest tylko formą polityki realizowanej za pomocą innych środków" - jak mówił Karl von Clausewitz - ale także po prostu zabijaniem. Zabijaniem zorganizowanym, świadomym i celowym. Dlatego jestem pacyfistą.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama