Z marzeniami w wielki świat

    Z marzeniami w wielki świat

    Katarzyna Kaczorowska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Jeden z projektów Pawła Świerczyńskiego z kolekcji "Okeanid"
    1/6
    przejdź do galerii

    Jeden z projektów Pawła Świerczyńskiego z kolekcji "Okeanid" ©Fot. Justyna Bień

    Paweł Świerczyński co chwilę składa i rozkłada ręce. To z nerwów. Za chwilę wejdzie na egzamin końcowy. Jeszcze nie nie wie, że za kilka dni zdobędzie I miejsce na tegorocznej Gali Policealnej Szkoły Projektowania Ubioru - jedynej takiej na Dolnym Śląsku - i dostanie pierwsze poważne zaproszenie. Swoją kolekcję pokaże na najbliższej Gali Mody i Sztuki.

    Nic banalnego

    Przedstawia się "Paveau". Na przedramionach ma wytatuowane japońskie ideogramy. Kiedy tłumaczy, co znaczą - bogactwo, szczęście, ciało, człowiek, dziwny, wyróżniający się i najlepszy - już wiadomo, że taki Pawła sposób na budowanie w sobie poczucia wartości. I choć kręci nosem, że są za mało artystyczne i chyba je zmieni, widać, że wybrał je nieprzypadkowo.

    Głogowian (szczerze przyznaje: - Nie znoszę tego miasta, takie jest zwyczajne), technikum odzieżowe wybrał na złość bratu. Niechętnie przyznaje, że pracuje w jednym z wrocławskich supermarketów - w końcu musi się z czegoś tu utrzymać. I dodaje, że najwięcej wymagają od niego rodzina i znajomi, którzy często proszą, by uszył dla nich coś niebanalnego.

    - Moda to dla mnie kreacja. Możliwość tworzenia. Artystyczna wypowiedź. Naprawdę sposób na życie i wyrażenie siebie - tłumaczy Paweł i przyznaje, że do swojej zwycięskiej kolekcji inspirację znalazł w muzyce Lady Gagi, a dokładnie w utworach "Monster", czyli "Potwór" i "So Happy I Could Die", "Tak szczęśliwa, że mogłabym umrzeć".

    - Ona pokazuje, że haute couture, wielkie krawiectwo, nie zginęło, a to daje mi nadzieję - podkreśla chłopak, który swoją pierwszą wielką kolekcję nazwał "Okeanid", nawiązując do dziwnych stworów zamieszkujących morza starożytnych Greków.

    Coś dla elegantek

    Basia Dubownik z Piechowic, jego koleżanka z roku, ma 24 lata, ale ambitne plany na co najmniej najbliższych dziesięć lat. Na Uniwersytecie Ekonomicznym studiuje finanse i bankowość, na Politechnice ekonomatematykę, a do szkoły projektowania przyszła, by realizować swoje hobby. I już wie, że tym, co zdecyduje o jej sukcesie, będzie połączenie wiedzy o finansach z umiejętnościami projektanta, czyli własna firma.

    - Chcę ubierać kobiety w rzeczy piękne, wyrafinowane - mówi subtelna, ciemnowłosa dziewczyna sama ubrana z dyskretną elegancją. Nic dziwnego, że na swój dyplom stworzyła kolekcję wieczorowych sukni.

    - Piekielnie trudnych - podkreśla Beata Pławczyk z pracowni wytwarzania modeli odzieży.
    Elegantkę zachwyci połączenie czerni, bieli i różnych faktur szyfonu, szantungu i jedwabiu, ale krawcowi wystarczy rzut oka, by zorientować się, że efektowne pomysły Basi to nie lada wyzwanie.

    -Lubię podnosić sobie porzeczkę - uśmiecha się dziewczyna, która do szkoły projektowania przyszła nie mając zielonego pojęcia o szyciu.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama