Racja większości, czyli prawo much

    Racja większości, czyli prawo much

    Andrzej Górny

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Dawno temu, w latach 60. zeszłego stulecia, pani profesor "Kicia", wychowawczyni klasy VIIIE I ogólniaka, nauczycielka angielskiego, zacytowała nam urywek z brytyjskiego podręcznika szkolnego. Leciało to jakoś tak: - Pewnego dnia w dalekiej Polsce tata Eskimos postanowił zapolować na morsy...
    Tym sposobem morsy dołączyły do białych niedźwiedzi, których siedzibę pewna część cywilizowanego Zachodu też skłonna była sytuować w naszym kraju.

    Moja teoria jest taka, że jakiś anglosaski podróżnik zabłądził do Zakopanego, gdzie go ugoszczono specjałami w płynie, a później wykonano tradycyjne zdjęcie z osobnikiem odzianym w białą niedźwiedzią skórę. I opinia poszła w świat.

    Żyjemy w trudnym kraju, w którym nawet klimat staje na głowie i, mimo teoretycznej przynależności do strefy umiarkowanej, zachowuje się w sposób nieumiarkowany.
    Przykładem choćby ostatnia zima zadająca kłam teorii globalnego ocieplenia. Albo powódź, sugerująca nadmiar wody, gdy jesteśmy krajem, którego zasoby wody plasują się na samym końcu statystyk europejskich, a jej cena może niedługo dorównać cenie mleka.

    Niewykluczone, że jakiś mało rozgarnięty globtroter, zwiedzający Polskę podczas obecnych upałów, trafi tu na hodowlę strusi lub zagrodę z wielbłądami i wysnuje wniosek, że jest na kontynencie afrykańskim.

    Ale czort z zagranicznymi frajerami, gorzej, że i tubylcom upał potrafi zrobić masło z mózgu.
    Poszła w odstawkę głoszona wcześniej polityka miłości i porozumienia. Odgrzebuje się trumny ofiar katastrofy smoleńskiej, nie tylko w przenośni, bo jest już bodajże wniosek o ekshumację jednego z ciał. Mowa o jakichś wyścigach autokarowych do miejsca tragedii, o nieposzanowaniu zmarłych, w internecie roi się od spiskowych teorii, włącznie z dobijaniem rannych. Ktoś to celnie podsumował, że polemiki Brudzińskiego z Palikotem ukazują, jak polityka sięga bruku.Co jest najsmaczniejszą rzeczą na świecie? Miliardy much przecież nie mogą się mylić!

    Co nam zostaje na pociechę? Np. to, że innym nie wiedzie się lepiej. Można się pocieszać, że amerykańscy urzędnicy nie potrafili sporządzić prawidłowo wniosku ekstradycyjnego. Dzięki temu szwajcarski sąd znalazł podstawy, aby zwolnić Polańskiego zamiast wydać go jankesom.

    W kraju szykuje się stare w nowej wersji święto - rocznica bitwy pod Grunwaldem. I kto ośmiela się twierdzić, że Sienkiewicz to już tylko autor zapomnianych ramot? Przecież, gdyby nie jego "Krzyżacy", pies z kulawą nogą by o tej dacie nie pamiętał.

    Choć do tych wszystkich kultowych dziś statystyk - tu 99 proc. głosujących, tam rzesze fanów, ówdzie miliony sprzedanych egzemplarzy "Harry'ego Pottera", podchodzę z pewną podejrzliwością.
    Wciąż pamiętam ten przewrotny dowcip: - Co jest najsmaczniejszą rzeczą na świecie? Miliardy much przecież nie mogą się mylić!

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Co za bełkot...

      Niniol (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 6

      To coś powyżej wygląda jakby goniony terminami "redaktor" pisał bez ładu i składu co mu do łba wpadło nie wgłębiając się w temat, bo to czasu nie ma, a on przecież i tak samą prawdę objawioną pisze.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama