Jelcz-Laskowice ledwie podnosi się po powodzi

    Jelcz-Laskowice ledwie podnosi się po powodzi

    Magdalena Kozioł

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Choć od majowej powodzi, która zatopiła część Jelcza-Laskowic, minęły właśnie dwa miesiące, o wielkiej wodzie nadal przypominają tu wały z worków z piaskiem tuż przy wjeździe do miasta. Część nawet zarosła już chwastami.
    Ślady po wielkiej wodzie widać na domach przy ul. Grabowej, Brzozowej, Klonowje, Oławskiej, Topolowej, Leśnej, Ogrodowej, Odrzańskiej, Krótkiej i Lipowej. Wszędzie widać otwarte na oścież okna, zbite tynki, a na podwórkach zniszczone meble. - Nic nie mogę w domu zrobić. Czekamy na pieniądze. Te rządowe 6 tysięcy złotych wydałam na elektrykę. Na nic innego nie mogę sobie teraz pozwolić - rozkłada ręce Józefa Krupińska z ul.
    Odrzańskiej. Płacze. Razem z mężem muszą wszystko zaczynać od początku. Obiecanych 100 tysięcy złotych na remont z gminy jeszcze nie dostali. - A nie możemy przecież czekać, aż lato się skończy - dodaje.

    Józefa Krupińska nie jest jedyną, która musi wykazać się dużą cierpliwością. Jej sąsiad Jacek Hełka ocenia, że z remontem ruszy dopiero w połowie września. Wtedy, kiedy prace nad dokumentami skończą urzędnicy z gminy.

    Powodzianie na remonty nie dostali pieniędzyPomoc miała przyjść szybko. Okazuje się, że skończyło się na obietnicach, bo wszystko zablokowała biurokracja. W Jelczu większą pomoc (do 100 tys. zł) dostało dotąd tylko siedmiu właścicieli domów.

    - Do dzisiaj powinniśmy otrzymać z gminy operaty szacunkowe, czyli dokumenty, które oceniają straty - tłumaczy Iwona Ekhard, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Spośród 90 do tej pory przysłano tylko 11.

    Kazimierz Putyra, burmistrz Jelcza-Laskowic, podaje inny termin: 25 lipca. - Umówiliśmy się z rzeczoznawcami, że do tego czasu wszystkie operaty już będą. Rzeczoznawcy, a także pracownicy pomocy społecznej nie mogą szybciej pracować, bo muszą wypełnić określone przepisy - wyjaśnia Putyra.

    Rządowe wypłaty to niejedyny problem jelczańskich powodzian. Żalą się również na firmy ubezpieczeniowe, które - owszem - wysłały już swoich przedstawicieli, żeby ocenili straty, ale część z poszkodowanych nie zobaczyła jeszcze ani złotówki.

    Jelcz po powodzi podnosi się powoli. Pobocza jezdni i chodniki nadal są zapadnięte. Drogą do Oławy nie mogą jeździć autobusy i ciężarówki ważące ponad 3,5 tony. Dolnośląska Służba Dróg i Kolei ogłosiła dopiero przetarg na remont tej trasy. Na złożenie ofert firmy mają czas do 2 sierpnia. Droga ma być gotowa do końca października.

    Chcą iść do sądu przeciw państwu
    Powodzianie z Jelcza-Laskowic zamierzają złożyć pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa. Umożliwiają to obowiązujące od kilku dni przepisy. W po-niedziałek z poszkodowanymi po raz kolejny będą o tym rozmawiać prawnicy. Andrzej Włodarczyk z biura prawnego Lexis Partner, który reprezentuje poszkodowanych mieszkańców, mówi, że pozew może być gotowy, kiedy powodzianie będą mieli oszacowane straty.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama