Młodzież uczestniczyła w Letniej Szkole Liderów Wolontariatu

    Młodzież uczestniczyła w Letniej Szkole Liderów Wolontariatu

    Natalia Wellmann

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Ponad 130 młodych wolontariuszy z całej Polski wzięło udział w Letniej Szkole Liderów Wolontariatu w Lewinie Kłodzkim, organizowanej w programie "Szkoła bez przemocy". Młodzież od fachowców uczyła się, jak mądrze pomagać innym.
    Dziewiętnastoletni Michał Tworko przyjechał z Tarnowa. Podobnie jak inni uczestnicy Letniej Szkoły, wygrał konkurs na najlepszy projekt wolontaryjny. Uczniowie organizowali różne działania, z których wybrano najlepsze.

    - My pomagaliśmy w hospicjum - mówi z dumą Michał. - Zorganizowaliśmy kiermasze, na których sprzedawaliśmy własnoręcznie wykonane ozdoby. W sumie kilka tysięcy złotych przekazaliśmy hospicjum na zakup niezbędnego sprzętu.

    Najlepsi szkolni wolontariusze gościli w LewinieUczniowie z innych szkół pomagali np. w domach dziecka, współdziałali z ośrodkami dla osób niepełnosprawnych czy starszych, a także ze schroniskami dla zwierząt. Do konkursu zgłoszono kilkaset projektów. Wybranych zostało ponad 40.

    - Na Letnią Szkołę przyjechali najlepsi. Mają nie tylko zapał i chęć pomagania, ale też mnóstwo pomysłów - mówi Agnieszka Maślanka z biura programu "Szkoła bez przemocy".

    Tygodniowy pobyt w Lewinie Kłodzkim był szkoleniem dla uczniów, którzy pod okiem fachowców, m.in. z Centrum Wolontariatu w Warszawie, uczyli się, jak zostać dobrym wolontariuszem.

    - To bardzo ważne, żeby nie zniechęcić się już na starcie - mówi Małgorzata Misztela, dyrektor Centrum Wolontariatu w Warszawie. - Dlatego staraliśmy się przekazać im zasady, które usprawnią ich pracę. Pokazaliśmy, jak dotrzeć do problemu, planować przedsięwzięcie, zorganizować grupę wolontariuszy i podzielić pracę między siebie.

    Młodzież uczestniczyła w wizycie studyjnej w kilku wrocławskich organizacjach i instytucjach, gdzie "od środka" poznała zasady funkcjonowania wolontariatu. Ale największe wrażenie zrobiło spotkanie z Aleksandrą Rezunow z Polskiej Akcji Humanitarnej. Działająca od 18 lat w PAH wolontariuszka opowiadała, że aby pomagać innym, całkowicie zmieniła swoje życie i zrezygnowała z pracy zawodowej. Jak mówi, nie chciała być bezsilna wobec takich wydarzeń, jak wojny w Bośni czy Czeczenii, dokąd wyjeżdżała z pomocą. - Wolontariusz musi lubić to, co robi, a nie zawsze jest lekko - podkreślała podczas spotkania. I trafiła do serc młodych ludzi.

    Paulina Bińczyk z Janiewic, w Zachodniopomorskiem, już wie, że chce pomagać w PAH. - Znam rosyjski, więc mogłabym wyjeżdżać z pomocą do krajów wschodnich - mówi zdecydowanie, choć ma zaledwie piętnaście lat.

    Podobnie jej rówieśnik Bartłomiej Marolewski z okolic Bydgoszczy. Od dwóch lat opiekuje się niepełnosprawnymi dziećmi. Zna też język migowy. Chciałby wyjechać na jakąś akcję z Janiną Ochojską.

    Aleksandra Rezunow mówi, że rocznie do PAH zgłasza się około 200 osób, z czego około 50 decyduje się na współpracę. Ilu uczestników zajęć w Lewinie pójdzie tą samą drogą? - Myślę, że każdy z nich ma już w swoim sercu zasiane ziarenko dobroci dla innych - dodaje. - Ale nie wymagajmy od nich, żeby robili wielkie rzeczy. Wystarczy, że pomogą choremu koledze czy starszej sąsiadce. To już jest bardzo dużo. Trzymam za nich kciuki.

    Program "Szkoła bez przemocy" prowadzi "Polska-Gazeta Wrocławska" wraz z Fundacją Orange oraz Wydawnictwem Pedagogicznym Operon.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama