Z polskiego na nasze....

    Z polskiego na nasze. Nikt nic nie wie - film niekoniecznie czeski

    Andrzej Górny

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wola narodu stała się ciałem i wybrał on, kogo chciał. Różnica procentowa głosów oddanych na zwycięzcę i na pokonanego niby niewielka, ale wystarczająca.
    Telewizje z lubością demonstrowały dwukolorową mapę podzielonego kraju - wschód Kaczyński i zachód Komorowski. Mam nadzieję, że żadna z państwowych głów nie wpadnie na pomysł, aby na styku tych wrogich obszarów ustawić szlabany graniczne i zasieki z drutu kolczastego.

    Ojczyzna jest jedna i najważniejsza - deklarowały obie rywalizujące strony, przecież więc nie będziemy się wyrzynać nawzajem z powodu demokratycznych wyborów, o których naród marzył przez lata, a jak dobrze policzyć, może i przez wieki.


    Tym bardziej, że tylko bardzo uczeni konstytucjonaliści wiedzą, co prezydent może. Czy nie za dużo kiełbasy wyborczej rzucił na rynek oczekiwań elektoratu? Czy będzie chciał, a co ważniejsze - mógł - spełnić złożone obietnice? Nauczyciele i studenci już czekają na kasę; ciekaw jestem, czy i kiedy się doczekają. Ja bym chciał wygodnie pojeździć tymi nowymi autostradami, ale jakoś czarno to widzę, z drogami szybkiego ruchu nigdy nam nie wychodziło, niezależnie od ustroju.

    Zresztą nawet zwolennik świeżego prezydenta-elekta, prof. Bartoszewski, wychwalając go, jednocześnie dość mentorskim tonem poucza, aby ów swą siłą spokoju łagodził konflikty, współdziałał z rządem, nie dając się jednak wziąć premierowi pod pantofel, wykazywał inicjatywę ustawodawczą i godnie reprezentował państwo. Tylko tyle, czy aż tyle?

    Biegli politolodzy nie mogą się pogodzić co do podtekstów objęcia przez Grzegorza Schetynę urzędu marszałka Sejmu. Nagroda to dla niego czy kara? Tusk chce osłabić jego wpływy w partii czy przeciwnie, nagrodzić za chwilową (?) niełaskę związaną z aferą hazardową? Sam zainteresowany zachowuje kamienną twarz okraszoną enigmatycznym uśmieszkiem; do pokera bym z nim nie siadł, bo to gracz wytrawny i trudny do przeniknięcia. Obojętnie, czy go wpuszczono w kanał, czy tylko postawiono wobec nowych wyzwań, na pewno sobie poradzi.

    Posłanka Kempa twierdzi, że się go boi, a to już o czymś świadczy.Ja bym chciał wygodnie pojeździć tymi nowymi autostradami, ale jakoś czarno to widzę, niezależnie od ustroju
    J. Palikot upichcił kolejną krwawą kiszkę, kiedy nie przebierając w słowach obwinił Lecha Kaczyńskiego o sprawstwo katastrofy smoleńskiej. Nawet w Platformie odezwały się głosy, że tym razem przegiął i że czas by się go pozbyć. Ale ma też swoich wielbicieli, do których zalicza się Kazimierz Kutz, który powiada, że P. to samorodny talent aktorski i głosiciel prawd bezkompromisowych. Parlamentarzysta-filmowiec podjąłby się nawet go nieco podreżyserować, aby zwiększyć jego skuteczność.
    Kilkadziesiąt lat temu wszedł u nas na ekrany film, którego bohaterowie, dwaj prascy cwaniacy-pechowcy, wożą po całym mieście trupa hitlerowca, czy też zdrajcy, i nie mogą się go pozbyć. Nasza publiczność zaraz ukuła powiedzonko, które na długo zagościło w potocznej polszczyźnie: nikt nic nie wie - czeski film.

    Chyba od tamtej pory nieco się upodobniliśmy do braci Czechów. Albo nic nie wiemy, albo, co gorsza, każdy z nas wie co innego i święcie w to wierzy.
    Niedawno, w ferworze dyskusji o futbolu, pewien Niemiec zastrzelił dwóch Włochów. Jak to dobrze, że u nas wybory aż takich emocji jeszcze nie wzbudzają.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama