Żołnierz GROM-u dostał w Trzebnicy obce ręce

    Żołnierz GROM-u dostał w Trzebnicy obce ręce

    Magdalena Kozioł

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Na nowe ręce pacjent, oficer elitarnej jednostki wojskowej GROM, czekał trzy lata. Obie stracił w Polsce, bo eksplodował mu w nich ładunek wybuchowy. - Wyrwał go z rąk niedoświadczonego żołnierza, gdy zobaczył, że ten źle go trzyma - opowiada gen. Sławomir Petelicki, były szef tej elitarnej jednostki, który jest w stałym kontakcie z pacjentem. - Rozmawiałem z nim po operacji kilka razy. Czuje się już dobrze. To twardy człowiek.
    Oficer GROM w Iraku uratował życie grupie Amerykanów. Podczas akcji bojowych zastrzelił kilku terrorystów. Generał Petelicki traktuje go jak syna i uważa, że trzebniccy lekarze zrobili swoją operacją najlepszy prezent na 20-lecie GROM. - To coś fantastycznego! Żołnierze, którzy ucierpieli w walce, będą wiedzieli, że mogą im pomóc polscy lekarze - cieszy się generał.

    Nadzieję, że tragiczny los można odwrócić, dał pacjentowi dr Adam Domanasiewicz ze szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. Lekarz jednostki wojskowej kontaktował się z nim tuż po wypadku. Od tamtej chwili czekano na dawcę.

    Każda taka operacja to wielkie wyzwanie, bo lekarze muszą zespolić ze sobą nie tylko kości, ale też tętnice, mięśnie i skórę.
    Potem w napięciu czekają, czy organizm przyjmie przeszczep. Bo może go odrzucić. To m.in. dlatego, mimo że operację przeprowadzono w ostatni piątek, szczegóły zostaną ujawnione dopiero jutro na specjalnej konferencji prasowej. Doc. Jerzy Jabłecki z zespołu trzebnickich transplantologów potwierdził nam jedynie, że pacjent, który nie życzy sobie rozgłosu, otrzymał dwie nowe ręce od zmarłego dawcy.
    Każda taka operacja to wielkie wyzwanie, bo lekarze muszą zespolić ze sobą nie tylko kości, ale też tętnice, mięśnie i skórę
    Trzebniccy chirurdzy udowodnili wcześniej, że potrafią dokonać cudów - z sukcesem robili prekursorskie przeszczepy. Czy żołnierz odzyska władzę w rękach? Na razie nie wiadomo. O tym, czy przyszywane ręce będą sprawne, decyduje rehabilitacja. Szansa jest duża.

    Aż 90-procentową sprawnością może się pochwalić 31-letni mężczyzna spod Wrocławia, który niemal półtora roku temu otrzymał w Trzebnicy nową dłoń od zmarłej kobiety.

    W listopadzie ubiegłego roku w Trzebnicy przyszyto pacjentowi powyżej ramienia rękę, która pochodziła od zmarłego dawcy. Szpital przeprowadził tę operację jako pierwszy ośrodek w Polsce i trzeci na świecie.


    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wiecej polskich ciekawostek!

      bialy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 44 / 40

      Bardzo konkretny i czytelny artykuł. Prosimy o więcej takich!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      mało takich artykułów

      luk (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 47 / 38

      o polskich lekarzach i specjalistach, dlaczego w prasie więcej pisze się o cenach, płacach zamiast o takich cudach i sukcesach?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama