Od Frycka suchotnika

    Od Frycka suchotnika

    Krzysztof Kucharski

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wracałem od kolegów z wrocławskiego radia i na rogu ulicy najsłynniejszego wrocławskiego radiowca, Andrzeja Waligórskiego, zaczepił mnie znajomy: - Co ty, do Frycka idziesz? - Jakiego Frycka? - pytam. - No, tego tu, Frycka suchotnika, który siedzi na fundamentach przedwojennej restauracji Haasego.
    Kto go we Wrocławiu lubi? Tyle lat i nikt spontanicznie nawet jednego kwiatka mu nie przyniósł. Teraz mamy niby Rok Chopina, chodź, sam zobaczysz, nikt o nim nie pamięta.

    Poszliśmy. Rzeczywiście. Nie było nawet śladu po kwiatkach... A w końcu to pomnik. Dowód naszej dobrej i szczerej pamięci. Adresat kultu nie wygląda zdrowo na fotelu, siedząc przy wejściu do parku ufundowanego przez wspomnianego wyżej browarnika Haasego. Staliśmy chwilę pod Fryckiem i nawet na nas nie popatrzył. A spieraliśmy się o fragment wiersza "Fortepian Chopina" niejakiego Norwida, który swój rok już miał.

    Byłem u Ciebie w te dni przedostatnie,

    Gdy podobniałeś - co chwila - co chwila -
    Do upuszczonej przez Orfeja liry...

    Znajomy upierał się, że w tym fragmencie poeta dwojga imion Cyprian Kamil zwraca się do fortepianu, bo tylko instrument można porównać do instrumentu. Ja się upierałem, że to słowa skierowane do Fryderyka Franciszka i głębsza metafora, której tylko cymbał może nie rozumieć. Przekonywałem, że to po mistycznej rozmowie z Norwidem artysta Jan Kucz ze stolicy wyrzeźbił nam tę twarz Chopina suchotnika na pomniku. Zastanawialiśmy się dalej, czy to właśnie nie sprawia, że ludzie niechętnie przychodzą pod pomnik, bo boją się, że wybitny kompozytor zarazi ich suchotami, to znaczy gruźlicą. Proszę te nasze dywagacje zrzucić na panujące upały, które mogą odbierać rozum. O zjawisku amoku pewnie Państwo słyszeli... A u nas teraz jak w tropikach.

    Teraz mamy niby Rok Chopina, chodź, sam zobaczysz, nikt o nim nie pamiętaPomnik odsłaniał (5 września 2004) wrocławski prezydent. Ten sam, co teraz siedzi w ratuszu. Miały być koncerty w każdą niedzielę. Nie było przez lata, a Rok Chopinowski minął niedawno środek. Po co obiecywać? W parku Południowym ptaki tylko śpiewają. Mają szczęście, nie podlegają miejskiej administracji. Fryderyk Chopin był we Wrocławiu cztery razy. Raz, 8 listopada 1830 roku, dał koncert w resursie namówiony przez przyjaciół i znajomych. Rodzice wysłali go do Paryża, bo w Warszawie mówiło się już tylko o zbliżającym się powstaniu, które wybuchło trzy tygodnie później.

    Choć w muszli pod pomnikiem nikt nie gra, to jednak we Wrocławiu trochę chopinowskich akcentów jest. Mocnym miała być opera "Chopin" Giacoma Orefice, ale nie była. Jest trochę mniejszych i większych imprez, które nie przebijają się przez warstwę komercyjnych szumów. Do medialnych serwisów świetnie się przeflancowała deklaracja Czesława Langa, dyrektora wyścigu kolarskiego Tour de Pologne, że będą mu towarzyszyły utwory Chopina. Wyścigowi, bo Langowi towarzyszą od dawna. Czy cała wyścigowa machina wyjedzie z Polski w przekonaniu, że ścigała się w kraju wielkiego kompozytora? Wiem, że dla kolarza najprzyjemniejszą muzyką jest szum wykonywany przez... prysznic.

    Ciekaw jestem sierpniowego festiwalu "Chopin i jego Europa" i oczywiście październikowego konkursu. Nasze ministerstwo kultury zadbało, by w różnych krajowych komitetach obchodów Roku Chopinowskiego były wybitne osoby ze świata kultury i polityki. Minister Bogdan Zdrojewski zapewniał, że nikogo muzyką Chopina nie zamęczy. I to prawda. We Wrocławiu mieliśmy wystawę znaczków z Chopinem. Trudno mi się jednak czasem zgodzić, że oficjalnie musimy dzieciom wciskać takie frazy o muzyce Frycka suchotnika:

    A mały Frycek stoi wsłuchany
    W to, co sam stworzył - co tak zachwyca.
    W dzieła swe wielkie, sercem tworzone,
    Z których dziś dumna jest Polska cała.
    Ręką i piórem mistrza zrodzone.
    By przez wiek wieków chwała ta trwała...

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kucharski i Chopin

      Miklus (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

      Felieton dobry, bo Kucharski to firma, ale skoro mowa o ul. Waligórskiego i browarze oraz o pomniku Chopina, to dlaczego nie ani słowa, gdzie stoi ten pomnik. Chodzi mi o to, czy p. Kucharski ze...rozwiń całość

      Felieton dobry, bo Kucharski to firma, ale skoro mowa o ul. Waligórskiego i browarze oraz o pomniku Chopina, to dlaczego nie ani słowa, gdzie stoi ten pomnik. Chodzi mi o to, czy p. Kucharski ze znajomym mieli zz ul. Waligórskiego blisko, czy daleko ("poszliśmy"). Pozzdrawiam - SDzwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama