Gazeta Wrocławska » Słowo Polskie » Mundial od A do Z

Mundial od A do Z

Data dodania: 2010-06-19 19:40:31 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-06-19 19:40:31

Gazeta Wrocławska

Zbigniew Figat

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Mundial od A do Z

(© Archiwum)

Mam przed sobą księgę z dedykacją autora - "Encyklopedia piłkarskich mistrzostw świata" - którą Andrzej Gowarzewski wydał dokładnie dwadzieścia lat temu. Natomiast półtorej dekady wcześniej, na ładnych kilka miesięcy, nas obu wydano na pastwę losu.

Latem 1976 r. pracowaliśmy wśród 60 tys. ludzi z całej Polski, pisząc o nich dla tygodnika budowniczych i hutników huty Katowice, za karę. Bo Andrzej nie wrócił na czas do redakcji "Sportu" z USA, a ja nie stawiłem się na radiowej imprezie pod nazwą Młodzieżowy Bohater Roku.

Wiedząc, że będziemy do pierwszego spustu "na hucie" - i że to się już nigdy nie powtórzy - rzuciliśmy się w wir tak zwanej dobrej roboty Polaków, którzy potrafią, opisując rozruch aglomerowni, osadzanie konwertora w stalowni, rozpalanie wielkiego pieca i tak dalej, aż do pierwszej surówki i stali. Wierzyliśmy profesorom metalurgii i ochrony środowiska, że stare, trujące huty, jak Bobrek, Kościuszko, Dzierżyński i inne, znikną, gdy ruszy jeden z największych na świecie kombinatów metalurgicznych i że będzie mniej świństwa w powietrzu, a więcej stali na domy, statki, szyny i żyletki.
∨ Czytaj dalej


Po pierwszym spuście stali ja wróciłem do reportaży i słuchowisk, a Andrzej Gowarzewski postanowił na własną rękę wydawać książki o piłkarskich mistrzostwach świata, do których materiały zbierał od początku lat 70. Do każdego znaczącego klubu piłkarskiego na świecie wysyłał listy z prośbą o materiały informacyjne. Faksował i telefonował do wielu działaczy i zawodników na wszystkich kontynentach, opiekując się dwiema córkami, gdy żona była w pracy. Mieszkali w domu z ogrodem, w smrodliwie trującej dzielnicy Katowic, jaką były wówczas stare śląskie Szopienice z hutą cynku i fabryką margaryny. Tam go namawiałem, żeby nie gromadził w głowie wszystkich bramek, jakie strzelali na mundialach Pele, Didi, Beckenbauer, Rivelino, Boniek, Platini czy Maradona oraz jakie puścili Zamora, Zoff, Tomaszewski, Schumacher czy Shilton, lecz żebyśmy razem - jako autorska spółka - wystartowali w ogólnopolskich konkursach na reportaże. Kilka wygra-liśmy, wysyłając delikatnie drwiące z ówczesnej demokracji teksty, m.in. "Prawdziwych sołtysów już nie ma". Wzorowaliśmy się na mistrzach gatunku, takich jak Ryszard Kapuściński czy Hanna Krall, a ja lubiłem (i nadal lubię) już w pierwszym zdaniu reportażu stosować dowcipne skojarzenia w stylu: "Jak się wchodzi w czas letni, to się jest w ostrożnickiej gospodzie godzinę wcześniej, więc popić i powiedzieć można więcej" ("Wszystko do wygrania", Wyd. Śląsk, 1980).

Mijały lata i mundiale, którym Andrzej pozostał wierny, jak ja słuchowiskom i reportażom. Jego encyklopedyczne książki o polskiej piłce nożnej i kolejnych mundialach były coraz atrakcyjniejsze, a wydawał je ciągle na własny rachunek, poszukując wcześniej drukarni, papieru i sponsorów. Sam musiał uporać się z cenzurą i rozliczeniami oraz reklamą, a także wysyłką książek, które magazynował w garażu ojca. W trudnych czasach schyłkowego Gierka, współczesnym specjalistom od gospodarki wolnorynkowej, takim jak profesorowie Balcerowicz czy Belka, do głowy wtedy nie przyszło, żeby podobnym samodzielnym wydawcom, w jakiś ustawowy sposób, ułatwić w PRL założenie i prowadzenie światowej sławy wydawnictwa encyklopedycznego o mundialach. Polscy kibice kupowaliby je na pniu w tych cudnych latach polskiej potęgi i chwały reprezentacji Górskiego.

Encyklopedia, którą dwadzieścia lat temu ofiarował mi Andrzej, została w całości wpisana w dyski komputerów w centrach prasowych tamtych i kolejnych mistrzostw świata w piłce nożnej. Są w tej opasłej, białej księdze futbolu szczere słowa uznania dla niego - jako autora, Andrzeja Gowarzewskiego - od tak wielkich autorytetów w świecie piłki nożnej, jak ówczesny prezydent FIFA Joao Havelange, honorowy prezydent FIFA sir Stanley Rous i prezydent komitetu organizacyjnego niemieckich MŚ '90 Hermann Neuberger. Ta księga jest klejnotem pośród wydawnictw poświęconych mundialom, które zaczęły się od pierwszych mistrzostw świata w 1930 r., no i - jak to się mówi - końca nie widać. Nie było nas - był mundial, nie będzie nas - będzie mundial.

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

encyklopedia ms

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

piotr (gość), 27.06.10, 19:14:29

Zgadzam się w 100 % z autorem - świetna książka

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Gazeta Wrocławska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Gazeta Wrocławska", poniedziałek 21.11.2011

Kup e-wydanie

Prenumerata:

"Gazeta Wrocławska"
Dział Prenumeraty
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
071 374 81 15
p.jastrzebska@
gazeta.wroc.pl

Prenumerata domowa
Prenumerata teczkowa

Zamów prenumeratę

Reklama:

"Gazeta Wrocławska" Biuro Reklamy
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 374 82 49
faks 071 374 81 35

reklama.wroclaw@
polskapresse.pl

Więcej o reklamie (kliknij)

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

"Gazeta Wrocławska"
ul. św. Antoniego 2/4
wejście B, III piętro
50-073 Wrocław
71 37 48 151

Kontakt z nami (kliknij)



Reporter dyżurny
71 37 48 205

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Sonda

Gdzie będziesz ogladał mecze Euro?

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie GazetaWroclawska.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.